« Previous Page Table of Contents Next Page »

{34}

Pierwszy „projekt” dotyczący żydowskiego dystryktu w Zgierzu

W odpowiedzi na żądania rządu w Warszawie i komisarza obwodu burmistrz Zgierza przedstawił projekt „odsunięcia starozakonnych od chrześcijan w mieście Zgierzu”. W projekcie tym podano, że w roku 1318 liczba mieszkańców miasta wynosiła 400, w tym 198 Żydów (49, 7% populacji), co wydaje się być niewiarygodną przesadą. Widzimy tu, że w projekcie posłużono się fałszywymi danymi. W rzeczywistości statystyki mówią o 3 162 mieszkańcach Zgierza w roku 1827, przy czym Żydzi stanowią tu tylko 7,8% populacji (dr F. Friedman w „Slavonic Geography”, nr 41, B).

W dokumencie tym, przechowywanym w archiwum miasta Zgierza, jest więcej niejasnych stwierdzeń. Dokument podaje, że zakaz osiedlania się Żydów w Zgierzu wywodzi się z przywileju wydanego przez księcia mazowieckiego Ziemowita w 1038 roku, gdy w rzeczywistości książę ten żył w XV wieku. „Projekt” stwierdza, ze Żydzi otrzymali prawo do osiedlania się w mieście przywilejem Zygmunta III z roku 1589 potwierdzonym przez Sejm w roku 1768. Jak podaje dokument, od tego czasu Żydzi zaczęli osiedlać się w Zgierzu.

W konkluzji stwierdza się, że plac w centrum miasta jest gęsto zaludniony, a Żydzi zajęli tu już 40 miejsc. W przyszłości nie powinno się im przyznawać zezwoleń na osiedlanie się przy rynku. Wolno im mieszkać przy ulicy Sowiej, nie tak zaludnionej i mieszczącej się w pewnej odległości od miasta. Według dokumentu Żydzi zajmowali tam już 16 miejsc (obok 13 chrześcijan).

Jak widać, projekt zaprezentowany przez burmistrza zawierał pewną ilość nieprawdziwych danych dotyczących Żydów w Zgierzu. Kiedy został ogłoszony, rozpoczęła się trudna walka Żydów o prawo do mieszkania w mieście. Kilka rodzin żydowskich kupiło już domy w mieście i w nich zamieszkało, w tym wspomniany wyżej Lejzer Moszkowicz, a także Jachim Lejzerowicz, Lewko (Lewka? – Z.G.) Słoma i Berek Zelnik. Według jednego z dokumentów Lejzer Moszkowicz kupił działkę w mieście już w roku 1812 i założył tam gorzelnię. Także inni Żydzi chętnie prowadzili w mieście interesy, co nie podobało się polskim władzom.

W dokumencie z 12 lipca 1820 roku prezes Komisji Województwa Mazowieckiego nakazał burmistrzowi Zgierza ogłosić wśród starozakonnych (których nazwiska podano wcześniej), że: 1. decyzją komisji województwa miejsca dotąd przez nich zajmowane są od tej pory zajmowane nielegalne, 2.domy i działki przez nich posiadane mają być bezzwłocznie sprzedane chrześcijanom, 3. jeśli w ciągu 6 miesięcy nie poczynią kroków zmierzających do sprzedaży, cały dochód z tych domów i placów zostanie skonfiskowany albo zostaną one sprzedane, a dochód ze sprzedaży przekazany zostanie szpitalowi.

Ten drastyczny dekret władz województwa mazowieckiego żądający od Żydów opuszczenia swych domów w Zgierzu, na które nie otrzymali zezwolenia, podpisany został przez wiceprezesa komisji (nazwisko nieczytelne) i przez generalnego sekretarza Filipeckiego.

Pierwsi Żydzi zgierscy nie mieli możliwości dochodzić swoich praw osiedlania się w mieście drogą prawną, kierowali natomiast do władz rozmaite petycje i prośby. Kiedy główny dozorca miast zgodził się na założenie browaru przez Lejzera Moszkowicza, wszedł przez to w spór z komisją wojewódzką, która twierdziła, że: „Starozakonny kupił już plac w mieście Zgierzu od obywatela Konradzkiego bez zezwolenia na kupno działki od chrześcijanina”.

Dalej w odpowiedzi komisji wojewódzkiej mówi się, że jeśli nie postąpiono zgodnie z zarządzeniem z 12 lipca 1820 roku, to dochód z niesprzedanej chrześcijanom własności ma przejść na własność szpitala. Ostatecznie jednak postępowanie przeciw Lejzerowi Moszkowiczowi zostało umorzone.

Burmistrz postąpił zgodnie z zarządzeniem władz województwa i poinformował Żydów, że mają sprzedać swoje domy chrześcijanom, „albo będzie musiał złożyć raport o nieposłuszeństwie wobec komisji wojewódzkiej”. Burmistrz dał znać prezesowi komisji, że zarządzenie z 12 lipca zostało Żydom ogłoszone.

Pierwsi Żydzi zgierscy – Lejzer Moszkowicz, Jachim Lejzerowicz, Rafael Dobrzyński, Lewek Słoma i Berek Zelnik – nie poszli za zarządzeniem władz województwa i ich domy nie zostały sprzedane.


{36}

Liberalne prawa dla imigracji z Niemiec, restrykcje wobec Żydów

W roku 1820 Rajmund Rembieliński, prezes Komisji Województwa Mazowieckiego odwiedził obwód łęczycki, do którego należał Zgierz, i napisał o mieście w raporcie: „Obok miasta Ozorków i kolonii Aleksandrów znajduje się miasto Zgierz. Jest to osada przy drodze łęczycko – piotrkowskiej, położona wśród gęstych lasów, na żyznych glebach, nad rzeką Bzurą. Lokalni mieszkańcy to rolnicy oraz Żydzi. Miasto ma wygląd dość nieporządny: pojedyncze domy w złym stanie. Nie ma jarmarków ani dni targowych, bo nie ma przywilejów. W zasadzie osada Zgierz nie zasługuje na miano miasta”.

Rembieliński kontynuuje: „W ubiegłym roku przybyło z różnych miejsc, także z zagranicy, 60 przedsiębiorców i wystąpiło o działki na założenie przedsiębiorstw. Ponieważ nie było dla nich działek miejskich, które mogliby kupić, zwrócili się do ministerstwa spraw wewnętrznych i do policji zaoferowano im gospodarstwa leżące na Zegrzankach [6*]. Przedsiębiorcy nie byli jednak zadowoleni, bo mieli trudności z nabyciem drewna na budowę. Musieli wyżyć za grosze. W Zgierzu pozostało nie więcej niż piętnastu przedsiębiorców. Reszta ruszyła dalej po kilku miesiącach czekania. Większość udała się do Ozorkowa lub Aleksandrowa”.

Z tego fragmentu raportu Rembielińskiego wysłanego księciu namiestnikowi można wyrobić sobie pojęcie o życiu w Zgierzu w pierwszych 20 latach XIX wieku, kiedy miasto i cały region powoli stawały się centrum przemysłu tekstylnego.

Przedsiębiorcy przybyli do Zgierza byli niemieckimi tkaczami ze Śląska, gdzie przemysł tekstylny przeżywał właśnie kryzys. Osiedlili się w pobliżu rzeki Bzury, gdzie było wiele wolnych placów. Zastali tu korzystne warunki do osiedlenia. Rembieliński odnotował przybycie tkaczy ze Śląska i przedstawił plan stworzenia centrum przemysłu tekstylnego w regionie Łęczycy. Plan został przyjęty przez ówczesne polskie władze, księdza Staszica i ministra spraw wewnętrznych Mostowskiego. Za aprobatą władz carskich Ślązakom nadano ziemię i pozwolono zbudować fabryki na pustych działkach wokół Zgierza.

