Table of Contents Next Page »


Wstęp

Dwóch synów i cztery córki! Co też teraz da dobry Bóg?- zastanawiał się krawiec Izrael Zajwel Weltman, gdy jego żona Rywka miała urodzić siódme dziecko z kolei. Nie spodziewał się, że za kilka dni w jego drewnianym, domu w Łopusznie, niedaleko Chęcin, w kieleckiej guberni, przyjdą teraz na świat bliźniaki Berek i Małka.

Był luty roku 1862. Najstarszy syn krawca Izraela - Herszel miał piętnaście lat. Najmłodszy – Chaskiel - dopiero cztery. Rachela była już piękną dziewczyną, ale Estera miała przecież tylko sześć lat. Chaja-Łaja dwunastoletnia panna, pomagała już mamie w domu, ale trzy lata młodsza Chana chętnie jeszcze bawiła by się gałgankami.

Szczęśliwy dom, gdzie są dzieci – myślał krawiec Izrael i zastanawiał się jak też teraz przyjdzie zapewnić swoim dzieciom przyszłość. Zostaną w Łopusznie? Ale co tu będą robić? Pójdą w świat? Od domu daleko, też nie dobrze. Ośmioro dzieci – osiem radości. Ale i także osiem zmartwień...

* * *

Tak mogłaby się zacząć opowieść o żydowskim Łopusznie – niewielkiej osadzie w powiecie kieleckim, jednym z setek rozsianych po całej Polsce żydowskich „sztetl”, gdzie przez lata życie toczyło się własnym rytmem, a Żydzi i Polacy mieszkali obok siebie. Nie wadząc sobie wzajemnie, dzielili jednakowe troski i , najczęściej, jednakową biedę. Żydzi, zachowując swoją odrębność religijną i kulturową stali się nieodłącznym elementem pejzażu polskich osad i miasteczek, na tyle mocno z nim związanym, że dziś historia polskiego miasta czy osady, jest niewiele warta, jeżeli pominie się w niej udział ich żydowskich mieszkańców.

Nie ma już „sztetl” Łopuszno. Tak jak nie ma już w Polsce żydowskich miasteczek Zmiecione wichrem wojny, skazane na zagładę trwają już tylko w żydowskiej i polskiej pamięci.

Krawiec Izrael Weltman, urodzony 11 grudnia 1811 roku w Łopusznie , syn Herszla Weltmana i Łai Bakalarz to postać autentyczna. Był mężem urodzonej także w Łopusznie 7 kwietnia 1817 roku Rywki Rybowskiej, córki Chaskiela i Frajdli z domu Topor. W roku 1869 był właścicielem domu oznaczonego na planie wsi Łopuszno numerem 11. W całej wsi Łopuszno żyło wtedy 351 Żydów: 173 mężczyzn i chłopców i 178 dziewcząt i kobiet. Chrześcijan w Łopusznie mieszkało 225. Rodzina Weltmanów była jedną z kilkunastu żydowskich rodzin trwale wpisanych w dzieje osady.

Dziś w Łopusznie próżno szukać materialnych śladów żydowskiej przeszłości. Ktoś, kto nie wie, że w osadzie przez kilkaset lat żyli Żydzi, nie znajdzie tu żadnego dowodu ich obecności.

A jednak żydowska obecność trwa tu w ludzkiej pamięci. Każdy starszy mieszkaniec Łopuszna wskaże miejsce, gdzie był niegdyś żydowski cmentarz. To porośnięty młodym lasem teren poza osadą, który trudno byłoby znaleźć wśród podobnych zagajników.
Drogę na cmentarz wskazała mi mieszkanka pierwszego domu, do którego zapukałem.

- To trudno trafić- ja zaprowadzę- powiedziała. Mój tato znał Żydów, handlował z nimi, do dziś o nich jeszcze opowiada.
Wsiadła do samochodu i poprowadziła drogą wśród lasków.

Chodziłem wśród drzew. Mogłem tylko domyśleć się, że chodzę po grobach. Dziś na żydowskim cmentarzu pozostał wśród krzaków tylko jeden kamień, ułamany fragment macewy. W czasie wojny Niemcy z żydowskich macew kazali zrobić chodnik przed posterunkiem żandarmerii, a potłuczone resztki wykorzystali do budowy dróg. Wokół cmentarza zostały jeszcze resztki drewnianych żerdzi, którymi gmina ogrodziła cmentarz w latach 70-tych.

W Łopusznie nie ma śladów po bóżnicy. Pierwsza – spalona została w czasie I wojny światowej, druga mieściła się w starym drewnianym domu, który też nie przetrwał do dzisiejszych czasów. Jedynym materialnym śladem żydowskiej przeszłości Łopuszna są pieczołowicie przechowywane w gminnym Urzędzie Stanu Cywilnego akta urodzeń , zgonów i ślubów ludności żydowskiej z lat 1903 – 1939. To ostatni ślad po tych, którzy współtworzyli historię osady.

* * *

Kiedy w ocalałych w kieleckim Archiwum Państwowym dokumentach szukałem ocalałych śladów żydowskiej obecności w Łopusznie i krok po kroku zbierałem fakty z zapomnianej przeszłości starając się odtworzyć historię miejscowej gminy wyznaniowej poznałem najpierw przez internet, a potem osobiście Yaacova Kotlickiego. Jego rodzice pochodzili z Kielc, a oboje byli potomkami łopuszańskich Żydów. Ojciec Yaacova – Herszel Kotlicki stworzył drzewo genealogiczne swojej rodziny, której korzenie wywiódł właśnie od wspomnianego już krawca Izraela Weltmana. W czasie spotkania w Warszawie, gdzie Yaacov przyjechał w sprawach biznesowych, rozmawialiśmy o rodzinie Yaacova – o tych , którzy ocaleli i o tych, którzy przetrwali w pamięci. Yaacov opowiedział mi między innymi o dziadku swojej mamy Berku Goldszajdzie, z Łopuszna, który w rodzinnych opowieściach określany był mianem Berek Lejer czyli Berek nauczyciel. Znany był z tego, że pięknie pisał podania do władz. Wręczył mi też fotografię Berka – dostojnego startego Żyda w futrzanej czapie, z rozwichrzoną brodą i mądrymi oczami.. Na zakończenie spotkania otrzymałem ksero drzewa genealogicznego rodziny Kotlickich. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że w aktach znajdę dokumenty pisane ręką Berka Goldszajda, a nazwiska z drzewa genealogicznego Kotlickich – Goldszajdów będą się często pojawiać się w dokumentach. Odtąd szperanie w zakurzonych aktach stało się przygodą. Nazwiska z poszarzałych akt ożyły i stały mi się bliskie. To już nie było odtwarzanie historii gminy żydowskiej w Łopusznie. To było stąpanie śladami znanych mi już i coraz bliższych osób i postaci. Jakbym zaczął zaglądać w okna domów,Wikińskich, Goldszajdów, Weltmanów, Rajzmanów, Wajsblumów, Miodowników, Marksonów, Frajmanów, Rozenwaldów,Tajtelnbaumów, Aleksandrowiczów,Ryngów, Zylbersztajnów, Gołębiowskich, Kenigsztajnów i kilkudziesięciu innych łopuszańskich rodzin żydowskich, jakbym zaczął żyć ich kłopotami, troskami i radościami.

Tak powstała ta książka, która nie rości sobie prawa bycia pełną naukową monografią żydowskiej gminy wyznaniowej w Łopusznie, ale przedstawia ludzi żyjących w tym właśnie ich miejscu na ziemi. Wszystkie przedstawione w książce fakty znajdują pełne potwierdzenie w dokumentach. Moim zamiarem było bowiem przywrócenie pamięci o tych, którzy niegdyś „sztetl” Łopuszno tworzyli, a których ponury i tragiczny los zepchnął w otchłań niebytu.

Ta książka jest także tym „ostatnim kamieniem” z żydowskiej macewy, który przetrwał i zaświadcza o żydowskiej przeszłości Łopuszna. Poświęcona jest pamięci tych, których już nie ma. Nie powstałaby w tym kształcie, gdyby nie życzliwość Yaacova Kotlickiego, który jest jej współautorem w części dotyczącej rozsianych w świecie śladów pamięci o żydowskim Łopusznie i ludziach, którzy stąd wywodzą swoje korzenie. Do powstania tej książki przyczynił się swoją radą, wiedzą i pomocą prof. Sinai Leichter z Jerozolimy. Kielczanin z urodzenia, zachował w swojej pamięci wiele faktów związanych z Łopusznem i chętnie się z nimi ze mną podzielił. Serdecznie mu za to dziękuję. Słowa podziękowania za życzliwość w udostępnianiu zbiorów należą się także dyrekcji i pracownikom Archiwum Państwowego w Kielcach oraz prof. prof. Krzysztofowi Urbańskiemu, Jadwidze Muszyńskiej i Marcie Meduckiej za życzliwą radę i pomoc.

Marek Maciągowski

 

Rozdział I

W Dobrach Dziedzica Dobieckiego

Pamiętna bitwa ze strażnikami

W dzień sobotni 29 sierpnia 1842 roku około godziny 14 starozakonni mieszkańcy Łopuszna schodzili się na popołudniową modlitwę szabasową do domu Abrama Zyndlewicza, znanego też pod nazwiskiem Aleksander. Byli tam już Abram Gołębiowski, Nusym Janklewicz i Mosiek Miodownik. Nagle, jak zeznał potem w czasie przesłuchania Abram Zyndlewicz:

„ Wpadł Żołądkowski i czterech strażników tabacznych, z imienia i nazwiska mi niewiadomych i zażądali, aby im zapalić świece do czynienia rewizyi i aby wspomniani starozakonni ustąpili. Kiedy z powodu dzień sobotni świece im zapalić nie mogłem i starozakonni wspomniani ustąpić ich zamiarom nie chcieli, wyrwali pałasze i bez względu na ostrożność wszystkich w tej izbie będących bić zaczęli...”
Wizyta strażników celnych, sprawdzających, czy Żydzi nie handlują towarami sprowadzanymi nielegalnie z zagranicy Królestwa Polskiego zakończyła się ogólną bójką łopuszańskich Żydów ze strażnikami. Kilku Żydów zostało solidnie poturbowanych. Ponieważ jednak było ich więcej, a Abram Gołębiowski gołymi rękami wyrwał nawet pałasz strażnikowi Krysińskiemu, strażnicy udali się po pomoc i asystę do dziedzica, właściciela dóbr Łopuszno i nominalnego wójta gminy - Eustachego Dobieckiego. Ten, zdenerwowany zajściem we wsi i tym, że strażnicy uczynili gwałt bez jego wiedzy, nie tylko pomocy strażnikom odmówił, ale kazał im natychmiast ze wsi wyjeżdżać. Mało tego – kazał pisarzowi gminnemu Ząbkowskiemu wziąć sześciu chłopów by pilnowali strażników, by ci nie śmieli po polach buszować i niszczyć kartofli.

Rzecz nie zakończyła się na bójce. Strażnicy sporządzili raport w którym oskarżyli dziedzica, że odmówił im pomocy, utrudniał wykonanie obowiązków i wobec Żydów naraził na szwank autorytet władzy. W raporcie prowizor Dochodów Skarbowych Tabacznych Żołądkowski napisał:

„”Dziedzic pomocy odmówił i przeszkodził w wyszukaniu towarów w ogrodzie. Wysłał sześciu ludzi pod pozorem by pilnowali ziemniaków i zagroził związaniem strażników. Żydzi podpuszczeni przez dziedzica rzucili się na straż obserwującą z drągami , kamieniami, okna w domu powybijali i tam tychże bili i mordowali, a towaru część oknem wyrzucili i unieśli, a część do komory tego domu unieśli i zamknęli...”
Śledztwo w sprawie „ Defraudacji przez starozakonnych we wsi Łopusznie spełnionych” trwało sześć lat i skończyło się wyrokiem aresztu na 3 miesiące i 15 dni dla najaktywniejszych w zajściu Żydów oraz grzywną 7 rubli 50 kopiejek nałożoną na Eustachego Dobieckiego. Dziedzic Łopuszna , prawy i lojalny wobec władzy obywatel– magister prawa, sędzia i przewodniczący rady powiatu kieleckiego, nie zamierzał sprawy odpuścić. W odwołaniu oburzony opisał jak wyglądały zajścia:
”Strażnicy najazd zrobili. Żydów pobili i pokrwawili. Dopiero po rozpoczętej bitwie jeden przybył niby po pomoc, gdy w kwadrans czasu wprzód przybył Żyd z wyrwaną brodą i pokaleczony ze skargą, że się gwałty we wsi odbywają. Odpowiedziałem, że pomocy niepotrzebnie dodawać, kiedy gwałtem sami rewizyję rozpoczęli, bo gdy już były krew i bicie, tam obecność prawego obywatela nie była konieczna”.
Strażnicy, mający za sobą autorytet rosyjskiej władzy, robili wszystko, by butnych starozakonnych mieszkańców Łopuszna sąd ukarał. Nie był to bowiem pierwszy przypadek, zdecydowanej postawy łopuszańskich Żydów. Podejrzenia strażników o handel szmuglowanym towarem też nie były bezzasadne skoro strażnik Michał Krysiński uzasadniając rewizję zeznawał :
„ Znam burzliwość Żydów w tej wsi zamieszkałych, bo zabrany przeze mnie dawniej towar gwałtownym sposobem odbili”.
Mimo iż strażnicy argumentowali przed sądem: ” Znaczna ilość Żydów jest przecież bez zatrudnienia i zapewne z nie innych zatrudnień utrzymuje się, jak tylko z takich, które szkody dla skarbu przywodzą”, Żydów zdecydowanie poparli inni świadkowie – Polacy, w tym łopuszański policjant, urodzony we Francji , Ferdynand Kentye, którzy zeznali że nigdy u Żydów nielegalnych towarów nie widzieli i nic o defraudacjach nie wiedzą.

Tak aktywne wystąpienie Żydów i bójka z przedstawicielami władzy była w Królestwie Polskim rzadkością. A już odebranie strażnikowi pałasza i nawet zranienie jednego, było oznaką prawdziwej rewolty. Na szczęście pałasz został złożony natychmiast w depozyt dziedzicowi. Można przypuszczać, że aktywna postawa dziedzica Dobieckiego i zdecydowana obrona Żydów łopuszańskich przez świadków – Polaków, zakończyła się tylko łagodnymi wyrokami aresztu dla trzech uczestników zajść. Przypadki buntu carska władza karała zwykle o wiele bardziej surowo.

W tym miejscu warto zdać sobie sprawę z sytuacji ludności żydowskiej w Królestwie Polskim. Żydzi z Łopuszna, wsi prowincjonalnej i odległej wprawdzie od głównego nurtu życia, podlegali wszystkim rygorom, jakie narzucały na ludność żydowską surowe prawa carskiej Rosji. Żydzi, traktowani jak dawniej w Rzeczypospolitej jako odrębny stan, nie korzystali z praw politycznych i obywatelskich, nie byli dopuszczeni do służby publicznej, do pracy w oświacie i służbie zdrowia, nie mogli należeć do cechów, mieli ograniczona zdolność prawną, nękani byli różnymi podatkami. Władze rozbudowały system ograniczeń, wprowadzano zakazy utrudniające Żydom swobodę poruszania się, prowadzenie handlu, pozbawiające ich tradycyjnych źródeł utrzymania. Sytuacja taka utrzymała się aż do roku 1862, kiedy to podjęto działania na rzecz równouprawnienia.

Na tle tej sytuacji bardziej zrozumiała staje się potrzeba sprzyjającego Żydom protektora. W Polsce takimi protektorami byli z reguły przedstawiciele szlachty. O ile miasta należące do króla i duchowieństwa dysponowały przywilejami zabraniającymi osiedlania w nich się Żydów, o tyle chętnie właściciele miast prywatnych popierali osadnictwo żydowskie, widząc w Żydach czynnik rozwoju gospodarczego. Z usług żydowskich karczmarzy i dzierżawców korzystali też chętnie polscy szlachcice. W tym kontekście zrozumiałą się staje postawa dziedzica Dobieckiego, który rozwijał swój majątek dzięki osadnikom, w tym także dzięki osiadłym w Łopusznie żydowskim rzemieślnikom.

Dzięki bójce ze strażnikami i długotrwałemu śledztwu w aktach zachowały się raporty ze śledztwa. Jest wśród nich szczególnie cenny dokument: „ Lista imienna starozakonnych zamieszkałych w Łopusznie”, sporządzona ręką dziedzica wsi Eustachego Dobieckiego w 1842 roku. Dzięki tej liście mamy dokładny wykaz żydowskich mieszkańców wsi. Eustachy Dobiecki wymienia 31 nazwisk głów rodzin. Przyjmując, że średnio żydowska rodzina miała 4-5 dzieci ( co znajduje potwierdzenie w księdze ludności stałej Łopuszna z 1869 roku) możemy stwierdzić, że w 1842 roku mieszkało w tej wsi 120- 150 Żydów.

Wymienione przez Eustachego Dobieckiego osoby to przedstawiciele najstarszych rodzin żydowskich z Łopuszna, których nazwiska przewijają się potem przez całą historię wsi, aż do tragicznego roku 1942. Dzięki tej liście wiemy też, czym zajmowali się łopuszańscy Żydzi.

Na liście Eustachego Dobieckiego znaleźli się : ( pisownia oryginalna)

  1. Mosiek Miodownik – olejarz,
  2. Izrael Rays – wyrobnik,
  3. Haskiel Rybowski – okupnik i piekarz,
  4. Icyk Żarnowski – kuśnierz,
  5. Izrael Weltman – krawiec,
  6. Szulim Gruszka – krawiec,
  7. Nusym Janklowicz – wyrobnik,
  8. Icyk Ghutman – wyrobnik,
  9. Zysma Gołębiowski – kamieniarz,
  10. Cherśla Albird ( Herszel Albert) – szkulnik,
  11. Mortka Lejerman – olejarz,
  12. Szlama Wolsztain – kołodziej,
  13. Berek Weltman – krawiec,
  14. Szmul Zylberberg – drukarz,
  15. Szmul Ciapa – krawiec,
  16. Icyk Linker – garbarz,
  17. Jankiel Potasiewicz – potaśnik ( potażnik – zajmował się wyrobem potażu),
  18. Abram Balicki – rolnik i malarz,
  19. Lejzor Ghutman – wyrobnik,
  20. Icyk Frajman- krawiec,
  21. Abram Cymerman - mularz,
  22. Mortka Tenenbaum – wyrobnik,
  23. Mojsiek Rozenwald – grzebieniarz,
  24. Abram Gołębiowski – kamieniarz,
  25. Josek Kamiński – stelmach,
  26. Majer Wolsztein – krawiec,
  27. Kalman Szmulewicz – bakalarz,
  28. Josek Wajsblum – szynkarz,
  29. Abram Zyndlowicz - rolnik ( używał nazwiska Aleksander),
  30. Icio Wajsblum – rolnik,
  31. Gawryl Felchendel – rzezak

Na liście tej Eustachy Dobiecki ujął tylko głowy rodzin będących jednocześnie właścicielami bądź dzierżawcami domów. Nie znaleźli się bowiem na niej choćby mający 26 lat Dawid Zylberszatz, szwagier Abrama Aleksandra i mieszkający z nim w jednym domu, czy 24 - letni Zelik Syczewski, który w Łopusznie był wówczas felczerem.

Z pewnością jednak jest to lista wiarygodna. A zajście ze strażnikami i czynny opór Żydów, świadczy, że w Łopusznie istniała już w roku 1842 dobrze zorganizowana społeczność żydowska, umiejąca walczyć o swoje interesy i mająca poparcie polskiego dziedzica. Widzimy również, że wśród zawodów dominują rzemieślnicy, w tym są przedstawiciele rzadkich wśród Żydów zawodów jak: kamieniarz, murarz, malarz, potażnik czy stelmach, zajmujący się wyrobem części do bryczek i wozów. Oznacza to także, że w Łopusznbie żydowscy rzemieślnicy znaleźli miejsce sprzyjające ich działalności, a okoliczne wsie i miasta stanowiły naturalny rynek dla produkowanych przez nich towarów.

Warto jednak zauważyć, że na liście tej nie ma wymienionego rabina, co oznacza, że w tym czasie Żydzi, łopuszańscy jeszcze swojego rabina nie mieli. Nie sposób bowiem wyobrazić sobie sytuacji, że w najważniejszej dla Żydów sprawie bójki ze strażnikami i procesu sądowego pominięto najważniejszą osobę w każdej żydowskiej w społeczności. Jest już natomiast wymieniony bakalarz i szkulnik – co oznacza z pewnością mełamedów, zajmujących się nauką żydowskich dzieci ( pamiętajmy, że było ich tu w 1842 około 150) . Wymieniony jest też rzezak zajmujący się ubojem rytualnym. Oznacza to, że zaczynała się już kształtować w Łopusznie społeczność mogąca się przekształcić w gminę – w królestwie Polskim – dozór bóżniczy. Na utrzymanie własnego rabina nie było jednak grupy Żydów z Łopuszna jeszcze stać. Korzystali więc nadal z usług rabina z Chęcin, chociażby w zakresie nadzoru nad i ubojem koszernym. Modlitwy odbywały się w domu Abrama Aleksandra. Do zorganizowania własnej gminy było już jednak bardzo niedaleko.

 

Od kiedy Żydzi zamieszkali w Łopusznie ?

Łopuszno to stara wieś o piastowskim jeszcze rodowodem. Leży niedaleko Chęcin –w dawnej Polsce miasta powiatowego w województwie sandomierskim. Po trzecim rozbiorze Polski i utraty niepodległości ziemie województwa sandomierskiego znalazły się do 1809 roku w granicach zaboru austriackiego, a później, po klęsce Napoleona i likwidacji Księstwa Warszawskiego - w zaborze rosyjskim. W wyniku zmian administracyjnych w 1815 roku Łopuszno znalazło się w województwie krakowskim i powiecie kieleckim, a potem po zmianach nazw województw na gubernie – w guberni kieleckiej, a od 1842, po kolejnych zmianach, – w guberni kieleckiej.

Już w I połowie XIV istniała w Łopusznie niewielka parafia, a o kościele łopuszańskim wspominają akta z 1418 roku. Dobra łopuszańskie były własnością rodzin szlacheckich. Miały wielu właścicieli , przechodziły z rąk do rąk, aż w roku 1721 dostały się Janowi Dobieckiemu jako posag żony Anny, córki starosty radoszyckiego Stanisława Derszniaka Anny. Odtąd przez ponad 220 lat należeć będą do rodu Dobieckich. Po Janie Łopuszno i okolice objął Andrzej Dobiecki, chorąży chęciński i pokomorzy sandomierski, który dobra rodziny znacznie jeszcze powiększył i zdołał uzyskać od króla Augusta III przywilej zezwalający wsi Łopuszno na organizację trzech jarmarków w roku. Po nim schedę odjął urodzony w 1761 roku syn Franciszek, marszałek sejmików kieleckich.

Następnym dziedzicem został, wspomniany już, urodzony w 1805 roku Eustachy Dobiecki.

Aczkolwiek Łopuszno miało bogatą historię, nigdy nie stała się znaczącym ośrodkiem gospodarczym. Wieś położona była na uboczu szlaków handlowych. Życie toczyło się tu ustalonym rytmem i koncentrowało się wokół dworu dziedzica. Ze względu na to iż Łopuszno było wsią czynszową , gdzie ludność musiała płacić dziedzicowi tylko czynsz, a zwolniona była z odrabiania pańszczyzny, i że tu właśnie mieścił się dwór, siedziba Dobieckich stała się centrum życia okolicznych miejscowości. Jeszcze jednak w latach 20-tych XIX wieku w Łopuszno liczyło tylko około 300 mieszkańców i taka liczna utrzymała aż do połowy tegoż stulecia. Franciszek, a potem Eustachy Dobiecki zaczęli prowadzić starania zmierzające do rozwoju Łopuszna. Jednym z tych działań była aktywna polityka kolonizacyjna. Sprowadzali w swoje dobra osadników niemieckich, którzy zajmowali się głównie uprawą roli, stali się też protektorami ludności żydowskiej, widząc w niej grupę aktywną gospodarczo, która może przyczynić się do rozwoju wsi.

Eustachy Dobiecki - magister prawa Uniwersytetu Warszawskiego, sędzia, sekretarz Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego i bankowiec, prezes Radym Powiatowej Kieleckiej, od czasu gdy objął dobra łopuszańskie po ojcu, świadomie, jak jego ojciec Franciszek, popierał osadnictwo żydowskie w Łopusznie. Mimo przeszkód formalnych ( ustawodawstwo carskie utrudniało osadnictwo Żydów na wsiach – m.in. odebrano im prawo szynkowania alkoholu, a ceny zezwoleń na prowadzenie szynków rosły w szybim tempie) , już w połowie XIX wieku w Łopusznie mieszkało więcej Żydów niż Polaków.

Od kiedy jednak Żydzi zaczęli osiedlać się w Łopusznie? Na to pytanie niełatwo jest znaleźć odpowiedź. Z pewnością szynki z gorzałką dzierżawili Żydzi w dobrach łopuszańskich jeszcze w XVIII wieku. Były to pojedyncze rodziny w poszczególnych wsiach. W aktach spotyka się nazwiska łopuszańskich Żydów z datą urodzenia z końca XVIII wieku z podaną miejscowością urodzenia Łopuszno i są to z reguły powtarzające się nazwiska kilku rodzin. Jednak wiarygodność tych dat i podanej miejscowości urodzenia jest problematyczna, ponieważ wynikają one nie z zapisów aktów stanu cywilnego, ale z tzw. akt znania, co oznaczało , że przed Sądem Pokoju stawiało się dwóch świadków znających dana osobę i zeznawało mniej więcej o roku i miejscu jej urodzenia. W aktach stanu cywilnego z I połowy XIX wieku przy zapisach ślubnych brak jest metryk urodzin żydów łopuszańskich i wszędzie one tam zastąpione są z reguły „ aktem znania”, przy czym świadkami byli z reguły dwaj Żydzi z Chęcin: Moszek Honigman i Hindel Lax. Z 1820 roku pochodzi np. „ akt znania” Tauby Kisrila urodzonego w Łopusznie w roku 1800, którego „ojciec Kisril Mendlowicz zmarł i jest pochowany na cmentarzu w Chęcinach, a matka żyje i mieszka w Łopusznie” oraz akt Szula Heymowicza. W obu przypadkach zeznano, że „ urodzony za rządu austryjackiego w żadnych świadectwach chrztu zapisany nie był”.