Niestety nie ma żadnych statystyk mówiących o liczbie Żydów zamieszkałych w Zgierzu w latach 1818-20. Jednak liczba ta musiała być znacząca, jak można wywnioskować z dalszej części raportu Rembielińskiego, który wskazuje na wrogość autora wobec Żydów już w Zgierzu mieszkających albo czyniących wysiłki w kierunku osiedlenia się w mieście. Rembieliński pisze do miejskiego księgowego o „przekazaniu terenów przedsiębiorcom, którzy życzą sobie zakładać w Zgierzu fabryki”. „Jeśli chcemy, aby sprawy przedsiębiorców szczęśliwie się potoczyły, musimy oznaczyć granice miasta, i ściśle ich przestrzegać. Wobec tego zalecam zorganizowanie przetargu na wynajem nieruchomości na okres trzech lat, tak aby Żydzi nie mogli dalej wyzyskiwać nieuporządkowania tej sprawy. Będzie to z korzyścią dla miasta i społeczeństwa”. Dalej Rembieliński wskazuje, że w Zgierzu jest szkoła powszechna, ale proboszcz nie uczy tam religii, nauczyciele są niezbyt kompetentni, a Żydki popisują się swoimi umiejętnościami pedagogicznymi”.

Raport Rembielińskiego przekonał ministra Spraw Wewnętrznych i Policji Mostowskiego i księdza Staszica do przyjęcia planu prezesa. Ostatnie przeszkody zostały usunięte i tkacze niemieccy uzyskali pozwolenie na zakładanie fabryk w Zgierzu. Żydzi zyskali kolejnych wrogów, którzy uparcie starali się o zakazanie im mieszkania w mieście, w tym na Nowym Mieście, gdzie właśnie powstawało centrum przemysłowe.

W tym samym czasie, gdy niemieccy imigranci, tradycyjni wrogowie Polski, otrzymywali w Zgierzu specjalne przywileje, władze polskie wzmocniły restrykcje przeciw Żydom nie pozwalając im osiedlać się w mieście poza terenem getta i starały się, aby liczba Żydów nie wzrastała.

W styczniu 1819 roku Poniatowski, dozorca miast województwa mazowieckiego zażądał od burmistrza Łęczycy, aby przypomniał burmistrzowi Zgierza o konieczności separacji starozakonnych od ludności chrześcijańskiej. Przez następne dwa lata trwały negocjacje dotyczące wyznaczenia rewiru żydowskiego. Widoczne jest, że władze miasta nie śpieszyły się z wykonywaniem antysemickich zaleceń rządu warszawskiego i instrukcji własnej komisji wojewódzkiej. Półwiejski Zgierz potrzebował żydowskich rzemieślników i przedsiębiorców. Mimo to nowe zarządzenia komisarza obwodu były realizowane. W październiku 1821 roku Zawadzki zażądał od komisarza obwodu, by władze miejskie zabroniły Żydom mieszkać przy większych ulicach, dopóki nie zostały ustanowione granice rewiru żydowskiego. Po interwencji burmistrza zgierskiego w województwie uchylono wymóg sprzedaży przez Żydów legalnie przez nich zakupionych działek i domów na nich zbudowanych dopóki nie ustanowi się dzielnicy żydowskiej. Burmistrz zapewnił przy tym, że pozwolenia dla Żydów na nabywanie domów w Zgierzu nie będą dłużej wydawane. W oparciu o tę deklarację komisja wojewódzka odrzuciła prośbę Rafaela Dobrzyńskiego o pozwolenie ma budowę domu na przedmieściu koło młyna. W uzasadnieniu napisano, że należy czekać, aż prawa Żydów w Zgierzu zostaną ostatecznie określone.

Jak wynika z dokumentów, władze miejskie nie starały się zanadto o utworzenie dzielnicy żydowskiej. Rząd polski w Warszawie, ostentacyjnie autonomiczny, wpływał niezależnie na sytuację potwierdzając prawa Żydów do mieszkania w miastach. Komisarze obwodów postępowali według obowiązujących ich antysemickich zaleceń. Ponieważ władze Zgierza ociągały się z ich wykonywaniem, przyjechał do miasta wszechmocny komisarz adiunkt Zawadzki, dozorca miast w obwodzie łęczyckim, aby przeprowadzić śledztwo w sprawie praw i przywilejów Żydów w Zgierzu. Zawadzki przesłuchał trzech starszych Polaków i czterech Żydów (starszych gminy) żądając od nich informacji na temat praw Żydów w mieście.

10 lutego 1828 roku przesłuchano obywateli: Wieczorka (byłego burmistrza z czasów polskiej władzy i radcy miejskiego za okupacji pruskiej), Kazimierza Radzińskiego i Pawła Domańskiego. Zeznali oni co następuje: „Dawno temu, o ile pamiętamy, przybyło do Zgierza dwóch (żydowskich) krawców, którzy zamieszkali w wynajętych domach na mocy prawa. W karczmie zwanej „Starosztyner” (Starościńska? – Z.G.) pewien Żyd na mocy porozumienia podpisanego ze starostą objął w posiadanie karczmę znaną do dziś jako „Folwark Zegrzanki” [7*]. Na początku, w czasie pruskiej okupacji, Żydom wolno było zamieszkiwać w mieście. Starszy gminy Wolf uzyskał prawo propinacji. Nie było żadnych umów między obywatelami a Żydami. Nie było też spraw sądowych. Starozakonni nigdy nie mieli w mieście prawa do ciągnięcia zysków z wynajmu. Jeszcze przed okresem pruskiej okupacji, kiedy na mieszczan nałożono obowiązek dostarczania trunków wojsku, miasto byłoby chętne nadaniu Żydom praw wynajmu. Zresztą później starozakonni nabyli te prawa drogą przetargu. Ze względu na uzyskanie przez Żydów prawa propinacji miasto nie miało żadnych powodów, aby zakazywać Żydom zarabiania na życie pod warunkiem, że mieli oni odpowiednie umowy. Miasto nie podpisywało żadnych umów ze starozakonnymi. Nie było też powodów do przesiedlania ich do osobnych dzielnic.

Przed epoką Księstwa Warszawskiego kilku Żydów kupiło nieruchomości od chrześcijan. Żydzi zaniedbali jednak postarania się o odpowiednie pozwolenia dotyczące nabywania takich obiektów”.

Protokół śledztwa Zawadzkiego z podpisami polskich obywateli wskazuje, że zwykły polski lud nie był w żaden sposób zainteresowany przesiedlaniem Żydów do osobnego rewiru. Przybycie Żydów i ich działalność gospodarcza była przez tutejszych Polaków postrzegana jako rzecz naturalna. To polskie władze w Warszawie i ich komisje obwodowe naciskały na odseparowanie Polaków od Żydów poprzez utworzenie getta.

Zeznanie starszych gminy – Lejzera Moszkowicza, Jakuba Kalskiego, Lewka Salomonowicza i Mosze Goldberga – w większości potwierdziło fakty podane przez Polaków. Dozorca miast obwodu łęczyckiego adiunkt Zawadzki zakończył śledztwo potwierdzając prawo Żydów do mieszkania w Zgierzu. Podobne śledztwa przeprowadzono w innych miastach Polski. Zebrany materiał okazano rządowi, a po rozpatrzeniu go Rządowa Komisja Spraw Wewnętrznych i Policji wydała 14 lipca 1822 roku odpowiednie instrukcje. Instrukcje te zawierały po pierwsze zarządzenie zgodne z artykułem 3 decyzji z 14 lutego 1818 stanowiącym, że „żaden Żyd, który rok wcześniej nie miał koncesji na wyszynk, nie otrzyma nowej”. Drugi punkt powtarzał średniowieczny przywilej „De non tolerandes” stwierdzający, że miasto ma prawo odmówić Żydowi pozwolenia na wjazd. Żydzi posiadający już koncesje na wyszynk mogą w mieście pozostać. Następny punkt zawierał następujące stwierdzenie: „Żydzi, którzy mieszkają w mieście bez żadnej koncesji i w pierwszym roku (osiedlenia) nie posiadają żadnego nieruchomego majątku, muszą opuścić miasto”. Żydzi, którzy „posiadają nieruchomości lub koncesje” muszą (w krótkim czasie) sprzedać swoją własność i wyjechać z miasta. Pełne prawa w mieście (tzn. W Zgierzu) otrzymali tylko ci Żydzi, którzy posiadali nieruchomości na mocy rządowej koncesji. Prawa do majątku nieruchomego mogą być dziedziczone aż do ostatniego pokolenia rodziny (tak długo, jak długo są spadkobiercy). Instrukcje kończą się następującym stwierdzeniem: „Te zarządzenia mają być wykonane dokładnie i ściśle”. Potwierdzone przez ministra Spraw Wewnętrznych i Policji (podpisane przez Staszica i generalnego sekretarza Skalskiego).