Trzeba pamiętać, że Żydzi niechętnie poddawali się rygorom rejestracji. W XVIII wieku we wsiach dóbr łopuszańskich mieszkały tylko pojedyncze rodziny żydowskie, zajmujące się dzierżawą karczem i wyszynkiem trunków . Nie było tu większego skupiska żydowskiego, a najbliższy kachał był dopiero w Chęcinach. Tam też czasami dokonywano rejestracji, ale wiązało się to z koniecznością podróży i wpisów w księgi kahalne dokonywano niejako „przy okazji”. Dopiero w 1810 roku zaczął obowiązywać Kodeks Napoleona dotyczący prowadzenia cywilnych aktów stanu cywilnego. Wtedy też zaczęto zwracać uwagę na obowiązek rejestracji urodzeń przez Żydów, choć obowiązek ten społeczność żydowska traktowała nader pobłażliwie. Obowiązek prowadzenia zapisów nałożono na duchownych przełożonych parafii, dlatego też i żydowskie osadnictwo w Łopusznie można odtworzyć wertując księgi stanu cywilnego ... parafii rzymsko-katolickiej. Zapisy metryk parafialnych nie dają jednak pełnego obrazu naturalnego ruchu ludności, bowiem żydzi łopuszańscy bardzo długo zapisywali dzieci nie tylko w parafii Łopuszno, ale także np. w aktach miasta Małogoszcza, leżącego w okręgu bóżniczym w Sobkowie. Zgony rejestrowano także np. w Chęcinach, gdzie chowano zmarłych. Samodzielny okręg bóżniczy w Łopusznie, obejmujący wsie gminy Łopuszno i Snochowice powstał dość późno. Akta stanu cywilnego tego okręgu prowadzone były od roku 1874 i dopiero od tego roku precyzyjnie można odtworzyć zapisy urodzeń , małżeństw i zgonów.

Wnioski , jakie wynikają z zestawienia liczby rejestrowanych w księgach stanu cywilnego urodzeń, małżeństw i zgonów wskazują, że większa społeczność żydowska, przekraczająca liczbę kilku rodzin karczmarzy z okolicznych wsi zaczęła się kształtować w Łopusznie około roku 1820. Dlaczego?

Otóż 31 grudnia 1810 roku pleban łopuszański i urzędnik stanu cywilnego ksiądz Tadeusz Stodułkiewicz po raz pierwszy w historii Łopuszna wpisał w akta parafialne nazwiska nowonarodzonych dzieci żydowskich. Pierwszą była Taiba Salomonowicz, córka Herszli Salomonowicza, arendarza karczmy w Łopusznie. Świadkiem był karczmarz ze wsi Fanisławice Lejba Szlamowicz, który w tymże samym dniu zapisał w księgi urodzonego w grudniu swego synka Icyka.

W 1811 roku w księgi zapisano tylko jedno dziecko – Haję Aronowicz córkę karczmarza z Wielebnowa Mendla Aronowicza, która w tymże samym 1811 roku zmarła. Świadkami na plebanii byli Icyk Zendlowicz – rzeźnik i Mosiek Zendlowicz – arendarz z Wielebnowa.

W roku 1812 Mosiek Notkowicz arendarz z Jasienia zapisał w aktach urodzin syna Abrahama. Świadkami byli: Mosiek Zendlowicz i Boruch Jakubowicz.

Drugim dzieckiem urodzonym w 1812 roku był Josek Herszlowicz syn arendarza Herszli Salomonowicza. Obaj chłopcy zmarli w tym samym roku i zostali zapisani w księgach zgonów.

Aż do 1817 roku wszystkie wpisy dotyczące ludności żydowskiej w aktach stanu cywilnego parafii Łopuszno odnoszą się do kilku rodzin arendarzy karczem z Łopuszna i pobliskich wsi.. W 1817 roku wpisano pierwszy ślub Abrahama Dawidowicza z Czartoszowych i Dwojry Ejzykiewicz - córki Ejzyka Maneli – arendarza z tej samej wsi. Świadkiem był również Icyk Zendlowicz – karczmarz z Łopuszna.

Następny wpis – z 1817 roku dotyczy ślubu Markusa Spiry i Ewy Ferenson. Świadkami są również Josek i Icyk Zendlewicze. Byłą to jednak z pewnością tylko rejestracja dużo wcześniejszego ślubu religijnego, ponieważ Markus Spira miał już wtedy 36 lat, jego żona – 32 i mieli siedmioro dzieci.

Widzimy więc, że aż do 1819 roku wpisów w księgi metrykalne jest niewiele, co oznacza, że Żydzi nadal niechętnie dokonywali rejestracji w aktach stanu cywilnego i zapisy nie odnotowują pełnego ruchu naturalnego ludności, gdyż z pewnością urodzeń było więcej.

Przy okazji warto zwrócić uwagę na bardzo ważny fakt przy ustalaniu danych demograficznych. Otóż w księgach nazwiska żydowskie wpisywano według rosyjskiej zasady „otczestwa” tj. nazwisko pochodziło od imienia ojca. Np. Dwojra Ejzykiewicz oznacza Dwojrę, córkę Ejzyka, choć ojciec nazywał się Ejzyk Manela. Podobnie Abraham Dawidowicz to Abraham,, syn Dawida, gdy tymczasem ojciec – rolnik ze wsi Czartoszowy nazywał się Dawid Zelmanowicz. Biorąc pod uwagę tradycję polską, gdzie nazwisko rodowe jest trwałe i nie stosuje się zasady „otczestwa” trudno jest czasem ustalić genalogię rodzin żydowskich. Ponadto trzeba pamiętać, że Żydzi używali zamiennie różnych nazwisk, co bardzo utrudnia precyzyjną identyfikację. Na przykład członkowie jednej z najstarszych rodzin żydowskich z Łopuszna - Zendlewiczów ( pisani również jako Zyndlewicz) używali później także nazwiska Aleksander i Rybowski.

Wnioski jakie się nasuwają po prześledzeniu ksiąg metrykalnych wskazują jednoznacznie na fakt, ze osadnictwo żydowskie rozwinęło się za sprawą dziedzica Łopuszna. To on, zainteresowany rozwojem własnych wsi popierał we własnych dobrach kolonizację tak niemiecką jak i żydowską. Łopuszno było wsią czynszową, więc jedynym obowiązkiem posesorów, którzy podpisali umowę z dziedzicem było płacenie mu rocznego czynszu dzierżawnego.

Moją tezę, że osadnictwo żydowskie w Łopusznie rozpoczęło się dopiero w latach dwudziestych XIX wieku potwierdza jeszcze jeden następujący jeden fakt.

Otóż pierwszy odnaleziony przeze mnie wiarygodny spis rodzin żydowskich z Łopuszna pochodzi z roku 1820. Wówczas to władze nakazały dokonać powszechnego spisu wszystkich Żydów mieszkających na wsiach trudniących się rzemiosłem i handlem. Spis wymienia tylko 11 nazwisk głów rodzin żydowskich – mieszkańców Łopuszna. Są nimi:

  1. Markus Spira – dzierżawca , który do Łopuszna przybył z Chęcin, ojciec 9 osobowej rodziny
  2. Boruch Dudkiewicz , przybył z Włoszczowy, zajmował się pachtem krów, żonaty,
  3. Szlama Zelman, przybył z Pilczycy, na utrzymaniu miał 5 osób, wyrobnik
  4. Mortka Fiszlewicz – przybył z Chmielnika, głowa 3 osobowej rodziny, wyrobnik
  5. Kalman Szmulewicz, wyrobnik, cztery osoby na utrzymaniu,
  6. Nusym Jarosewicz, przybył z Chęcin, zajmował się handlem zbożem, żonaty
  7. Mortka Szmulewicz, przyjechał z Radoszyc, żonaty, wyrobnik,
  8. Moszek Chaymowicz ( Heymowicz) , z Chmielnika, 2 osoby na utrzymaniu, wyrobnik,
  9. Josek Zendlewicz – 5 osób na utrzymaniu, szynkarz,
  10. Icyk Zendlewicz, trzy osoby na utrzymaniu, handlarz,
  11. Mendel Szmulewicz, wyrobnik, samotny.

W XVIII kilka rodzin żydowskich mieszkało także we wsiach w okolicach Łopuszna. W Czartoszowach szynk prowadziła rodzina Ejzyka Maneli ( 7 osób w rodzinie),w Jedlach – Herszla Rottenbaum ( 4 osoby), W Wielebnowie gospodarstwo rolne miał Berek Mendlewicz (rodzina 7 osób). Rolnikiem był także Lejba Koplowicz, mający gospodarstwo w Hucie Starej ( rodzina 5 osób). W Jasieniu Lejba Dawidowicz zajmował się wyrobem potażu (rodzina 5 osobowa), a szynki prowadzili Moszek Szajewicz ( rodzina 6 osób) i Fajzel Szlamowicz ( rodzina 6 osób). We wsiach mieszkało także dwóch wyrobników: Jankiel Mendlewicz w Hucie Starej ( z rodziną 6 osób) i w Czałczynie Icyk Lewkowicz ( rodzina 5 osób).

Ze spisu wynika więc, że w Łopusznie w 1820 roku mieszkało 47 ( 11 rodzin) Żydów. Z tego większość, była nowymi przybyszami z pobliskich miast, a tylko rodziny Zendlewiczów ( Zyndlewiczów) i Szmulewiczów, były od dawna mieszkańcami Łopuszna. Fakt, że trzech osadników nie miało jeszcze dzieci, a dwóch miało tylko po jednym dziecku, świadczy, że byli ludźmi młodymi, na dorobku i że w Łopusznie osiedlili się stosunkowo niedawno.

Lista ta, jak się okazuje nie jest jednak kompletna. Nie ma bowiem na niej choćby nazwiska łopuszańskiego szynkarza i dzierżawcy Joska Wajsbluma, który na pewno prowadził w Łopusznie szynk od roku 1808. Spis więc mógł pominąć jeszcze kilka rodzin.

Rok 1820 otwiera także pełniejszy zapis w aktach stanu cywilnego. W tym roku bierze ślub Mejer Szlamowicz – rolnik z Józefina i Gitla Nochymowicz ( córka Nochyma Dawidowicza, rolnika z Józefina). Świadkiem jest m.in. Lejba Majerowicz – kołodziej z Łopuszna ( uwaga: nie ma go na sporządzonej wcześniej wiarygodnej liście urzędowej).

W tymże roku w księgach urodzin zapisano już siedmioro urodzonych dzieci : Rywkę Abraham, Ajzyka Manelę, Małkę Boruchowicz, Fawida Heymowicza ( syna Moszka Heymowicza felczera z Łopuszna, świadkiem był Marek Jakubowicz - kupiec mączny z Łopuszna – obu nazwisk nie było na liście z 1819 roku), Zendel Markowicz (syn Marka Jakubowicza i Ruchli Zendlewicz, córki Icyka Zendlewicza), Abraham Zendlewicz ( syn Joska Zendlewicza – karczmarza z Łopuszna. Świadkami byli Joachim Lewkowicz – szkolnik i Lejba Lewkowicz – piekarz), Rachel Spiro, Herszla Szmul ( syn Szmula Ickowicza, rolnika z Podlesia) , który zmarł w tym samym roku.

Od roku 1821 przybywa zapisów w aktach parafialnych. Śluby rejestrują: Szmul Heymowicz i Tauba Mendlewicz oraz Herszla Nochen i Ryfka Zendlowicz. Rodzi się 9 dzieci: Dawid Boruch, Abracham Frylowicz, Szmul Heymowicz, Naftali Salomon Herszkowicz, Herszek Lefkowicz, Estera Lefkowicz, Blama Szlamowicz, Jachym Perz, Abracham Zendlowicz.

Pięć osób odnotowano w spisie zmarłych. Są to: Fryma Herszlowicz, Mechela Joskowicz, Sara Szmulewicz, Rachel Zendlowicz i Małka Boruchowicz. W 1824 roku jest już trzy śluby, 11 urodzin i trzy zgony.

W Łopusznie ludności żydowskiej zaczyna wyraźnie przybywać.