Instrukcje te, a właściwie zarządzenia, władz warszawskich, wysłane również do innych miast Kongresówki określają ograniczenia w życiu Żydów w większych polskich miastach. Jednak miasta, które dopiero zaczęły się rozwijać, nie mogły dać sobie rady bez Żydów i ich wkładu ekonomicznego. Miasta te starały się jakoś ominąć antysemickie zarządzenia Warszawy i dawały Żydom – przede wszystkim tym zamożnym, np. kupcom i rzemieślnikom – możliwość osiedlania się w mieście.

W tym czasie Żydzi w Polsce, mieszkańcy tego kraju, ze wszystkich sił starali się walczyć o swoje prawo do życia w miastach Kongresówki, a także w nowych osadach rozwijających się jako centra przemysłu, pracy i biznesu. Taką osadą był Zgierz, który przyjął charakter przemysłowy wcześniej nawet niż Łódź. Z powodów historycznych rozwój Zgierza z biegiem lat znacznie zwolnił i Łódź wysunęła się na pierwsze miejsce.

Jak wynika z dokumentów, wiadomości o dotyczących ich zarządzeniach z Warszawy Żydzi przyjęli z niedowierzaniem, bowiem w drugiej dekadzie XIX wieku nie było żadnych ostrzejszych konfliktów między nimi a mieszkańcami miasta. Wszystkie zarządzenia przeciw osiedlaniu się Żydów w Zgierzu, jakie zachowały się w archiwach, wydane są przez władze w Warszawie i zostały przesłane burmistrzowi za pośrednictwem komisji wojewódzkich. Pod groźbą kary nakazywano wykonywać antyżydowskie zarządzenia. Nie ma dokumentów, które wskazywałyby, że władze miejskie zrobiły cokolwiek w kierunku realizacji tych zarządzeń.

Żydzi osiedlali się w Zgierzu, tak jak i w Łodzi i innych miastach. Wrogowie Żydów w teoretycznie autonomicznym polskim rządzie w Warszawie (w rzeczywistości marionetki reakcyjnego reżymu carskiego) przeforsowali projekt przesiedlenia społeczności żydowskiej do getta, w języku urzędowym – do żydowskiego rewiru. Projekt ten silnie wspierali księża.


{42}


Historia Żydów w Zgierzu do roku 1862 (c.d.)

Ekonomiczna sytuacja Żydów w Zgierzu w roku 1822 i spór o prawa
Żydów do osiedlania się w mieście


W roku 1822 Żydzi odgrywali już niemałą rolę w miejscowej gospodarce. Na liście rodzin żydowskich, jaka przechowała się w zgierskich archiwach, wymienieni są Żydzi następujących profesji: 1 szochet (rytualny rzeźnik), 2 szynkarzy (jednym z nich był Mendel Pachtasz), 5 restauratorów (dwóch z nich zaangażowanych było także w inną działalność, trzecim był Rafael Dobrzyński), 4 sklepikarzy, 1 kupiec, 1 szklarz (zwany Mosze Glezer[8]), 7 robotników, 1 szewc, 1 sędzia, 1 górnik (może po prostu robotnik ziemny? – Z.G.), 1 urzędnik, 1 fryzjer i 1 zarządca.

Ten sam dokument podaje majątek (wartość) zamożnych Żydów ze Zgierza: Hirsz Walstok z 7-osobową rodziną urodzony w Zgierzu w roku 1770 był wart 7 000 zł. Joskowa Weinstein, sklepikarka, przybyła do Zgierza w roku 1797 z zezwoleniem od władz Łęczycy, była warta 2 300 zł. Wspomniany jest także Mosze Werfel (Wirfel?). Był to robotnik urodzony w roku 1790. Przybył do Zgierza za zezwoleniem władz Kutna. Następnie dokument wymienia 17 dalszych osób na różne sposoby zarabiających na życie. Trudno określić liczbę osób w poszczególnych rodzinach. Tylko w przypadku Hirsza Walstoka wspomina się o 7 osobach. Jest jednak pewne, że 17 osób wymienionych w dokumencie oznacza 17 rodzin. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami pracowała tylko głowa rodziny. Polskie władze, chcąc umieścić Żydów w getcie, rozpoczęły kampanię przeciwko nim.

W związku z ustanowionymi przez królewski rząd (za aprobatą reżymu carskiego) restrykcjami dotyczącymi praw Żydów do mieszkania w miastach, miasteczko Zgierz odegrało ważną historyczną rolę. 30 marca 1821 roku komisarz Wydziału Administracyjnego Komisji Województwa Mazowieckiego [Klemens] Witkowski i niemieccy przemysłowcy przybyli do Zgierza w celu osiedlenia się podpisali w Zgierzu antysemicką umowę dotyczącą założenia w Zgierzu centrum przemysłu tekstylnego. Antysemickie punkty umowy mówią co następuje:

Punkt 38: żaden Żyd nie będzie miał prawa mieszkać ani posiadać majątku w nowej kolonii. Punkt 39: w przyszłości żaden Żyd w mieście nie uzyska pozwolenia na zarabianie na życie wyszynkiem. Tylko ci Żydzi, którzy już w ten sposób zarabiają, otrzymają przedłużenie pozwolenia. Żadne nowe koncesje nie będą przyznawane.

Te antysemickie punkty w „umowie zgierskiej”, jak nazwali ją niemieccy przemysłowcy, którzy zaczęli budować w Łodzi centrum przemysłowe w trzeciej dekadzie XIX wieku, nie weszły w Zgierzu w etap realizacji, a to dlatego, że nowo przybyłym niemieckim przedsiębiorcom nie udało się stworzyć w Zgierzu centrum przemysłowego, jak wiemy ze wspomnianego wcześniej raportu Rembielińskiego. Zresztą władze polskie nie musiały opierać się na „umowie zgierskiej” aby ograniczać prawa Żydów do osiedlania się. Rząd w Warszawie miał swoje własne zarządzenia, wystarczające, aby spowodować utworzenie dzielnicy żydowskiej w Zgierzu.

Pierwszy dokument mówiący o żydowskiej dzielnicy w Zgierzu zatytułowany jest: „Metody i środki utworzenia dzielnicy żydowskiej” i datowany jest na styczeń 1823 roku Dokument ten, podpisany przez komisarza obwodu łęczyckiego Józefa Zawadzkiego wspomina, że 7 maja 1822 roku W oficjalnym „Dzienniku Wojewódzkim”, nr 337 ogłoszono dekret o „przygotowaniu warunków życia dla Żydów w mieście w rejonie, jaki komisarz wskaże” w dokumencie tym Zawadzki skarży się, że tylko burmistrz Dąbia (w owym czasie nic nie znaczącej osady) „podjął gorliwie odpowiednie kroki” w kierunku osadzenia Żydów w dzielnicy żydowskiej. Komisarz grozi karą 10 zł., jeśli w ciągu czternastu dni nie zostaną podjęte odpowiednie czynności.

Komisarz obwodu łęczyckiego dążył ku utworzeniu żydowskich dzielnic zarówno w nowych osadach, jak i w miastach już istniejących. Nastawienie prezesa Komisji Województwa Mazowieckiego roku Rembielińskiego było bardziej liberalne. Uważał on, że Żydzi, jako naród przedsiębiorczy, mogą przyczynić się do rozwoju polskich miast. Rembieliński dał wyraz swoim poglądom w dyrektywie dotyczącej rozwoju miasta Zgierza skierowanej do rady miasta 2 lutego 1823 roku. Rembieliński zaleca, by starozakonni budowali sobie domy przy ulicy Błotnej, biegnącej do nowo projektowanej ulicy Łódzkiej. Domy miały być budowane wyłącznie według planów zaakceptowanych przez władze województwa.

Jak możemy wnioskować z dyrektywy Rembielińskiego, przeciwny osadzaniu Żydów na wyznaczonym terenie był zgierski ksiądz, a to dlatego, że sam miał tam pola. Dlatego przedstawiciel Komisji Województwa Mazowieckiego zaproponował księdzu mediację, której rezultatem miałoby być podpisanie stałej umowy; umowa ta musiałaby uzyskać akceptację ministra Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Rembieliński nie zgodził się na to rozwiązanie stwierdzając: „Aby zachęcić starozakonnych do budowania wzdłuż szosy łódzkiej i przy ulicy o tej nazwie, władze miejskie powinny podążać za wyznaczonymi planami i zbudować most. Starozakonni mogą budować wzdłuż drogi aż do mostu na Bzurze” Podpisano: prezes Komisji Województwa Mazowieckiego roku Rembieliński.

Instrukcja Rembielińskiego pozwalająca Żydom ze Zgierza nabywać ziemię i budować domy na wyznaczonym obszarze zapoczątkowała na dobrą sprawę tworzenie w mieście rewiru żydowskiego. Tak właśnie zinterpretował tę instrukcję komisarz obwodu łęczyckiego adiunkt Zawadzki. W swoim liście do burmistrza Zgierza z 24 marca 1823 roku przypomina zalecenie Rembielińskiego, aby zachęcać Żydów do budowania domów przy ulicy Łódzkiej w pobliżu brzegu rzeki Bzury. Zawadzki chciał mieć pewność, że starozakonni rzeczywiście zbudują tam domy, dlatego zażądał, aby składali oni do banku miejskiego depozyty wraz z deklaracją zawierającą plan budynku zaakceptowany przez lokalną komisję obwodową. Żydzi musieli się też zadeklarować, że zamierzają znaleźć zajęcie w Zgierzu. Wolno im było handlować wełną, materiałami tekstylnymi i surowcami takimi jak węgiel.

Kiedy tylko Żydzi otrzymali możliwość legalnego zamieszkania w Zgierzu, wkrótce zaczęli, w zgodzie z instrukcjami Zawadzkiego, przedstawiać deklaracje z planami budowlanymi. W jednej z takich deklaracji, podpisanej kółkami, bo składający ją Nachum Michael Feldman i Rachel Weinstein nie umieli pisać, zawarte jest zapewnienie, że wszystkie instrukcje będą ściśle wykonywane. Nachum Michael Feldman gwarantuje to całym swoim, jak i mieszkającej w Zgierzu matki Racheli, ruchomym majątkiem. Prosi o szybkie przydzielenie mu placu, tak aby jak najprędzej mógł zacząć budowę.

Prezes komisji wojewódzkiej Rembieliński przekonywał, że Żydzi nie będą w żaden sposób uciążliwi, jeśli osiedlą się na wyznaczonym obszarze. 7 stycznia 1824 roku Rembieliński wydał dekret nakazujący, aby burmistrz niezwłocznie dostarczył drewno i wszelkie potrzebne narzędzia do budowy domów z cegły przy drodze Sieradz – Łódź. W tym samym czasie, kiedy Żydzi zaczęli budować domy przy wyznaczonych ulicach Zgierza, władze w Warszawie czyniły dalsze wysiłki w kierunku zamknięcia Żydów w gettach w miastach i miasteczkach. Zachowała się korespondencja w tej sprawie między Zgierzem a Warszawą. Minister Spraw Wewnętrznych i Policji zauważył na spotkaniu w Warszawie 28 czerwca 1824 roku, że projekt założenia w Zgierzu dzielnicy żydowskiej różni się od danych w raporcie, a także od sytuacji na planie miasta. Rewir żydowski powinien zawierać także ulicę Sieradzką i ulicę nowo projektowaną, nie mającą jeszcze nazwy. Sprawozdanie z tego spotkania podpisane jest przez Staszica, ministra i przedstawiciela rządu Karskiego i generalnego sekretarza. W ciągu dalszych negocjacji dotyczących założenia dzielnicy żydowskiej komisarz Zawadzki skarżył się na burmistrza Zgierza, że ten nie zatroszczył się, aby ulica Łódzka stanowiąca granicę getta, była oznaczona słupkami. Zawadzki zagroził burmistrzowi karą, jeśli nie oznaczy granicy rewiru żydowskiego 120 słupkami.

W końcu, po długich negocjacjach między poszczególnymi komisarzami wojewódzkimi rząd polski w Warszawie i rząd carski w Petersburgu wydały najwyższy dekret o ustanowieniu w Zgierzu dzielnicy żydowskiej. Jak się okazało, to małe miasto w obwodzie łęczyckim miało być pierwszym, które wprowadzi takie restrykcje wobec Żydów. W następnych latach dekrety na wzór dekretu zgierskiego wydano dla 30 miast Polski, w tym dla Łodzi, która w 1825 roku liczyła 342 Żydów (24% całej populacji).

Dekret zgierski wydany 21 grudnia 1824 roku zaczyna się słowami: „W imieniu Jego Wysokości Aleksandra I, cara Wszechrusi i króla Polski: Książę Namiestnik królewski i rada królewska, którzy życzą sobie wyznaczyć Żydom osobne dzielnice w mieście Zgierzu w województwie mazowieckim i w innych miastach królewskiej Polski na podstawie artykułu 9 dyrektywy wydanej przez Jego Wysokość 25 kwietnia/ 7 maja kończącego się właśnie roku; dotyczy sugestii Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji.

Podjęliśmy następującą decyzję: Żydom wolno mieszkać w Zgierzu, nabywać puste place i domy przy południowej stronie ulicy Sieradzkiej i po obu stronach ulicy Łódzkiej. Począwszy od 1 lipca 1826 roku Żydom nie będzie wolno mieszkać w Zgierzu w żadnym innym miejscu, jak tylko w wyznaczonej dzielnicy żydowskiej”.

Następnie: „Aby przekonać starozakonnych, że rząd nie chce, aby z tego powodu zmniejszyła się ilość innych mieszkańców w tym miejscu, (tak aby bracia tych ludzi mieli taki sam udział[9]), zezwalam w drodze wyjątku dwóm rodzinom starozakonnych mieszkać przy którejkolwiek ulicy miasta pod warunkiem, że dysponują 2000 zł, nie mają długów i nie zaciągnęli pożyczek; muszą być bankierami albo prowadzić stabilną działalność gospodarczą; muszą umieć czytać i pisać po polsku, francusku, ostatecznie po niemiecku; muszą posyłać swoje dzieci od siódmego roku życia do publicznej szkoły; nie wolno im nosić ubrań wyróżniających ich spośród innych ani żadnych szczególnych znaków.

Poza wyżej wspomnianymi dwiema żydowskimi rodzinami inni Żydzi mogą mieszkać przy każdej ulicy miasta, pod warunkiem, ze założą potrzebne fabryki lub zakupią puste place, aby budować tam domy, a także nauczyciele, lekarze, artyści i wielcy kupcy. Muszą umieć czytać i pisać w obcych językach, posyłać dzieci do szkoły i nie wolno im nosić żydowskiego ubioru”.

Dalsze punkty – 4, 5, 6 i 7 – dotyczą spraw administracyjnych i określają, że realizacja zaleceń ma być monitorowana tak, aby Żydzi trzymali się dyrektywy. Za łamanie przepisów mają być nakładane kary policyjne. Artykuł 8 mówi, że Żydzi, którzy kupili drewniane domy w rejonie rynku przed wejściem w życie instrukcji, mogą pozostawać w nich przez pięć lat. Przez te pięć lat nie wolno im wynajmować pomieszczeń w tych domach innym Żydom, a tylko chrześcijanom. Po pięciu latach domy te należy sprzedać chrześcijanom. Wyjątek czyni się dla Żydów, którzy zdecydują się wyburzyć swoje drewniane domy i na ich miejsce wybudować murowane.

Artykuł 9 stanowi: żydowscy posiadacze domów murowanych mieszczących się poza dzielnicą żydowską mogą je zachować i dalej zamieszkiwać. Wszyscy Żydzi czerpiący korzyści z wyżej wspomnianych „przywilejów” muszą, jak już wspomniano, znać obce języki.