Porównując więc akta stanu cywilnego oraz listę z roku 1820 z listą sporządzoną przez Eustachego Dobieckiego w 1842 roku widzimy, że napływ Żydów do Łopuszna rozpoczął się po roku 1820, a znaczący rozwój tej społeczności – liczba ludności żydowskiej wzrosła co najmniej trzykrotnie ( z 47 do około 150, a może i więcej mieszkańców) nastąpił właśnie w latach 1820-1842. Było to z pewnością spowodowane faktem, że w 1822 roku wydane zostało prawo zakazujące ludności żydowskiej dzierżawy karczem i szynkowania na wsiach i rodziny, które straciły źródło utrzymania osiedlały się w pobliskich większych miejscowościach.

Co ciekawe – Łopuszno choć było wsią, stało miejscem osiedlenia ludności żydowskiej. W dalszym ciągu, mimo formalnego zakazu szynk prowadziła tu rodzina żydowska. Albo więc Łopuszno traktowane było przez władze jako osada, albo też właściciel dóbr potrafił wywalczyć prawo nie respektowania carskiego zakazu szynkowania przez Żydów gorzałki we wsiach. W aktach podatkowych z 1828 roku czytamy m.in:

” Stawił się karczmarz ze wsi Łopuszno, który wyjawił: Nazywam się Josek Waisblum , lat mam 40, zonaty. Zeznaję pod przysięga, iż od lat 20 jako karczmarz we wsi Łopuszno szunkuję wódkę za konsensem ( wykupionym pozwoleniem) /..../Obowiązany jestem wyszynkować rocznie wódki szumowki garncy 1200, które czasem się wyszynkuję, a czasem z moją szkodą trunku wyszynkować oznaczonej ilości nie idzie. Wódkę sprzedaję po złotych 3 groszy 6 garniec. ...”
Josek Waisblum prowadził szynk jeszcze w 1842 roku

Tylko w sąsiednich Czartoszowach wódkę szynkował jeszcze Herszel Rottensztajn, w pozostałych wsiach wyszynk prowadzili już Polacy, karczmarze Żydzi przenieśli się do Łopuszna.

Prawo do własnego domu

O tym, że już dziedzic Franciszek, Dobiecki chętnie widział osadnictwo Żydów w Łopusznie i miał z tego faktu gospodarczą korzyść, świadczą protokoły komisji mające ustalić wymiar podatku należnego z dóbr Łopuszno. Są w nich zapisy hipoteczne mówiące o dzierżawach domów przez Żydów. Na mocy aktu hipotecznego z 25 marca 1823 roku prawo posiadania domu nr 15 służyło Lejbie Zendlewiczowi ( spotyka się pisownię Zyndlewicz), który płacił do dworu 36 zł czynszu rocznie. Lejba Zendlewicz miał też wykupione za 18 zł czynszu w 1824 roku prawo posiadania domu nr 8 „z wolnym pieczeniem chleba, szynkowaniem legominy, tudzież pastwiska i zbiórki z lasu używania”. W tym samym roku roku prawo do domu, pieczenia chleba i szynkowania legominy zyskał też Haskiel Zendlewicz-Rybowski .

Prawo dzierżawy domu w Łopusznie nr 30 także z wolnym pieczeniem chleba i handlu miał na mocy kontraktu podpisanego również w 1824 roku Abraham Balicki. Płacił za to prawo 30 zł rocznie oraz podatek gminny. Za 18 złotych czynszu prawo do domu, z prawem pieczenia chleba i szynkowania legominy miał także od 1824 roku Josek Zendlewicz., który na mocy kontraktu z dziedzicem Dobieckim w 1828 roku uzyskał prawo wieczystej dzierżawy ziemi w kolonii Józefina koło Łopuszna.

Z powyższych zapisów widać, że wraz z silniejszym osadnictwem żydowskim najpopularniejszym zawodem stał się w Łopusznie wypiek pieczywa, sprzedawanego z pewnością nie tylko na miejscowym rynku, ale także w pobliskich miasteczkach. Odtąd Łopuszno, aż do dziś słynąć będzie na okolicę z doskonałej jakości chleba.

Przytoczony na początku fakt obrony Żydów łopuszańskich przez dziedzica Dobieckiego przed napastliwością carskich strażników akcyzy, świadczy o tym, że znaleźli oni w Łopusznie dobre miejsce do osiedlenia i rozwijania swojej aktywności. Zajęli się przede wszystkim rzemiosłem, a w okolicy mieli zbyt na swoje towary i usługi. Wśród wykonywanych zawodów dominują piekarze, ale mamy także olejarzy, zajmujących się tłoczeniem oleju, kamieniarza, kuśnierza, grzebieniarza, drukarza, garbarza, malarza, potażnika, zajmującego się wyrobem potażu, grzebieniarza. Są krawcy, a także rolnicy.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że właśnie w ciągu wspomnianych lat 1820-1840 w Łopusznie ukształtowała się struktura zawodowa ludności żydowskiej charakterystyczna bardziej dla małego miasta, niż dla wsi. Żydzi, w przeciwieństwie do ludności polskiej, utrzymywali się przede wszystkim z rzemiosła i handlu, nie zaś z uprawy ziemi. Jest to znaczący wyróżnik, który zadecydował o tym, że Łopuszno zaczęło być postrzegane nie jako wieś, ale jako małe miasteczko i fakt ten będzie miał jeszcze znaczenie w historii miejscowości.

Opis powinności włościan Łopuszna wobec dziedzica, sporządzony przez rząd guberni w roku 1846 daje dokładny opis statystyczny wsi. Każdy z włościan wsi Łopuszno miał dom i przynależną do każdego domu działkę zagrodową, zwaną ogrodem, wielkości 130 prętów ( około 2500 m. kw.), oddaną na wieczystą dzierżawę. Na działkach tych mieszkańcy Łopuszna sadzili przeważnie kartofle. Dzierżawcy nie mieli żadnych powinności wobec dziedzica, ale nie mieli też tradycyjnych praw zbierania chrustu na opał i wypasania bydła w lesie. Domy budowali i remontowali na własny koszt. Nie mogli też liczyć na pomoc dworu w czasie klęski czy pożaru. Na mocy kontraktów kupna, wieczystej dzierżawy, zawieranej urzędowo lub prywatnie z dziedzicem dzierżawcy nie mieli żadnych obowiązków wobec duchowieństwa.

Wszyscy mieszkańcy płacili podatki: podymny - rocznie 75 kopiejek i drogowy – 75 kopiejek oraz składkę ogniową. Jak pisze urzędnik spisowy „ z powodu znacznej odległości od miast w Łopusznie mieszkańcy mają pokoje na wyroby krajowe przez siebie wystawiane”.

W 1846 roku w Łopusznie było łącznie 39 domów w tym 5 dworskich. Spośród pozostałych 34 domów 20 należało do Żydów, a 14 – do Polaków.

Żydowskimi właścicielami domów byli:

  1. Moszek Miodownik – piekarz
  2. Haskiel Rybowski – wyrobnik ( kilka lat wcześniej był piekarzem)
  3. Izrael Weltman – krawiec
  4. Estera Wajsblum (po mężu również właścicielka posesji w kolonii Ludwików)
  5. Szulim Gruszka - krawiec
  6. Abraham Gołębiowski – kamieniarz
  7. Icek Linker- garbarz (właściciel 2 domów)
  8. Kalman Gołębiowski – wyrobnik
  9. Szmul Ciapa – krawiec
  10. Wolf Potasiewicz – potażnik
  11. Abraham Balicki – wyrobnik ( wcześniej był piekarzem)
  12. Icek Linker – olejarz
  13. Szmul Frajman – krawiec
  14. Abraham Cymerman – mularz
  15. Mojsiek Rozenwald – grzebieniarz
  16. Zysman Gołębiowski – kamieniarz
  17. Izrael Albert – olejarz
  18. Gołda Cukrowicz – wyrobnica
  19. Majer Zylbersztajn – krawiec

Widzimy więc, że właścicielami domów byli rzemieślnicy. Typowym żydowskim zawodem w Łopusznie było krawiectwo – żyło tu 5 żydowskich krawców ( ani jednego polskiego), zaś typowo polskim – szewstwo – było tu 3 szewców Polaków i ani jednego szewca - Żyda. W 1846 roku nie ma już w Łopusznie ani okolicy żydowskiego karczmarza. Karczmę w Łopusznie prowadzi już Polak.

Trzeba w tym miejscu zauważyć, że między rokiem 1819 a 1842 osiedlił się w Łopusznie rzezak, bo Żydzi, których jest już coraz więcej, nie mogą obejść się bez koszernego mięsa. Przyjeżdżają także do Łopuszna i osiedlają się tu dwaj mełamedzi, bo żydowskie dzieci muszą przecież dostać podstawowe wykształcenie religijne. Na modlitwę Żydzi zbierają się w prywatnych domach Abrama Zyndlewicza - Aleksandra i Joska Wajsbluma.

Choć społeczność jest już wyraźnie ukształtowana, zanim jednak powstanie tu gmina wyznaniowa z własnym rabinem, upłynie jeszcze kilkadziesiąt lat. Warto jednak podkreślić że to właśnie w I połowie XIX wieku budowały się zręby żydowskiej społeczności Łopuszna. Kilkadziesiąt żydowskich rodzin stworzyło tu właśnie swoje „sztetł'. Łopuszno stało się ich miejscem na ziemi.

W Rodzinnych Domach

Jest rok 1869. Kilka lat wcześniej w okolicach Łopuszna toczyły się powstańcze walki polskiego zrywu narodowego 1863 roku. Ludność żydowska nie brała w tych walkach udziału. Powstanie upadło, a życie na odległej wsi, jaką było Łopuszno, wróciło na swe dawne tory. Sytuacja ekonomiczna w Królestwie Polskim pogorszyła się. Zwłaszcza na wsi trudno było o utrzymanie. Żydzi, nie mający, z małymi wyjątkami, ziemi, żyć mogli tylko z handlu i rzemiosła.

Dzięki „Księdze ludności stałej gminy Łopuszno” z roku 1869 , jaka zachowała się w kieleckim Archiwum Państwowym możemy dziś dokładnie przyjrzeć się żydowskiej społeczności Łopuszna. Krótkie, zdawkowe, zdawałoby się, zapiski, pozwalają jednak zajrzeć do domów żydowskich rodzin, a czasem także poznać ich smutki i radości. Ich lektura to jakby spacer po starym Łopusznie i ukradkowe zaglądanie do okien. Jakże wiele rodzinnych historii można odtworzyć na podstawie urzędowych zapisków. Dowiemy się ile kto miał dzieci, kto z kim się ożenił, kto został wdowcem, kto żył długo i cieszył się wnukami, a kto umarł bardzo młodo. Ta księga to bezcenny materiał historyczny. Ślad po tych, którzy w tym miejscu mieli swoje „sztetl” i z tym miejscem związali swój los.

Zajrzyjmy więc do żydowskich domów w Łopusznie. Zwykłych drewnianych, parterowych , zwykle dwuizbowych chałup, krytych gontem, jak wszystkie domy w Łopusznie. W jednej z tych izb z reguły był mały sklep z drobnym towarem, a tam gdzie nie było sklepu, był prosty warsztat rzemieślniczy lub pokój chederu, gdzie nauczał dzieci któryś z mełamedów. Czasem domu składały się z kilku izb. Wówczas wynajmowano je innym rodzinom.

Dom numer 10. (Numery od 1do 9 mają zabudowania dworskie Eustachego Dobieckiego).

Właściciel Szmul Aleksandrowicz –Zyndlewicz, krawiec. Urodzony w 1828 roku w Łopusznie. Syn Lejby i Gitli z Janklewiczów. Późno się ożenił, bo dopiero w 1863 roku. Wziął za żonę Chanę Hajnchaus, ale szczęśliwie po sześciu latach małżeństwa miał już z nią czworo dzieci: Mortkę Chila, Rywkę Chanę, Berka i Bajlę.

Dom numer 11.

Właściciel Izrael Weltman, krawiec. Poważny, dostojny, sołtys Łopuszna. W 1869 roku ma już 58 lat. Szczęśliwie żyje jego żona Rywka, z domu Rybowska, z którą dzieci mają ośmioro. Najstarsza córka Izraela, Rachela wyszła pięć lat temu za mąż za Abę Wikińskiego, mieszkają niedaleko w Snochowicach i mają już dwie córeczki Esterę i Frajndlę. W domu krawca biegają siedmioletnie bliźnięta Berek i Małka. Najstarszy syn Herszla ma już 22 lata i wkrótce się ożeni. Córka Chaja ma 19 lat, też wkrótce wyjdzie za mąż. Chana ma 16 lat, a Estera 12. Chaskiel ma lat 11.

Krawiec Izrael doczeka się 48 wnuków. Pójdą w świat. Wnuczek Izraela Weltmana, Chaim , syn Racheli, żony Aby Wikińskiego, będzie miał pięcioro dzieci. Córka Chaima, Dwora wyjdzie za mąż za Menachema Barleva. Ich syn , a praprawnuk krawca Izraela, urodzony w 1924 roku Chaim Barlev, zostanie po latach szefem sztabu armii Izraela i ambasadorem tego państwa w Rosji. A wnuczka Rywka, córka Racheli i Aby? Wyjdzie za mąż za Jakoba Goldszajda, syna Berka, mełameda . Berek był w Łopusznie wielką postacią. A jego syn Jacob? Doszedł do tego, że miał w Kielcach dwa autobusy i prowadził firmę przewozową. A wnuk Jacoba, syn jego córki Sury - Jaacov, który wziął po dziadku imię? Wspólnie z bratem Moshe założą w Tel Avivie firmę elektroniczną, która będzie miała swoje filie w całym świecie? Kto to mógł wiedzieć w Łopusznie w roku 1869?