Dyrektywa kończy się formułą: „wydano w Warszawie, na zebraniu Rady Administracyjnej 21 grudnia 1824. Podpisano: minister Spraw Wewnętrznych i Policji Zajączek, królewski komisarz Mostowski”.

Jak widać, dekret ten skierowany był głównie do klas uboższych. Dla Żydów dysponujących kapitałem miasto Zgierz, jak i inne miasta w Polsce, było otwarte. Polskie miasta, duże i małe, zaczynające się w tym czasie rozwijać potrzebowały kapitału, podobnie jak klasy przemysłowej i przedsiębiorców, którzy budując fabryki stworzyliby miejsca pracy dla rosnącej populacji. Stąd ta dobra wola wobec starozakonnych, którzy mieli kapitał i środki na budowę fabryk, domów i zakładanie przedsiębiorstw.

Żydzi osiedlający się w Zgierzu i w ogóle w regionie, gdzie rozwijał się przemysł tekstylny, mieli tylko jeden cel: zarobić na życie pracą i przedsiębiorczością. Bez względu na restrykcje i nieprzyjazne dekrety polskiej burżuazji, kleru i władz carskich Żydzi osiedlali się tam, gdzie uważali to za korzystne. Opierając się na dyrektywie dotyczącej ustanowienia dzielnicy żydowskiej władze miejskie podjęły działania zmierzające do oczyszczenia z Żydów ulic, przy których nie wolno im było mieszkać.

Dekret o utworzeniu dzielnicy żydowskiej został podpisany 21 grudnia 1824 roku. Miesiąc później, 27 stycznia 1825 roku Rajmund Rembieliński nakazał ogłoszenie dekretu w „Dzienniku Wojewódzkim”, tak aby starozakonni dowiedzieli się, że muszą wyprowadzić się do rewiru żydowskiego do 1 lipca 1826 roku. Komisja obwodowa miała dwa razy do roku, w kwietniu i październiku, przeprowadzać kontrolę w mieście, tak aby zarządzenia dotyczące dzielnicy żydowskiej były wykonywane. Starozakonni, którzy nie zechcą trzymać się zarządzeń, mają być wypędzani z domów.

Rembieliński zażądał także, aby władze Zgierza sporządzały raporty dotyczące tej sprawy. Mają one zawierać następujące informacje: gdzie mieszkają rodziny żydowskie osiedlone poza dzielnicą żydowską, przy jakich ulicach mają domy, czy są to domy drewniane czy murowane, czy stanowią własność tych Żydów, czy są tylko wynajmowane, czy umowa najmu jest na czas określony czy nieokreślony, skąd czerpią środki utrzymania i czy udostępniają pomieszczenia w swoich domach obcym „jak to jest w zwyczaju u starozakonnych”. Opierając się na tych instrukcjach władze miasta podjęły walkę przeciw tym Żydom, którzy nie chcieli przenieść się do getta. Żydzi zgierscy stanęli wobec upartej, reakcyjnej, antysemickiej rady miejskiej zamierzającej zepchnąć ich do getta ograniczającego się do półtorej błotnistej ulicy na skraju miasta. Trudno było zmusić Żydów do przeprowadzki inaczej niż nakładając na nich kary.

13 czerwca 1825 roku władze miejskie wydały dekret skierowany do obywateli chrześcijan, właścicieli domów zapowiadający karanie tych, którzy po dacie 1 lipca 1826 roku będą wynajmować mieszkania Żydom. Policja będzie wypędzać takich Żydów. Dekret kończy się następującym zdaniem: „Zarządzenie niniejsze skierowane jest do wszystkich właścicieli domów, a także do starozakonnych wynajmujących mieszkania”. Jako świadkowie podpisali się pod nim obywatele Paweł Domański i Jan Wałęsiński oraz następujący członkowie władz miejskich: Grzegorzewski (burmistrz), Raszyński i Dąbrowski, rajcy.

Chrześcijańscy właściciele domów, którzy ciągnęli zyski z wynajmowania mieszkań Żydom, nie zamierzali wypędzać swoich lokatorów. Urząd miejski zażądał, żeby Żydzi opuścili swoje domy, w których mieszkają bez stosownych pozwoleń (koncesji). Takie wezwania, podpisane przez urzędników Raszyńskiego i Dąbrowskiego skierowano do Jachima (Nechemii?) Lazarowicza, Lewka Słomy i Szymona Garborskiego. Wezwano ich do sprzedania swoich domów chrześcijanom do 1 lipca 1826 roku i przeniesienia się do dzielnicy żydowskiej. Gdyby nie zechcieli zastosować się do zarządzenia, zostaną wypędzeni ze swoich domów, a dodatkowo zostanie na nich nałożona kara pieniężna.

Bez względu na wszystkie zarządzenia i wezwania wydane przez radę miejską Żydzi niechętnie pozbywali się swoich domów i mieszkań w Zgierzu i przeprowadzali do rewiru żydowskiego, który pozostawał otwarty i prawie pusty. W końcu roku 1825 nadeszło z komisji obwodu Łęczycy zalecenie, aby granice rewiru bezzwłocznie oznaczyć palikami.


{51}


Zorganizowana społeczność żydowska w Zgierzu

W epoce restrykcji wobec Żydów Zgierz osiągnął szczyt swojego rozwoju przemysłowego. Stał się centrum produkcji tkanin wełnianych. Według świadectwa generała Kaseckiego, sekretarza Rady Administracyjnej, w roku 1825 do Rosji wyeksportowane zostały następujące ilości produktów tekstylnych: ze Zgierza 209 jednostek materiału po 10 sztuk; z Ozorkowa 106 jednostek po 12 sztuk; z Aleksandrowa 560 jednostek po 4 sztuki; z Łodzi 334 jednostki. Według ówczesnych miar sztuka materiału wynosiła 20-30 łokcie polskie (jeden łokieć = 56 cm).

Powyższe obliczenia nie wskazują, jakoby Zgierz odgrywał większą rolę w produkcji tkanin niż Łódź. W Łodzi, która później stanie się największym centrum produkcji tekstylnej w Polsce, w owym czasie produkowano tkaniny wełniane i prowadzono niewielkie przedsiębiorstwa. Handel był wówczas lepiej rozwinięty w Zgierzu. Zrozumiałe, że to Zgierz przyciągał rodziny żydowskie, które bez względu na restrykcje osiedlały się tu, kupowały i budowały domy. Oczywiście najwygodniej było osiedlać się w pobliżu budowanych właśnie fabryk. Nie ma w archiwach zgierskich statystyk mówiących, ilu Żydów mieszkało w granicach wyznaczonego im obszaru ulic Sieradzkiej i Łódzkiej. Poza tym obszarem żyło do roku 1826 już 79 rodzin żydowskich. Dodając mieszkańców dzielnicy żydowskiej w Zgierzu musiało wówczas mieszkać co najmniej 400 Żydów.

Opierając się na nieprecyzyjnych obliczeniach można uznać, że struktura zawodowa pracujących Żydów zgierskich była następująca: 19 krawców, monczaszes (?) [8*], 14 robotników, 2 szynkarzy (jedną z nich była Roda Dobrzyńska), 3 (balbires? [9*), 5 zarządców, 15 handlarzy wełną i tekstyliami, 1 handlarz wełną, tkaninami i żelazem, 2 handlarzy solą, 2 kapeluszników, 1 szewc, 2 piekarzy, 2 szklarzy, 2 kreiczaszes (?) [10*], 2 smolarzy (Zelnik i Słoma), 1 smolarz opłacany, 1 nadzorca szkoły, 1 handlarz skórą, 1 właściciel gospody, 1 handlarz żelazem, 1 blacharz, 1 pasamonik, 1 komornik, 1 grzebieniarz, 1 artysta, 2 szochetów, 1 handlarz olejem, 1 handlarz herbatą, 1 rabin.