Dom numer 13. ( Pod 12. mieszka Polka Agnieszka Perzowa)

Tu mieszka Szmul Zylberberg, zwany Szmelke i jego Zelik. Szmul ma już 71 lat, Zelik 22 i wkrótce się ożeni.. Inne dzieci Szmula poszły już w świat, ale dom jest pełen, bo w jednej z izb mieszka służąca Chana Chmielnicka z czwórką dorosłych dzieci, pracujących na dniówki jako wyrobnicy.

Dom numer 15. ( Pod 14. mieszka ksiądz proboszcz)

Właściciel Mortka Hofman – rolnik. W 1966 roku przeniósł się do Chęcin z żoną i czwórką dzieci. W 1869 nikt nie jest tu zameldowany na stałe.

Dom numer 21. ( w domach od 16 do 20 mieszkają Polacy, inne domy, których numery pominięto też należą do Polaków).

Właściciel – Herszla Strawczyński, a właściwie jego teść Lejba Pięta. Herszla, urodzony w 1842 roku poszedł do rosyjskiego wojska w 1863. Wrócił, ożenił się z córką Lejby, Baśką Piętą i dostał dom w posagu. Teraz Lejba cieszy się z dwójki wnucząt.

Dom numer 25.

Właściciel domu Ejzyk Oblęgorski, szewc. Sam urodzony w Rykoszynie za żonę wziął Rajzę z Gruszczuńskich z Radoszyc. W Łopusznie wiedzie im się nieźle. Przyjechali tu po ślubie w roku 1862. Po siedmiu latach mają czwórkę dzieci: Nusyma, Całela, Szmula i Dwojrę.

Dom numer 26.

Właściciel Jankiel Chucki ( do niedawna nazywał się Sosnowski), szewc. Mieszka z nimi sędziwa babcia Chana Sosnowska, urodzona w 1780 roku, najstarsza mieszkanka wsi. Jankiel ożenił się z Chają Gruszką w 1862 roku. Mają dwójkę dzieci. Mieszkają też z nimi Maryen Sosnowska i Kałman Sosnowski, brat i siostra Herszla, którzy nie założyli własnych rodzin.

W drugiej części domu mieszkanie wynajmuje Josek Gutman, szewc, lat 36. Ożeniony z Chana Feldsztajn. Mają trójkę dzieci.

Dom numer 27.

Właściciel Abram Ciapa, wyrobnik, lat 25. Syn Szmula i Frajdli z Piętów. Matka Frajdla zmarła w 1865 roku. Domem zajmuje się służąca 48 letnia Chana Gruszka

Dom numer 29

Właściciel Abram Zyndlowicz, urodzony w 1820 roku w Łopusznie. Ożeniony z Elką z Gotesmanów z Przedborza. Abrama Zyndlowicza znamy z już z pamiętnej bitwy ze strażnikami, (nazwisko pisane było także w dokumentach jako Zyndlewicz, Abram używał też nazwiska Aleksander). Córka Abrama Pesla wyszła za mąż w 1865 roku, choć miała dopiero 17 lat.

W tym dużym domu mieszkała także spokrewniona rodzina Moszka Wajsbluma – z siedmiorgiem dzieci, oraz rodzina wyrobnika Wolfa Kaszy: żona Małka z Wajsblumów i cztery ich córeczki.

Dom numer 30

Właściciel Herszla Dutkiewicz, piekarz. Do Łopuszna sprowadził się po ślubie w 1849 roku. Na utrzymaniu ma żonę i sześcioro dzieci.

Domu numer 31.

Właściciel Judka Wajsblum, handlarz, dzierżawca, wynajmuje mieszkania. Mieszka u niego: Beniamin Ainhort – rzezak rytualny, który do Łopuszna przybył z Przysuchy. Ma 28 lat i czwórkę dzieci na utrzymaniu. Drugie mieszkanie wynajmuje Lejba Miodownik, wyrobnik, rezerwista mający trójkę dzieci. Wcześniej w domu tym mieszkała córka Judki Wajsbluma Hana, ale z mężem Symchą Balickim zdecydowali się wyjechać do Działoszyc.

Dom numer 32.

Właściciel Majer Rechtman. Dom otrzymał po ożenku z Cyrlą z Gołęgiowskich. Mają trójkę dzieci. Czwarte – Dwojra zmarła w 1866, choć miała zaledwie jeden rok. Drugie mieszkanie wynajmuje Herszla Charęzowski. Jego syn Mortka też umarł w 1866 roku. Też miał zaledwie jeden rok.

Dom numer 33.

Właściciel Perec Medman, bakalarz. Urodzony w Chęcinach w 1835 roku. Ożenił się z młodszą od siebie o 4 lata Chaną z Gruszków z Łopuszna i tu się osiedlił. Mają pięcioro dzieci. Perec Medman prowadzi cheder.

Drugie mieszkanie zajmuje Szlama Zylbersztajn. W 1859 roku ożenił się z Rajzą z Gruszków, która zmarła po 6 latach małżeństwa. W 1867 Szlama ożenił się z Gitlą z Winogradów.

Szmul Wolfsztajn, kołodziej, urodzony w Łopusznie w 1808 roku i jego żona Sara z Żarnowskich, urodzona także w Łopusznie w 1812 , wynajmują trzecie pomieszczenie w domu Medmana. Dopiero w 1859 roku przychodzi na świat ich pierwszy syn, któremu dają imię Izrael Icyk.

Dom numer 34.

Właściciel Icyk Fajwel Gołębiowski, urodzony w Łopusznie w roku 1831. Syn Abrama kamieniarza i Chany Aleksander. Z żoną Łają maja pięcioro dzieci: Rywkę, Arona, Chanę, Chaima Joska i Majera.

Dom numer 35.

To duży dom. Mieszka w nim kilka rodzin. To dom pełen dzieci.

Właściciel Abram Rybowski, krawiec, syn Haskiela, piekarza. Urodzony w Łopusznie w 1821 roku. Z żoną Frajdlą z Fiszów mają szótkę dzieci: Dorosłą Frajndlę oraz Jankiela, Załmę, Jakuba Joska, Zendla i Moszka.

Drugie mieszkanie wynajmuje Jankiel Borensztajn, wyrobnik. Z żoną Bajlą ma tylko dwójkę dzieci: Gitlę i Dawida, który niedawno się urodził.

W sąsiedniej izbie mieszka Załma Hersz Okowita z żoną Rywką z Frajmanów i czwórką dzieci: Rachelą, Gitlą, Surą i Szmulem Berkiem, a obok – Jankiel Szosnowski, szewc, z żoną Rajzlą i swoją trójką: siedmioletnią Chają, czteroletnim Lejzorem i Lejzorem i trzyletnią Libą.

W domu Abrama Rybowskiego mieszka jeszcze Szmula Abram Zylberberg, wytrobnik. Ma tylko dwójke maluchów siedmioletniego Lejbusia i czteroletnią Gitlę.

Dom numer 36.

Właściciel Lejba Aleksandrowicz vel Aleksander, urodzony w 1830 roku w Łopusznie, szewc. Z żona Gitlą Albert ma sześcioro dzieci. Najpierw urodziły się dziewczynki: Rywka, Chana i Frymel, a potem tzrech chłopców trzech chłopców Moszek, Icek i Izrael.

Drugie mieszkanie wynajmuje Szaja Szanfrucht, trzydziestotrzyletni handlarz z Warszawy. Ożeniony z Maryen Wajsblum w 1867 osiadł w Łopusznie z żoną i szóstką dzieci: Dwojrą, Esterą, Szlamą, i Chaną, Cyrla i Małką.

Dom 37.

Właściciel Rywen Manela, handlarz, urodzony w 1828 roku w Chęcinach.. W 1849 roku ożenił się z wdową po Peslą Gołębiowskim. Peslą. Wychował małą córkę Pesli Hankę Gołębiowska. W 1869 roku Hanka wyszła już za mąż i wyjechała do Kielc. Z rodzicami mieszkają: dwudziestoletni Dawid Eliasz i dziesięcioletnia Bajla.

Dom numer 39

Właściciel Abram Aleksandrowicz, urodzony w Łopousznie w roku 1821. Z pierwszą żoną Esterą z Lipów miał dwójkę dzieci: Moszka i Lejbusia. Gdy Estera zmarał ożenił się drugi raz z Kajlą Okowitą. Ma z nią czwórkę dzieci: Jankiela, Icka, Borucha i Chanę Estereę.

Sąsiednie mieszkanie wynajmuje Icio Wajsblum, spekulant, urodzony w Łopusznie w 1821 roku, mąż Szyfry z Ajzenbergów. Mieszkają z nimi dzieci: Pesla, Estera i Mnyl oraz Frymel z mężęm Gecelem i ich córeczką Esterką. Zameldowany tu jest także dwudziestopczteroletni syn Icia Tonchin, który ma niecodzienny u Żydów zawód górnika.

Dom 41.

Właściciel Wigdor Ryng. Ożeniony z Peslą Linker w 1848 roku.. Prowadzi olejarnię po teściu Icku Linkerze. Na utrzymaniu ma pięcioro dzieci: Rajzę, Jankiel, Gołdę, Esterę i Ruchlę.

Dom 42

W domu mieszkają dwie rodziny.

Pierwsza - Chaima Gotfrida, nauczyciela, a właściwie mełameda i nieformalnego pierwszego rabin łopuszańskich Żydów. Chaim ożenił się z Łają Linker, córką Icka. Mają siedmioro dzieci: Lejbę, Rajzę, Rywkę, Jankiela, Brandlę, Icka i Szlamę, który na świat przyszedł w opisywanym roku 1869.

Druga - Abrama Aby Gołębiowskiego. Aba, uropdzony w roku 1809 wziął ślub z wdową po Icku Linkerze – Chają. Wychowuje dzieci Chaji i Icka: Rywkę, Hilela, Berka, Abrama, a Chają ma jeszcze troje: Szweila, Chanę i Grendlę.

Dom 43.

Właściciel Izaak ( Icyk) Markson. Urodzony gdzieś w Rosji. Trudni się wyrobem potażu.Ma czwórkę dzieci z Bajlą z Potasiewiczów: Moszka, Chaję, Ruchlę i Rywkę. Po śmierci Bajli żeni się z Gołdą Linker. Ma z nią trójkę dzieci: Jankla, Uszera i Esterę.

Dom 44.

Właściciel Gdala Frajman, krawiec. Ożenuiony z Gitlą z Minzów. Długo czekali na dziecko po ślubie. Icek Pinkus urodził się w dopiero roku 1850. Potem na świat przyszła jeszcze Małka.

Dom 45.

Właściciel Szmul Frajman, brat Gdali. Urodzony w Łopusznie w 1805 roku. Zmarł w roku 1869. Pozostawił żonę Mindlę. Miał z nią Wólfa, Dwojrę i Małkę. Małka zmarła, gdy miała 15 lat.

Z matką mieszka syn Szmula Wólf Frajman, też , jak ojciec, krawiec. Urodzony w Łopusznie w roku 1833, w roku 1858 wziął ślub z Esterą Żarnowską. Mają czwórke dzieci: Icka, Taubę, Rachel i Eliasza. W opisywanym tu roku 1869 Estera umiera. Ma 30 lat. Dzieci wychowuje babcia.

Drugie mieszkanie zajmuje Icek Guterman, krawiec z Włoszczowy ożeniony z córką Szmula i Mindli Dwojrą . Ślub wzięli w roku 1864. Ich pierwsze dziecko nie przeżyło roku. Synek Fajwel żył zaledwie dwa lata.

Dom 48

Właściciel Abram Charęzowski, urodzony w Łopusznie w roku 1809. Żona Szajndla z Rybowski urodziła się w Łopusznie w roku 1817. Tu wychowali szóstkę swoich dzieci: Frajndlę, Chanę, Rywkę, Izraela, Chaję i Moszka.

Drugie mieskzanie zajmuje Herszel Gutman z żoną Lejwą Sułkowską z Włoszczowy itrójką małych dzieci: Chają, Rywką i Ickiem. Mieszka też z nimi matka Ferszli Fryma i dwudziestoletnia siostra Chaja Gutman.

Dom 50.

Właściciel Szmul Janklowicz, szewc. W domu są żona Rywka i sześcioro dzieci: Maryen, Lejba, Mortka , Estera, Icek i trzyletnia Perla. Razem z nimi mieszka także rodzina najstarszego syna dwudziestotrzyletniego Joska, który ma już dwuletniego synka Urysia.

Sąsiednią izbę zajmuje Wolf Żarnowski z żona Cyrlą i synkiem Mendlem.

Dom 51.