Oczywiście osoby te, które miały określone zawody, były głowami rodzin. Jak było wówczas u Żydów w zwyczaju, tylko głowa rodziny pracowała i zarabiała na życie. Dlatego można mniej więcej określić liczbę Żydów w mieście na ok. 400. Do roku 1824 Żydzi mieli już zorganizowaną społeczność i dozór bóżniczy [11*], co wiemy z oficjalnych polskich dokumentów. Dozór bóżniczy (zarząd gminy) był wymieniany co 3 lata. Nie wynika z dokumentów, dlaczego i jak ich wymieniano.

Pierwszy zarząd wzmiankowany jest w roku 1824. Wymienione są następujące nazwiska: Lejzer Bornsztajn (spotyka się też inną wersję tego nazwiska – Bornsztejn), Baruch Steinbok, Meir Blumental. W latach 1828-30 wymienia się tylko jedno nazwisko: Mosze Steinbok. W latach 1831-33: Józef Wejland, Niecki i Baruch Warmwasser. 1834-36: Elijahu Majdan i Chaim Libercuker. 1840-42: Chaim Lubraniecki, Hillel Berliński i Menasze Bławat. 1843-35: Menasze Bławat, Szymon Waldberg i Szymon Lewin. 1846-48: Izrael Litauer i Chaim Walko Zonenfeld. W tym czasie opuścił zarząd Szymon Waldberg i zastąpił go Henech Librach. Ci sami pełnili swój urząd również w następnym okresie, do 1855 roku Po nich, do roku 1857 na czele społeczności stali: Jerucham Berliner, Gerszon Blum i Walko Zonenfeld.


{52}


Pierwszy Rabin Zgierza

Zorganizowana społeczność żydowska powstała, według oficjalnych dokumentów, w roku 1824, prędko podjęła kroki ku zatrudnieniu rabina. Członkowie dozoru bóżniczego Baruch Steinbok i Meir Blumental wystosowali do miejskiego komisarza prośbę o pozwolenie na zaangażowanie jako rabina rabbiego Szaloma Hirsza Kahna zgodnie z życzeniem całej „parafii”. W dokumencie tym starsi określają kandydata jako człowieka o wzorowej moralności i, co niemniej ważne, umiejętności porywającego prowadzenia modłów. Dlatego dozór bóżniczy prosi o akceptację rabbiego Szaloma Hirsza Kahna załączając 60 zł opłaty. Petycja kończy się prośbą o szybką decyzję. Słowo „parafia', zazwyczaj oznaczające kierownictwo lokalnego kościoła katolickiego, tutaj odnosi się do społeczności żydowskiej Zgierza.

Zezwolenie na powołanie rabbiego Kahna nadeszło nieprędko. Władze miejskie nie odrzuciły wprawdzie prośby, ale żądały rekomendacji potwierdzających kwalifikacje i osobiste zalety kandydata. Rekomendacji takich dostarczyli Manes Skalski i Abba Dorembus. Potwierdzili oni, że rabbi Szalom Hirsz Kahn, rabin synagogi w mieście Zgierzu, sprawował już podobny urząd od roku 1823 w miejscowości Grabów w obwodzie łęczyckim. Ponadto rabbi Kahn stawił się osobiście przed burmistrzem i przedstawił świadectwo otrzymane od rabina Łęczycy stwierdzające: „Szalom Hirsz Kahn, głosem społeczności powołany na rabina miasta Zgierza znany jest jako osoba bardzo inteligentna, uczona w służbie bożej i wyjątkowo kompetentna w sprawach dotyczących ceremonii religijnych. Znany jest jego wytworny sposób mówienia i znajomość Talmudu, podobnie jak stare i nowe prawo żydowskie. Rozmawiając z nim, odniosłem wrażenie, że jest pełen wiedzy i pobożności. Wszystkie jego czynności są właściwe i wzorowe. Dlatego położyłem na nim uroczyście dłonie, mówiąc: powinien nauczać i sądzić, a sprawy winny być rozstrzygane zgodnie z jego opinią. Co więcej, posiada on aprobatę słynnego rebego strykowskiego Mosze Aarona, bowiem dwa to więcej niż jeden, a owe dwa (świadectwa) poświadczają rzetelność tej prawej osoby. Te słowa mówię szanując jego wiedzę i pobożność. W Łęczycy, w poniedziałek, 24 stycznia 1827 roku. Podpisano: Chaim Ickowicz Orbach z Leśnicy.

Potwierdzam autentyczność, 27 stycznia 1827, I. Zimski, tłumacz sądowy”

Ostatni dokument potwierdza zezwolenie udzielone rabbiemu Szalomowi Hirszowi Kahnowi na sprawowanie urzędu rabina. Dokument stwierdza: „Zgierz, luty 1827. Starozakonny Szalom Hirsz Kahn stawił się w urzędzie burmistrza miasta Zgierza i jako rabin przedstawił następującą deklarację: „Ponieważ mam kwalifikacje rabina, jak to pokazuje egzamin przeprowadzony przez rabina społeczności łęczyckiej, a także ponieważ pełniłem już obowiązki rabina w lokalnym (zgierskim) domu modlitwy, załączając świadectwo wydane przez starszych gminy uważam, że jestem gotów przyjąć to stanowisko i oczekuję pozwolenia władz miejskich”. Deklaracja jest podpisana przez Szaloma Hirsza Kahna. Na końcu widnieje podpis Grzegorzewskiego – burmistrza miasta Zgierza.

W tym czasie gmina zgierska określiła opłaty za mięso koszerne. Dochód ze specjalnego podatki żydowskiego by nadzorowany przez Jakuba Jedlickiego. Jego nazwisko pojawia się w petycji do władz z 12 sierpnia 1825 roku, w której prosi o zezwolenie na budowę domu poza rewirem żydowskim.


{54}


Narastanie sporu o prawo Żydów do zamieszkiwania całego obszaru Zgierza

W związku z zarządzeniem księcia namiestnika z 21 grudnia 1824 określającym granice rewiru żydowskiego w Zgierzu, Żydzi mieszkający poza wyznaczonymi ulicami - Łódzką i częścią Sieradzkiej – otrzymali polecenie sprzedania swoich domów do 1 lipca 1826 roku pod groźbą utraty swoich mieszkań. Mieli zamieszkać przy określonych ulicach, które nie były wybrukowane ani nie miały chodników. Żydzi zgierscy nie spieszyli się z wypełnianiem dyrektywy i pozostawali w swoich mieszkaniach i domach. Władze miejskie miały przy pomocy policji siłą usuwać Żydów z ich mieszkań. Oznacza to, że 79 żydowskich rodzin mieszkających poza wyznaczonym obszarem miało zostać po prostu wyrzuconych na bruk. Kiedy w czerwcu 1826 roku ukazały się ostrzeżenia, że będą przeprowadzane eksmisje, zdesperowane rodziny żydowskie zwróciły się o pomoc do społeczeństwa Zgierza, na co wskazują zachowane dokumenty archiwalne. Berek Grynberg, „najniższy sługa dozoru bóżniczego” poprosił o ochronę dla Żydów. Nie jest jasne, jaką rolę odgrywał w tym czasie Berek Grynberg w życiu społecznym Zgierza. Wspomniana wyżej lista starszych nie zawiera jego nazwiska. Wydaje się, że był pewnego rodzaju mediatorem, który reprezentował Żydów wobec władz polskich.

25 czerwca 1826 roku Berek Grynberg wystosował w imieniu dozoru bóżniczego prośbę do „wszechmocnego komisarza wojewódzkiego, delegowanego do obwodu łęczyckiego”, aby ten przesunął termin przeprowadzki 79 rodzin żydowskich do żydowskiego rewiru. Dozór bóżniczy i przedstawiciele tych rodzin uzasadniają swoją prośbę tym, że uprzednio miała zostać wyrażona zgoda wojewódzkiego komisarza Spraw Wewnętrznych i Policji na przesunięcie ostatecznej daty o rok. Zgoda ta musiała zostać zaakceptowana przez prezesa województwa, jednak potwierdzenie akceptacji nie nadeszło. Burmistrz Zgierza trwał przy pierwotnej dacie eksmisji.

„W imieniu 79 biednych rodzin dozór bóżniczy prosi komisarza obwodu o niezaczynanie eksmisji, póki nie nadejdzie decyzja od komisji wojewódzkiej. Oczekuję pozytywnego rozpatrzenia mojej skromnej prośby i proszę o litościwą odpowiedź. Pozostaję z głębokim szacunkiem dla wszechmocnej komisji obwodu – najniższy sługa dozoru bóżniczego – Berek Grynberg”. Na marginesie petycji, której kopię przechowują zgierskie archiwa napisano: „w oparciu o załączoną decyzję komisji wojewódzkiej z 15 czerwca, komisja obwodowa zawiesza przeprowadzkę starozakonnych do nowej dzielnicy”. Tym samym akcja przesiedlania Żydów szczególnie forsowana przez burmistrza została przerwana. Cała sprawa zostanie uwzględniona w raporcie.

Łęczyca, 25 czerwca 1826 roku Podpisano - Królewski”

W swoim raporcie dla komisarza obwodu Łęczycy wysłanym 26 czerwca 1826 roku burmistrz zgierski bardzo ostro występuje przeciw Berkowi Grynbergowi, którego prośba o przesunięcie terminu eksmisji dotarła do najwyższych władz. Oskarża go o kłamstwa, za które będzie musiał ponieść karę. Berek Grynberg miał fałszywie powołać się na dozór bóżniczy i sfabrykować autoryzację społeczności, „co zasługuje na stosowną karę”. Burmistrz stwierdza w swoim raporcie, że starsi gminy: Lejzer Bornsztajn, Beniamin Steinbach [12*] i Meir Blumental, starozakonni, nie sprzeciwiali się władzom i prędko przenieśli się do dzielnicy żydowskiej. „Bornsztajn już ma tam dom, a Blumental i Steinbach – mieszkania”. Burmistrz informuje władze, że wśród 79 rodzin jest kilku protestujących, którzy nie chcą przenosić się do wyznaczonej dzielnicy, ale „są i tacy, których powstrzymano od przeprowadzki, mimo że mieli już mieszkania w żydowskiej dzielnicy. Ci chcą się przenieść tylko do nowych domów, które mogliby otrzymać od nowo przybyłych przemysłowców”.

W raporcie tym burmistrz odwołuje się do trwającej przez pierwsze dwa dziesięciolecia XIX w. niezorganizowanej walki Żydów przeciw spychaniu ich do getta. Jak to zwykle bywa w takich przypadkach, na czoło wysuwały się jednostki najenergiczniejsze i najbardziej zdeterminowane, a słabsi chcąc nie chcąc godzili się z antysemickimi zarządzeniami i przeprowadzali do getta.

Walka Żydów zgierskich o nieograniczone prawo do osiedlania się w mieście przyniosła różnice zdań między komisją obwodu Łęczycy a burmistrzem. Dotyczyła ona nie tylko lepszych czy gorszych stosunków z Żydami, ale także podziału kompetencji. Komisarz ganił burmistrza zarzucając mu, że w tej sprawie kieruje się swoim prywatnym punktem widzenia. Najpierw, tydzień wcześniej, pomógł Grynbergowi uzyskać certyfikat, a teraz oskarża go w swoim raporcie. „Za tak niewłaściwe zachowanie burmistrz powinien przyjąć odpowiedzialność i powinien być ukarany decyzją Jego Eminencji radcy królewskiego komisarza wojewódzkiego”. W rezultacie burmistrz został wezwany do wykonania zarządzenia o eksmisji 79 żydowskich rodzin na mocy istniejących instrukcji.

Ostatecznie Komisja Województwa Mazowieckiego zdecydowała się ukarać dozór bóżniczy gdyż „bezprawnie miesza się w sprawy nie należące do jego obowiązków i upoważnił Berka Grynberga do wystosowania w imieniu zgierskich starozakonnych prośby o przesunięcie terminu przeniesienia Żydów do wyznaczonej dzielnicy”. Dlatego prezes województwa nakazał komisarzowi obwodowemu ukarać każdego z członków dozoru bóżniczego grzywną w wysokości 10 zł. W wypadku, gdyby sytuacja miała się powtórzyć, winni zostaną ukarani surowiej.

Zgodnie z instrukcjami prezesa województwa burmistrz także został ukarany i musiał zapłacić 25 zł grzywny za kierowanie się prywatnym punktem widzenia, zajmowanie się sprawami „które należą do kompetencji policji, a także za czynienie uwag o synagodze, która nie istnieje”.

Zgodnie z instrukcjami prezesa województwa burmistrz także został ukarany i musiał zapłacić 25 zł grzywny; ponadto ostrzeżono go, że w wypadku, gdyby sprawa się powtórzyła, zostanie zmuszony do podania się do dymisji. Oskarżano go o różne nieprawidłowości: kierowanie się prywatnym punktem widzenia, zajmowanie się sprawami „które należą do kompetencji policji, a także za czynienie uwag o synagodze, która nie istnieje” [10]. [13*]

W dokumentach archiwalnych nie ma ostatecznej decyzji, czy 79 rodzin żydowskich musi przenieść się do żydowskiego rewiru. Jednak biorąc pod uwagę kary, jakie nałożono na członków dozoru bóżniczego za mieszanie się w sprawy eksmisji można wnosić, że ostatecznie rodziny te zostały przesiedlone.

2 listopada 1826 roku burmistrz Zgierza poinformował społeczność żydowską o nałożeniu na nią kary w wysokości 84 zł. Jeśli kara nie zostanie zapłacona w terminie, sprawa zostanie przedstawiona wyższym władzom. Poza tym mediator Grynberg (lub Grynbaum) został ukarany grzywną w wysokości 40 zł. Nie wiadomo, czy była to część ogólnej kwoty, jaką społeczność miała uiścić, czy była to oddzielna kara za występowanie w imieniu 79 rodzin.

Berek Grynbaum-Grynberg wystosował podanie „do wszechmocnego prezesa Komisji Województwa Mazowieckiego, aby rozpatrzył raz jeszcze wysokość grzywny, jaka została na niego nałożona, ponieważ śledztwo prowadzone przez komisarza, a dotyczące niesprawiedliwych eksmisji, nie zostało jeszcze ukończone”.

Odpowiedź komisji wojewódzkiej była następująca: „Burmistrz powinien dostosować wysokość kary do przewidzianej w przepisach komisarza obwodu za ten rodzaj przewinienia. Egzekucja kary nie może być jednak wstrzymana i zalecam, aby nastąpiła ona bezzwłocznie”. Innym charakterem pisma dopisano: „Suma została wyegzekwowana”. Zgierz, 18 grudnia 1826 roku, podpisano: Wratnowski.

Według zachowanych archiwaliów kara pieniężna uiszczona przez zgierską społeczność także w imieniu Berka Grynberga kończy sprawę 79 rodzin żydowskich zarządzeniem władz polskich wypędzonych ze swoich domów i przesiedlonych do dzielnicy żydowskiej.


{59}

{fot. str. 59 – Nowy Rynek. Po prawej – fabryka Sirkesa i Eigera. Pośrodku – przystanek kolei elektrycznej do Łodzi}

Walka o poszerzenie dzielnicy żydowskiej

Kiedy tylko władze wyznaczyły określone ulice i domy na dzielnicę żydowską, Żydzi rozpoczęli starania o poszerzenie jej o przyległe ulice.

W lipcu 1825 roku Roda Rafaelowa Dobrzyńska poprosiła, aby pozwolono jej nadal mieszkać w jej domu położonym w części ulicy Sieradzkiej nie należącej do rewiru żydowskiego. Odpowiedź władz miejskich podpisana przez Raszyńskiego i Dąbrowskiego była następująca: „Starozakonna Roda Rafaelowa Dobrzyńska otrzymuje zezwolenie na zamieszkiwanie w swoim domu znajdującym się poza rewirem, ale tylko do roku 1832 i pod następującymi warunkami: mieszkańcy nie mogą zezwolić innym starozakonnym mieszkać pod ich dachem. Tylko pani Dobrzyńska i jej niezamężne (nieżonate) dzieci mogą mieszkać w tym domu. Osoby nielegalnie zajmujące dom będą eksmitowane, a właściciele ukarani grzywną. Pani Dobrzyńska ma prawo wynajmować mieszkania w swoim domu chrześcijanom.”