Mieszkają tu dzieci piekarza Moszka Miodownika - syn Szaja z żoną i trójką dzieci: Saą, Izraelem i Chaną oraz Estera Miodownik, która wyszła za mąż za Abrama Wolfa Żarnowskiego i ma z nim synka Lejbusia i córeczkę Itlę.

Dom 52.

W pierwszym wynajętym pomieszczeniu mieszka na komornym wyrobnik Nuta Podliński z żoną Nachą Zaltman i dwójką dzieci: Załmanem i Łają, w drugim – wyrobnik Izrael Borensztajn z żona Chaną , i dziećmi Ickiem i niedawno urodzoną Chają, w trzecim wyrobnik Szmul Szajbowski, a w czwartym wyrobnik Fiszel Chmielnicki z żoną Dyną i dziećmi Berkiem i Gołdą.

Dom 53.

Właściciel Majer Rozenwald, grzebieniarz, jak jego ojciec Mojsiek. Urodzony w 1836 roku w Łopusznie. Z żoną Rywką ma trójkę dzieci . Z rodziną mieszkają brat i siostra Majera: Szmul i Łaja.

Drugie mieszkanie wynajmuje Lewek Borensztajn, krawiec. Z żoną Chają z Borkowskich mają szóstkę dzieci: Szmula, Izaaka, Esterę, Joska, Ruchlę i dwuletniego Szlomka.

Dom 54.

Należał do Zysmana Gołębiowskiego. Teraz Mieszka tu jego syn Berek z żoną Chaną ze Szkłów i córeczką Taubą. Chana to jego druga żona. Pierwsza, Chawa zmarła w 1867 roku, cztery lata po ślubie. Dzieci nie mieli.

Drugie mieszkanie zajmuje córka Zysmana Chaja, która wyszła za mąż za Abrama Tajtelbauma z Końskich. Ślub wzięli w 1859 roku. Mają trójkę dzieci: Zysmana, Ruchlę i Etlę.

Dom55.

Właściciel Izrael Albert, olejarz. Z żona Zyslą z Manelów mają sześcioro dzieci. Icek i Berek już się ożenili. Berek mieszka z żoną Bajlą z Manelów i dwójką swoich małych dzieci. W domu są jeszcze: Bajla, Mosiek, Sara i Chaim.

Dom 56

Właściciel Zendel Zendlowicz vel Aleksander. Krawiec. Mieszka w domu z zoną Anną z Zylbersztajnów i piątką dzieci: Rywką, Brandlą, Icykiem, Moszkiem i Mnylem.

Mieszkanie wynajmuje tu wdowa Gołda Miodownik z domu Harendorf z dwójką dzieci – dziewięcioletnim Berkiem i pięcioletnim Moszkiem. Jej mąż Szlama Miodownik zmarł w czerwcu 1868 roku. Pół roku po ojcu zmarł też trzeci synek – Mnyl. Miał pięć miesięcy.

Po sąsiedzku mieszka Sura Miodownik, siostra zmarłego Szlamy. Wyszła za mąż za Symchę Miodeckiego. Mają pięcioro dzieci: Chaskiela, Rajzę, Szmula, Moszka i Chemję. Mieszka z nimi sędziwa Gitla Miodownik, urodzona w Łopusznie w 1790 roku.

Dom 57

Właściciel Josek Zendlowicz. Drugie nazwisko – Cukier. Z żoną Hendlą Ickowicz ma dwójkę dzieci.

Z nimi mieszka też jego matka Estera, urodzona w Łopusznie w roku 1808 i niezamężna jeszcze dwudziestojednoletnia siostra Chaja.

Drugie mieszkanie zajmuje Lejba Charęzowski z żona Chają, dwudziestoletnią córką Chaną, jedenastoletnim Chaimem i czteroletnim Berkiem, a także dorosły syn Lejby - Icio Charęzowski, któy ożenił się z dziesięć lat od siebie starszą wdową Rajzlą Waserman i ma z nią dwójkę dzieci: Majera i Szyfrę.

Dom 59.

Mieszkają tu tylko we dwójkę Mortka Zylberszatz z żona Szyfrą z Rostkowskich. Ich dzieci poszły już do żon i mężów w świat.

Drugi pokój zajmuje rodzina Potasiewiczów.

* * *

Tyle mówią o żydowskich mieszkańcach Łopuszna zapiski gminnego urzędnika z roku 1869.. Za kilkanaście lat Łopuszno, które nadal pozostanie wsią, stanie się dla wszystkich zbyt małe i zbyt ciasne, a dzieci, które tu poznaliśmy z imienia zaczną wyjeżdżać w świat. Część przeniesie się do pobliskich Chęcin, wielu osiedli się w Kielcach, w których dopiero niedawno pozwolono osiedlać się Żydom, część wyjedzie do innych wielkich miast, m.in. do Łodzi, a część będzie emigrować w świat.

Pod koniec XIX wieku nazwiska łopuszańskich Żydów pojawiają się coraz częściej w Kielcach, bo miasto zaczęło się rozwijać i coraz więcej osób z okolicy przenosiło się tutaj szukając zarobku.

Zanim jednak dzieci dorosną i zaczną szukać miejsca gdzie indziej , do końca wieku i jeszcze przez kilka lat, aż do I wojny światowej, pracowita i zaradna żydowska społeczność Łopuszna, będzie rosłą w siłę starając się o podniesienie rangi swojej polskiej wsi i swojej żydowskiej gminy. gminy

 

Od Wsi Do Miasteczka

Wielki „ Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego i innych Krajów Słowiańskich” wydany w roku 1884 w Warszawie nakładem Władysława Walewskiego opisuje Łopuszno następująco: „ Wieś w powiecie kieleckim, gmina i parafia. Łopuszno leży przy trakcie szosowym z Przedborza do Kielc o 28 wiorst od Kielc ( wiorsta to stara rosyjska miara długości równa 1,o668 km przyp. MM).Łopuszno ma 62 domy, 828 mieszkańców, w tym 587 izraelitów. Znaczna przewaga ludności żydowskiej, koncentrujący się tutaj handel z okolicy, oraz ilość osiadłych rzemieślników nadają Łopusznu charakter małego miasteczka i tak też pospolicie przez okolicznych mieszkańców jest mianowanem, chociaż urzędownie nigdy za miasteczko uznane nie było. Łopuszno posiada kościół parafialny, bóżnicę, sąd gminny i kancelaryą gminną. Co czwartek odbywają się targi”.

Widzimy więc, że już w 1884 roku powszechnie było wiadomo, że do rozwoju Łopuszna w znaczący sposób przyczynili się Żydzi., co zaznaczyli bardzo wyraźnie twórcy „Słownika Geograficznego...” Spowodowane to było głównie aktywnością gospodarczą żydowskich rzemieślników. Znaleźli oni w Łopusznie możnego protektora – dziedzica Dobieckiego, który chętnie dzierżawił im ziemię. Również polscy rzemieślnicy mogli prowadzić swobodną działalność w tej czynszowej wsi.

Właściciel Łopuszna, jak już wspomniałem - widział w Żydach i kolonistach niemieckich, których osadzał na roli, szansę na ożywienie tych typowo rolniczych terenów. Jego przewidywania sprawdziły się, bowiem to właśnie za sprawą żydowskiego rzemiosła i handlu Łopuszno z niewiele znaczącej małej wioski w ciągu pół wieku stało się lokalnym centrum handlowym . W latach 40-tych XIX wieku, kiedy wieś zaczęła się rozwijać, w Łopusznie jarmarków nie było. Zostały zlikwidowane po utracie przez Polskę niepodległości jak wszystkie jarmarki wiejskie. W 1844 roku dziedzic Dobiecki zwrócił się do władz Guberni Kieleckiej o przywrócenie prawa organizowania trzech jarmarków w roku, które były nadane wsi Łopuszno przywilejem króla Augusta III z 13 grudnia 1754 roku, lub też zamiennie – prawo organizowania 12 targów rocznie. Argumentował, że ...”Łopuszno jest mil 3 od okolicznych miasteczek (dawna 1 mila polska to około 7160 m - przyp. MM), od Kielc mil 4, w dobrach jest przeszło 150 familii rękodzielników i kolonistów wielką ilość produktów i wyrobów do zbycia mających, trudność zaś zaopatrywania się w żywność i inne artykuły do ich profesyj potrzebnych, za któremi zmuszeni są udawać się do miasteczek 3 mile odległych, tracąc czas za bezużyteczny”.

Podanie dziedzica Dobieckiego poparł Naczelnik Powiatu Kieleckiego , jednak Komisja Spraw Wewnętrznych Rządu Gubernialnego prośbę załatwiła odmownie, argumentując, że jarmarki nie mogą odbywać się we wsiach, bo godzi to w przepisy skarbowe, a targi odbywają się w wystarczającej liczbie w okolicznych miasteczkach. Mimo, że w kolejnym piśmie dziedzic zobowiązał się płacić podatek konsumpcyjny za dni w których odbywają się jarmarki, nie zezwolono na ich organizacje, argumentując tym razem, że jarmarki wywierają szkodliwy wpływ na mieszkańców i włościan, którzy korzystając z okazji piją na umór. Rzemieślnicy z Łopuszna w dalszym więc ciągu sprzedawali swoje wyroby na targach w Małogoszczu, Radoszycach, Włoszczowie, Chęcinach, a nawet w Kielcach. Własne wyroby dla mieszkańców okolicy mieli też zawsze do sprzedaży we własnych domach. Łopuszno zaczęło w okolicy słynąć z wyrobu oleju lnianego, czym zajmowali się Moszek Miodownik i Dawid Zylberszatz oraz z wyrobu kamienia ciosowego do budowy domów, czym zajmował się Abram Gołębiowski.

Przez kilkanaście lat władze nie uregulowały spraw jarmarków i targów w osadach. Próbowano rozgraniczyć jarmarki, na których powinny być sprzedawane płody rolne nieprzetworzone oraz bydło i konie od targów, na których sprzedawane miały być tylko towary służące bezpośredniej konsumpcji., jak również wyznaczyć jeden dzień w tygodniu na wszystkie targi , co znacznie ograniczyłoby możliwość zarobku przez kupców i rzemieślników sprzedających swoje towary w kilku miejscowościach. Starania władz nie powiodły się i targi odbywały się w miasteczkach jak dawniej.

Tymczasem po powstaniu styczniowym 1861 roku, które to wydarzenia ominęły osadę, znacznie wzrosła liczba mieszkańców Łopuszna. Chłopi zostali uwłaszczeni i grunty będące w ich posiadaniu przeszły na ich własność, zostali także oni uwolnieni od powinności wobec właściciela ziemi. Żydzi w Królestwie Kongresowym po roku 1862 zyskali prawa obywatelskie i prawo swobodnego przenoszenia się z miejscowości do miejscowości.

Mieszkańcy pobliskich miasteczek chętnie osiedlali się w Łopusznie , widząc tu szansę zarobku. Akta stanu cywilnego wskazują, że częstym powodem osiedlenia było małżeństwo z żydowską panną z Łopuszna.

W roku 1871, kiedy to liczba rzemieślników i handlarzy była już w Łopusznie znacząca, z prośbą o zgodę na organizowanie jarmarków lub targów wystąpili do władz rzemieślnicy Żydzi. Była to jedna z pierwszych w guberni petycji o zgodę na utworzenie targów wiejskich, w dodatku a pierwsza napisana przez Żydów. Na petycji do władz podpisali się niemal wszyscy żydowscy mieszkańcy Łopuszna: Berek Albert, Ajzyk Dutkiewicz, Izrael Weltman, Jankiel Sosnowski, Abram Wajsblum, Godel Wajsblum, Judka Wajsblum, Perec Medman,Fajwel Gołębiowski, Perec Płuciennik, Rywen Manela, Abram Rybowski, Abram Aleksander , Icio Wajsblum, Szaja Miodownik, Majer Rozenwald, Josek Cukier, Izrael Albert, Nuta Podliński, Moszek Waldsztajn, Berek Gołębiowski, Gdala Frajman, Icek Gutman i Abram Markson. Pismo Żydów poparli także Polacy: m.in. Jan Macander, Wojciech Bernat i wójt Biernacki. Wnioskowano o pozwolenie na jeden jarmark w pierwszy czwartek miesiąca i targi w każdy dzień czwartkowy. Argumentowano, że w Łopusznie jest dużo majstrów i 11 składów z towarami do sprzedaży, a także odpowiedni plac targowy. Także zebranie wiejskie mieszkańców Łopuszna dwukrotnie, we wrześniu i listopadzie 1871 roku wystąpiło do władz o zgodę na jarmark i targi. W końcu władze guberni wydały pozwolenie i 10 lutego 1872 roku odbył się w Łopusznie pierwszy targ. Bardzo szybko stał się on jednym z największych i najbardziej znanych targów w powiecie kieleckim, a kupcy z towarem i po bydło i zboże przyjeżdżali tu nawet z odległych miejscowości. Targ w Łopusznie aż do I wojny światowej był drugim pod względem wartości obrotów targiem w powiecie kieleckim po Bodzentynie. Słynął zwłaszcza z korzystnych dla kupców cen zboża.