W dalszej części dokumentu określa się, że przed upływem wyznaczonego na rok 1832 terminu pani Dobrzyńska musi sprzedać swój dom i przeprowadzić się z całą rodziną do dzielnicy żydowskiej. Wolno jej będzie nadal mieszkać poza dzielnicą żydowską, jeśli przebuduje swój drewniany dom i na jego miejscu wzniesie dom murowany. W takim wypadku będzie musiała spełnić wszystkie warunki określone w artykule 3 zarządzenia o prawach Żydów do mieszkania na terenie Zgierza, tzn. czytać i pisać w obcym języku, posyłać dzieci do szkoły itd.

Na podaniu Dobrzyńskiej zanotowano: „nie umie pisać”.

Z kolejnego podania wynika, że Roda Dobrzyńska była właścicielką dobrze prosperującego przedsiębiorstwa zatrudniającego rzemieślników i starała się rozszerzyć swoją działalność poza granice rewiru żydowskiego. Po otrzymaniu przytoczonej wyżej odpowiedzi rady miejskiej Dobrzyńska, która posiadała dwa domy poza dzielnicą żydowską, przystąpiła do budowy murowanego domu. Poza tym wystąpiła z prośbą o pozwolenie na przeniesienie dwóch drewnianych domów, służących jej i jej pracownikom za kwatery, z ulicy Sieradzkiej na ulicę Łódzką.

Podanie, które przesłano komisji obwodowej, zostało rozpatrzone pozytywnie przez komisarza Zawadzkiego, pod warunkiem jednak, że nowo budowany dom będzie szczególnie piękny.

W sierpniu 1826 roku Jakub Jedlicki wystosował prośbę do Komisji Województwa Mazowieckiego o pozwolenie na zbudowanie domu na polach należących do księdza a znajdujących się poza obrębem dzielnicy żydowskiej. Dokument ten, przechowywany w archiwach miasta Zgierza, daje pojęcie o tym, jak narastała walka Żydów z restrykcjami zastosowanymi wobec nich w pierwszych dwóch dekadach XIX wieku.

Starozakonny Jakub Jedlicki był w owym czasie, jak wynika z wyżej wspomnianej prośby, jednym z bardziej szanowanych Żydów w Zgierzu. Należał do pierwszych w mieście żydowskich właścicieli nieruchomości i obracał dochodem z koszernego mięsa. Dlatego proboszcz zgodził się sprzedać mu jedno ze swoich pól, na którym Żyd chciał teraz wybudować sobie dom, co było niezgodne z zarządzeniem o utworzeniu dzielnicy żydowskiej.

W swojej prośbie skierowanej do Komisji Województwa Mazowieckiego Jedlicki pisze: „Niżej podpisany, od 35 lat właściciel nieruchomości w mieście Zgierzu, stracił cały majątek podczas zawieruchy wojennej i przemarszu wojska. Obracałem dochodem z koszernego mięsa i mieszkałem z żoną i dziećmi na ulicy Tylnej, zwanej również Ogrodową. Zostałem wypędzony z mojego mieszkania. Przez pewien czas będąc bez dachu nad głową nie sprzeciwiałem się zarządzeniom władz, ale czyniłem wysiłki, aby otrzymać choć prowizoryczne mieszkanie. Wreszcie uzyskałem zezwolenie księdza na zbudowanie niewielkiego domu na jego polach za miastem z zapewnieniem, że nikt nie zabroni mi tu mieszkać. Dom będzie się mieścił za miastem i nie będzie nikomu przeszkadzał. Zapłaciłem dużą sumę pieniędzy za drewno. Zapłaciłem budowniczym i zbudowałem dom aż po sam dach. Dziś nieoczekiwanie władze obwodu i policja rozebrały mój dom.

W tym nieszczęśliwym stanie, żyjąc wraz z rodziną pod płotem, uniżenie proszę wszechmocnego radcę królewskiego komisarza wojewódzkiego o wyrozumiałość i pozwolenie na odbudowę zburzonego domu na księżych polach. Ten dom nie jest wbrew żadnym policyjnym przepisom ani nie zagraża publicznemu ani królewskiemu porządkowi. Jeśli moja prośba nie może być spełniona, proszę o wyznaczenie innego miejsca za miastem, gdzie mógłbym zbudować dom, nie jestem bowiem w stanie zbudować domu przy ulicy Łódzkiej ani trzymać się planów ustanowionych przez władze.

Pozostaję z najgłębszym szacunkiem dla Waszej Eminencji, wszechmocnego radcy królewskiego, prezesa Komisji Województwa Mazowieckiego, najniższy sługa Jakub Jedlicki.

Rembieliński, prezes komisji wojewódzkiej, odpisał Jedlickiemu co następuje: miejsca dla Żydów są tylko przy ulicy Łódzkiej; co do księdza zgierskiego, to powinien on dostosować się do przepisów zarządzając swoją własnością i jest osobiście odpowiedzialny za powstały nieporządek. Burmistrz winien ukarać go grzywną 10 zł za to, że zezwolił Żydowi zbudować dom. Wysłannicy komisji i władze obwodu mają polecenie rozebrania budowli.

« Previous Page Table of Contents Next Page »




  1. w jidysz słowo „glezer” oznacza szklarza Return
  2. tłumacz angielski nie jest pewien znaczenia tej frazy Return
  3. w tym miejscu w tekście oryginalnym na stronie 58 jest przypis: jak wynika z tego paragrafu, Grynberg, korzystając ze swojej pozycji potwierdzonej przez burmistrza Zgierza, wspomina o synagodze, do której należy, a która nie została jeszcze zatwierdzona przez władze. Return




  6*   w tekście angielskim nazwa ta brzmi „Gszankis”, nie wydaje się, by mogło chodzić o coś innego niż Zegrzanki (przyp. tłumacza – Z.G.). Return
  7*   nie jest jasne, czy chodzi tu o tę samą karczmę (przyp. tłumacza – Z.G.) Return
  8*   tłumacz angielski podaje, że słowo to występuje w tekście oryginalnym i również tam opatrzone jest znakiem zapytania, co prawdopodobnie oznacza, że niejasny był dokument, z którego autor korzystał. Wydaje się, że chodzi tu po prostu o mączarzy – handlarzy mąką (przyp. tłumacza – Z.G.) Return
  9*   być może chodzi tu o balwierzy lub cyrulików (przyp. tłumacza – Z.G.) Return
  10*   być może chodzi tu o krojczych (przyp. tłumacza – Z.G.) Return
  11*   od grudnia 1821 roku decyzją władz zaborczych gminę (kahał) nazywano dozorem bóżniczym. Dozór bóżniczy nie miał tak szerokiej niezależności jak kahał w i Rzeczypospolitej – pozostawiono mu jedynie funkcje religijne i podatkowe. W skład dozoru bóżniczego wchodził rabin i trzech członków wybranych przez cztery klasy członków danej społeczności opłacających składki (podatki) na rzecz dozoru bóżniczego (przyp. tłumacza – Z.G.) Return
  12*   wcześniej wymieniony jako Baruch Steinbok (przyp. tłum. – Z.G.) Return
  13*   dwa powyższe akapity są prawie takie same; tak jest też w tekście angielskim. Być może jest to pomyłka zaszła w tekście oryginalnym (przyp. tłumacza – Z.G.) Return



This material is made available by JewishGen, Inc. and the Yizkor Book Project for the purpose of
fulfilling our mission of disseminating information about the Holocaust and destroyed Jewish communities.
This material may not be copied, sold or bartered without JewishGen, Inc.'s permission. Rights may be reserved by the copyright holder.


JewishGen, Inc. makes no representations regarding the accuracy of the translation. The reader may wish to refer to the original material for verification.
JewishGen is not responsible for inaccuracies or omissions in the original work and cannot rewrite or edit the text to correct inaccuracies and/or omissions.
Our mission is to produce a translation of the original work and we cannot verify the accuracy of statements or alter facts cited.

  Zgierz, Poland     Yizkor Book Project     JewishGen Home Page


Yizkor Book Director, Lance Ackerfeld
This web page created by Osnat Ramaty

Copyright © 1999-2019 by JewishGen, Inc.
Updated 29 Mar 2007 by MGH