Gmina z rabinem

W 1839 roku z córką łopuszańskiego piekarza Haskiela Rybowskiego bierze ślub krawiec Izrael Weltman. Od niego, jak pamiętamy rozpoczęła się nasza historia. Jest pracowity i zaradny i powodzi mu się w Łopusznie chyba nieźle, bo w przygotowanym przez władze w 1858 „spisie domów i budowli do których pobór podatku podymnego przywiązany bydź ma” figuruje już jako właściciel dwóch domów. Nie on jeden. Po dwa domy należą też do Hany Bielickiej (jej mąż Abracham, jak pamiętamy, był jednym z pierwszych piekarzy w Łopusznie) i do Rubina Maneli. Właścicielem trzech domów jest garbarz Icyk Linker. Własnych domów dorobili się też: Szmul Aleksander, Herszek Berkowicz, Lejba Pięta, Ajzyk Oblęgorski, Moszek Sosnowski, Szmul Ciapa, Abram Wajsblum, Szulim Gruszka, Aba Gołębiowski, Abram Rybowski, Lejba Aleksander, Icio Wajsblum, Abram Aleksander, Icyk Markson, Daniel Frajman, Moszek Miodownik, Icyk Cymerman, Majer Rozenwald

Izrael Albert i Zyndel Aleksander. To najlepszy dowód, że rzemiosło było zajęciem popłacalnym i pozwalał utrzymać rodzinę i pomnażać majątek.

Mimo, że przybywa mieszkańców, w dalszym ciągu żydowska społeczność Łopuszna nie tworzy jeszcze samodzielnej gminy wyznaniowej. W Łopusznie w dalszym ciągu nie ma jeszcze na stałe rabina. Ważniejsze posługi religijne, przede wszystkim funkcję kantora prowadzącego niektóre modlitwy i nadzór na ubojem koszernym pełnił Chil Godel Spira. Od 1840 roku pełnił on różne funkcje religijne przy bóżnicy w Chęcinach, a potem przeniósł się do Łopuszna. W 1871 roku zwrócił się on do władz o pozwolenie na noszenie .tradycyjnej odzieży żydowskiej. (Prawo takie mieli duchowni. Innych Żydów władze carskie zmuszały do noszenia odzieży takiej jak nieżydowskie otoczenie. Za noszenie jarmułek nakładano na Żydów kary pieniężne – przyp. MM. Jeszcze w 1879 roku mieszkaniec Łopuszna Abram Wajsblum został ukarany na zapłatę 1 rubla za noszenie jarmułki a Dawid Szkło na 3 ruble za noszenie pejsów). W podaniu potwierdzono, że ... „ przeniósł się on do Łopuszna, gdzie istnieje żydowska kolonia do posługi religijnej i on pilnuje wszelkich czynności religijnych). Ponieważ jednak władze nie znalazły oficjalnego potwierdzenia iż Chil Spira miał zdane egzaminy rabinackie, nie otrzymał on zgody na noszenie odzieży żydowskiej.

Ludność żydowska w Polsce miała własny samorząd . Po zlikwidowaniu tradycyjnych gmin – tzw. „kachałów” w Królestwie Polskim utworzono „dozory bóżnicze”, które poddano kontroli władz. Ludność żydowska zobowiązana była płacić składki na utrzymanie dozorów, głównie na utrzymanie dla rabina, synagogi, urzędników gminnych. Do roku 1869 w guberni kieleckiej istniało 20 okręgów bóżniczych w których urzędowali rabini. W powiecie kieleckim istniały tylko dwa okręgi bóżnicze w Chęcinach i Bodzentynie. Potem utworzono w guberni jeszcze cztery okręgi. Żydzi z Łopuszna, nie mający swojego okręgu, żeby zaspokoić swoje potrzeby religijne korzystali z usług rabina Chęcin, a potem rabina Małogoszcza, należącego do okręgu w Sobkowie. Tam też dokonywali rejestracji ślubów i urodzeń. W aktach parafii Łopuszno wpisy metrykalne mieszkańców Żydów dokonywane są przez proboszcza, będącego równocześnie urzędnikiem stanu cywilnego, do roku 1826. Potem obowiązki te przejęli duchowni wyznań niechrześcijańskich - rabini Chęcin i Małogoszcza. Osobne akta stanu cywilnego dla ludności żydowskiej gminy Łopuszno zaczęły być prowadzone w roku 1874, kiedy na skutek wzrostu liczby ludności żydowskiej w Łopusznie powstał tu samodzielny okręg bóżniczy. Obowiązki rabina i urzędnika stanu cywilnego zaczął wtedy oficjalnie pełnić Chaim Gotfrid, który w Łopusznie osiadł w 1840 roku po ślubie z Łają Linker i zajmował się nauczaniem religii. Ponieważ nie miał on zdanych egzaminów rabinackich przez 10 lat, aż do swojej śmierci w 1884 roku, mógł posługiwać się tylko tytułem „pełniący obowiązki rabina” i nigdy nie został oficjalnym rabinem gminy. Podobnie tylko „pełniącym obowiązki” rabina okręgu bóżniczego w Łopusznie był przez następne pięć lat Jakub Feder. Jeszcze w 1885 roku w sprawozdaniach do władz wójt Łopuszna pisał, że rabina w Łopusznie nie ma, ani żadnych duchownych, prócz członków dozoru i nauczycieli. Członkami dozoru bóżniczego, czyli zarządzającymi organizacją życia religijnego i społecznego gminy, byli wówczas Berek Albert, Eliasz Manela i Fajwel Feldsztajn.

24 kwietnia 1888 roku podczas zebrania ogółu żydowskiej ludności Łopuszna, w którym uczestniczyło 45 na 58 uprawnionych do głosowania, postanowiono wyrazić zgodę na zatrudnienie w gminie własnego rabina.

W łopuszańskim okręgu bóżniczym, obejmującym gminy administracyjne Łopuszno i Snochowice mieszkało już wtedy 543 Żydów, z czego w samym Łopusznie 283. W poszczególnych wsiach należących do okręgu w Łopusznie mieszkało wówczas :

w Antonielowie. – 5 Żydów, Józefinie – 10, Olszówce- 37, Czartoszowych – 6, Krężołku – 7, Sarbicach – 10, Jasieniu – 17, Jedlach – 10, Snochowicach – 39, Korczynie – 19, Dobrzeszowie – 13, Piotrowcach – 7, Wólce Kłuckiej – 19, Kużniakach – 33, Strawczynie – 13 i Rudzie – 6.
Taką społeczność, stojąca materialnie na stosunkowo dobrym poziomie, stać już było na utrzymanie własnego rabina - pamiętać trzeba, że rabin otrzymywał pensję i mieszkanie od ogółu żydowskiego gminy.

Na funkcję rabina Żydzi z Łopuszna wybrali 34 letniego mieszkańca Kielc Gabriela Abrama Kopla. Obowiązki członków dozoru bóżniczego ( zarządu gminy) pełnili wówczas: Berek Albert, Fajwel Epsztajn i Chaskiel Blumenson.

Rabin Gabriel Kopel zdał egzamin rabinacki przed komisją gubernialna w marcu 1988 roku na ocenę dobrą, potwierdzając znajomość prawa i języka rosyjskiego w mowie i piśmie. Został zatwierdzony na funkcje rabina w Łopusznie i wkrótce sprowadził się do Łopuszna wraz z żona Perlą Zylbersztajn oraz dziećmi: Boruchem, urodzonym w 1876 roku, Chindą Dwojrą, urodzoną w 1878roku i Majerem-Chilem, urodzonym w roku 1876.

Swoją funkcję Gabriel Kopel będzie pełnił aż do śmierci w roku 1910. Już od pierwszego roku po wyborze dozór bóżniczy wypłacał rabinowi należną, ustaloną na 120 rubli pensję, bardzo nieregularnie. W 1892 w skardze do władz Gabriel Kopel pisał, że dozór bóżniczy jest mu winny jeszcze 100 rubli za 1890 rok i 120 rubli za 1891 rok, a on sam znalazł się w krytycznym położeniu. Członkowie zarządu argumentowali, że z powodu ogólnej drożyzny nie sposób jest zebrać od ludności należną składkę bóżniczą, a rabin dostaje tyle pieniędzy, ile wpłynie do kasy.

Dochody dozoru bóżniczego, z których płacono pochodziły głównie pensję rabina i utrzymywano synagogę pochodziły ze składek oraz opłat za czynności religijne: śluby, pochówki oraz obrzezanie. Oraz opłat za ubój rytualny. Ceny za te usługi w okręgu łopuszanskim były porównywalne z cenami w okręgu kieleckim i bodzentyńskim. Ustalono je dla 5 grup majątkowych. Za obrzezanie najbogatsi płacili 18 kopiejek, biedniejsi 12, 9 lub 6 koopiejek. Pogrzeb kosztował odpowiednio : 1 rubel, oraz 75, 50 i 30 kopiejek. Za pochówek dzieci do lat 13 opłaty były niższe. Śluby w Łopusznie były najdroższe w powiecie i kosztowały odpowiednio 6, 3, 1,5 i 1 rubel. Najbiedniejsi za te usługi nie ponosili żadnych opłat. Ceny te utrzymywały się do końca wieku.

W tym czasie ludność ponosiła też koszty uboju rytualnego Za zabicie przez rzezaka wołu lub krowy trzeba było zapłacić 82,5 kopiejki, za cielę 22, 5 kopiejki, za gęś 6 kopiejek, a za kurczę – 1,5 kopiejki.

Mimo sporów o wypłatę stosunki między rabinem a członkami gminy układały się poprawnie, skoro po jego śmierci ogół żydowski Łopuszna zdecydował się powierzyć funkcje rabina synowi Gabriela Majerowi- Chilowi. 12 X 1910 na zebraniu Żydzi zgodzili się nawet poczekać półtora roku , aż Majer –Chil ukończy egzaminy rabinackie. Z prośbą o odłożenie wyborów rabina o rok zwrócili się do gubernatora członkowie dozoru bóżniczego i zgodę taką uzyskali. Przez ten czas, od sierpnia 1910 do grudnia 1911 obowiązki rabina w Łopusznie pełnił rabin Małogoszcza Szmul Różany. 2 marca 1912 Majer Chil Kopel – syna Gabriela oficjalnie został zatwierdzony na urząd rabina Łopuszna.

Starania o synagogę

Dom modlitwy należący do Abrama Gołębiowskiego około roku 1850 stał się własnością ogółu żydowskich mieszkańców Łopuszna. Od dawna był już traktowany jako synagoga całej społeczności. Wspólne modlitwy i nauka religii odbywały się w nim już od roku 1813, a więc od czasu, gdy w Łopusznie na stałe zamieszkało kilkanaście żydowskich rodzin. W latach 80-tych XIX wieku bóżnica została poddana remontowi. Wiemy też, że modlitwy odbywały się w domu Abrama Aleksandra. Około roku 1850, gdy wzrosła liczba zamieszkałych w Łopusznie Żydów, w domu Icia Wajsbluma powstał drugi dom modlitwy, a kilka rodzin modliło się także w domu Jankiela Sosnowskiego. Taka sytuacja trwa przez cały wiek XIX. Sprawozdania wójta do starosty kieleckiego wymieniały tylko jeden istniejący wspólny dom modlitwy. W grudniu 1891 roku członkowie dozoru bóżniczego Majer Gołębiowski i Moszek Miodownik zwrócili się do władz z prośbą o pozwolenie otwarcia nowego domu modlitwy w domu Abrama Aleksandrowicza. Zgody takiej władze udzielały niechętnie, a za prowadzenie nie zarejestrowanych domów modlitwy istniały surowe sankcje. Przed sądem gminnym odbyła się m.in. rozprawa przeciw Jankielowi Sosnowskiemu, oskarżonemu o prowadzenie modlitewni i szkoły religijnej bez pozwolenia. Rabin Kopel i świadkowie zeznali wówczas, że Żydzi na modlitwę w domu Sosnowskiego się nie zbierali, a jedynie w domu tym przechowywany był rodał. Sąd gminny, na czele którego stał dziedzic Eustachy Dobiecki, ustalił, że Sosnowski tylko wynajął pokój na przechowywanie rodału i od kary go uwolnił.

Dopiero pod koniec XIX wieku gmina żydowska zdecydowała się na budowę nowej synagogi. Starania o pozwolenie trwały kilka lat. Argumentowano, że stara bóżnica ubezpieczona od ognia na 700 rubli, jest w stanie zagrażającym modlącym się(chociaż wójt gminy w raporcie do władz donosił, że jest w stanie niezłym i modlić się w niej można). W końcu w maju 1901 roku dozór bóżniczy w skład którego wchodzili Berek Goldszajd, Eliasz Manela i Jakub Feldsztajn uzyskał zgodę na postawienie nowej bóżnicy. Wcześniej w 1898 roku uzyskano zgodę na budowę na placu gminy żydowskiej mykwy. Zbudować ją mieli Berek Albert i Fajwel Gołębiowski za własne pieniądze w zamian za prawo pobierania opłat od mykwy przez 6 lat. Potem dochody z mykwy przejść miały na rzecz dozoru bóżniczego.

Koszt budowy nowej synagogi, sposobem gospodarczym, a więc przez ogół rzemieślników żydowskich z Łopuszna, miał wynieść 1705 rubli, 95 kopiejek i sumę tę dozór miał zebrać ze składek Żydów okręgu bóżniczego w Łopusznie. Ustalono więc szczegółową listę składek. Mieszkańców okręgu podzielono na V klas według posiadanego majątku i ustalono jakie sumy będą płacić członkowie gminy . Do składki pociągnięto 96 osób - głów rodzin.

W I grupie - najzamożniejszych znaleźli się: Chaskiel Blumenson i Szoel Gołębiowski – współwłaściciele tartaku w Kuźniakach (razem ze wspólnikami mieli oni wpłacić na budowę synagogi 300 rubli – sumę na czasy niebagatelną), a także Moszek Epsztajn – 75 rubli, Szymon Rozen – 60 rubli, Herszel Mozes – 50 rubli, Zajnwel Wajnsztok –.44 ruble, Rywen Manela – 40 rubli, Berek Weltman – 37 rubli, Abram Markson – 42 ruble, Herszla Wajnryb- 42 ruble i Szmul Frajman – 36 rubli.

W grupie II obciążonych składką byli: Moszek Aleksander – 35 rubli, Jankiel Kenigsztajn – 32 ruble, Fajgla Cukier – 31 rubli, Josek Wrocławski – 25 rubli, Moszek Herszlikowicz – 25 rubli, Icek Frajman – 25 rubli, Szlama Markson – 25 rubli, Chaim Gancarski – 24 ruble, Szlama Aleksander – 20 rubli, Lejbuś Blumenson – 23 ruble, Aba Kotlicki – 20 rubli, Abrtam Zylberberg – 20 rubli, Nachum Rajzman – 20 rubli, Szlama Osa 18 rubli i Aba Wikiński – 14 rubli.

Widzimy więc, że 26 spośród 96 członków gminy, rzemieślników i najbogatszych kupców , pokryło ponad połowę kosztów budowy nowej synagogi w Łopusznie. Pozostali, biedniejsi zostali obciążeni mniejszymi składkami – od 10 do 5 rubli. Warto jednak zauważyć, że swój wkład włożyli także najubożsi członkowie gminy: Jankiel Borensztajn, który dał 1 rubla, Jankiel Płuciennik – 1 rubel 59 kopiejek, Moszek Miodownik – 2 ruble czy Chaskiel Feldsztajn – 3 ruble.

Dla lepszego zrozumienia wartości składki jaka ponosili członkowie gminy na budowę synagogi warto przytoczyć ceny kilku produktów. Chleb w tym czasie kosztował 2-2,5 kopiejki za funt ( funt to dawna jednostka wagi licząca od 350 do 560 g – w dawnej Rosji 40 funtów tworzyło pud czyli 16, 38 kg – przyp. MM). Funt oleju lnianego jadalnego, funt masła lub funt słonicy kosztowały po 18 kopiejek, funt mięsa wołowego – 6,5 kopiejki. Wiadro wódki kosztowało 2 ruble 20 kopiejek, zaś wiadro spirytusu – 3 ruble 70 kopiejek. Dobry koń roboczy kosztował 95 rubli, zaś krowa – 25 rubli. Owca na targu kosztowała 3 ruble. Robotnik tzw. wyrobnik, pracujący na dniówkę zarabiał dziennie 30 kopiejek.

Porównanie wartości składek do cen wskazuje, że wartość składek na budowę synagogi była niebagatelna i stanowiła znaczne obciążenie budżetów domowych.

Pieniądze zebrał i nadzorował budowę nowej synagogi członek dozoru bóżniczego, Berek Goldszajd, postać nietuzinkowa, o czym będziemy mieli okazję jeszcze się przekonać. Swą funkcję potraktował nader poważnie. Zebrane pieniądze lokował w bankach na procent . Był konsekwentny i nawet nie wpuszczał do synagogi tego, kto w terminie nie zapłacił składki na budowę nowej. Ale dzięki takiej jego postawie na należącej do gminy działce przy ulicy Przedborskiej stanęła w 1903 roku nowa, przestronna, murowana, kryta gontem synagoga. Na wykończenie synagogi miały być zebrane pieniądze ze sprzedaży miejsc pod Torą. Konsekwencja Berka Goldszajda nie spodobała się wielu mieszkańcom Łopuszna, któremu zarzucili, że zbierając składki „doprowadził miasteczko do nędzy”. Zarzucili mu malwersacje przy rozliczaniu pieniędzy na budowę. Odbyły się w tej sprawie dwa zebrania ogółu żydowskiego, na którym sprawę szeroko dyskutowano. Jedni Bronili Berka, inni, wręcz przeciwnie – wyliczali sumy, które miały być. Choć ogół Żydów poparł członków dozoru bóżniczego Berka Goldszajda i Jakuba Feldsztajna w ich działaniach, 15 Żydów napisało oficjalną skargę na Goldszajda do Naczelnika Powiatu i Gubernatora. Pismo podpisali: Majer Rechtman, Moszek Aleksander z Jasienia, Emanuel Aleksander, rabin Gabriel Kopel, Lejzor Rechtman, Chaskiel Rybowski, Chaim Markson, Izrael Borensztajn, Wolf Grinbaum, Szlama Osa, Szoel Gołębiowski, Jankiel Sosnowski, Berek Weltman, Abram Zarnowski, Moszek Aleksander z Łopuszna. Skargę wysłano pocztą, a nie oficjalnie przez wójta, gdyż jak pisano – „Goldszajd to wójta znajomy”. Śledztwo trwało przez kilka lat. Okazało się, że zarzuty o defraudowanie pieniędzy były nieprawdziwe i wynikały z niewiedzy Żydów. Na przykład wpłacone do banku na procent 240 rubli dało 10 rubli dochodu i poszło na bóżnicę, podobnie jak 410 rubli z ubezpieczenia starej mykwy, która spłonęła w 1897 roku. Oficjalnym pismem gubernatora członków dozoru bóżniczego od wszelkich zarzutów uwolniono.

Wokół chederów

Jeszcze w roku 1885 wójt Łopuszna w sprawozdaniu do władz powiatu pisał, że chederów w Łopusznie nie ma. Nie znaczy to , że w Łopusznie dzieci żydowskie nie uczyły się religii i podstaw języka. Władze rosyjskie nakazały nauczanie w chederach języka rosyjskiego oraz objęły te żydowskie szkoły wyznaniowe ścisłym nadzorem zakazując prowadzenia nauki przez mełamedów bez zgody władz. W Łopusznie, tak jak w każdym tradycyjnym środowisku żydowskim nauka religii i pisma była rzeczą najważniejszą. Pamiętamy, że już w już w I połowie XIX wieku byli wśród żydowskich mieszkańców Łopuszna szkolnicy, a członkowie gminy przyznawali, że dom modlitwy od początku służył także za szkołę. W domach kilku mełamedów systematycznie odbywała się nauka , a wiemy o tym z postępowań administracyjnych przeciw mełamedom za nielegalne według władz nauczanie. Na przykład sprawę taką miał Szlama Zylbersztajn, który został przyłapany przez strażnika Pinczewskiego na nielegalnym nauczaniu w swoim domu 40 chłopców. Strażnik zabrał Zylbersztajnowi 7 książek i sporządził protokół do władz. Zylbersztajn tłumaczył się, że uczył tylko modlitwy, a nie gramatyki, bo sam jej nie zna, a umie tylko czytać drukowane po żydowsku, więc o nielegalnym prowadzeniu szkoły nie może być mowy. On utrzymuje się tylko z nauki modlitwy i za to ma skromne opłaty od rodziców. Chedery przez kilkanaście lat prowadzili też w Łopusznie: Perec Medman – w domu Zajndela Aleksandrowicza, Symcha Miodecki w domu Joska Cukrowicza, Albert Charenzowski w domu Jankiela Sosnowskiego, Jankiel Ryng w domu Wigdora Rynga i Icyk Markson w domu własnym. Nauka prowadzona była w prymitywnych warunkach, w mieszkaniach, przy stołach gospodarzy, uczniowie nigdzie nie mieli osobnego pokoju do nauki. Po kontroli wszystkie chedery władze oświatowe nakazały zamknąć z powodu ciasnoty, braku ławek i tablicy, nieodpowiedniego oświetlenia.

W 1887 roku w Łopusznie osiedlił się mieszkaniec Chęcin Berek Goldszajd syn Szlamy i Estery z domu Wróblewskiej. Ożenił się z Łają Goldman z Łopuszna.

Berek rezerwistą 31 brygady artylerii. W wojsku służył jako starszy pisarz i znał doskonale rosyjski. 10 kwietnia 1887 roku otrzymał od władz pozwolenie na otwarcie chederu W jego chederze uczyło się 12 dzieci. W rok później chedery zarejestrowali oficjalnie Symcha Miodecki – uczył 13 dzieci, Icyk Markson, u którego naukę pobierało 6 uczniów, Perec Medman, mający 15 uczniów, Jankiel Ryng uczący 5 dzieci i Szlama Zylbersztajn, prowadzący największy cheder dla 17 uczniów. Żeby otrzymać zgodę na prowadzenie nauki musieli wydzielić w domach osobne pokoje na szkołę, zrobić ławki dla uczniów i powiesić na ścianie portret cara. Nauka w chederach odbywała się zgodnie z zarządzeniem od godzin y 8 rano do 12 w południe . Po godzinie nauki dzieci miały 10 minut przerwy. Od godziny 12 do 14 była przerwa na obiad i ponownie dzieci miały zajęcia od 14 do 16-tej. Dzieci do 10 roku życia miały naukę tylko do godziny 12-tej. Dziennie obowiązywało 2 godziny nauka języka rosyjskiego, przy czym jedna lekcja musiała być przeprowadzona do południa, a druga po południu. We wszystkich chederach języka rosyjskiego uczył Berek Goldszajd, co wywoływało ciągłe konflikty między nim a pozostałymi mełamedami. Chodziło oczywiście o zapłatę.

W lutym 1893 roku Berek Goldszajd wystosował do dyrekcji szkolnej raport, w którym informował, że spośród 18 uczniów z chederu Zylbersztajna na lekcje rosyjskiego nie chodzi żaden, spośród 14 uczniów chederu Symchy Miodeckiego rosyjskiego uczy się tylko dwóch, a ponadto jeden uczeń z chederu Icyka Marksona i trzech z chederu Jankiela Rynga.

Mełamedzi odpowiedzieli, że rodzice nie chcą posyłać dzieci na naukę rosyjskiego i płacić za to, więc i oni nie mogą zatrudniać nauczyciela. Po nakazie władz i groźbach zamknięcia chederów Berek Goldszajd nadal uczył w nich rosyjskiego. Z powodu wzrostu liczby dzieci powstawały też nowe chedery. W roku 1896 założył cheder Aba Feder, w 1899 – Emanuel Majer, w 1900 – Boruch Weltman, a w 1901 – Moszek jankiel Sosnowski. Wiadomo też , że działały chedery bez zezwolenia władz. Prowadzili je m.in. Mendel Borensztajn i Perec Lewkowicz, który otworzył nielegalny cheder w 1903 roku w domu Abrama Kotlickiego. Zachował się nawet protokół kontroli z tego chederu w którym inspektor szkolny napisał: „... było 18 dzieci, ale uciekli i nie można było ich spisać...” . Za nielegalne nauczanie dzieci gramatyki karami 22,5 rubla ukarani zostali Moszek Fridberg i Herszel Charenzowski.

Przez cały ten czas trwały spory o naukę rosyjskiego. W 1902 roku mełamedzi napisali skargę na Berka Goldszajda, ze „ bierze pieniądze i nie uczy”, bo ciągle targuje i zajęty jest sprawami sądowymi. Antagoniści Berka – Berek Weltman, Moszek Aleksander i Szaja Gołębiowski, którzy niedawno pisali do władz skargi, ze nie rozliczył się z budowy synagogi, napisali teraz do władz szkolnych podanie o ustanowienie w gminie innego nauczyciela języka rosyjskiego. W odpowiedzi Goldszajd doniósł, że w chederach nie ma porządku i dalej nie prowadzi się nauki języka rosyjskiego. Taki zarzut spowodował czasowe zamknięcie chederów. W kolejnym piśmie, które podpisali: Eliasz Manela, Szlama Szyja, Berek Linker, Abram Żarnowski, Berek Weltman, Szlama Aleksander, Calel Gruszka, Szaja Weltman, Dawid Albert, Berek Dutkiewicz i Berek Gołębiowski zarzucili Goldszajdowi, nie tylko, że bierze pieniądze i nie uczy, ale także, że wpadł w nałóg pijaństwa, a Żydów straszy i krzyczy :”Ja wasz gubernator i wasza dyrekcja”.

Konflikt zaszedł tak daleko, że włądze oświatowe poprosiły o sporządzenie raportu rabina Łopuszna Gapriela Kopla. W 1903 roku rabin napisał, że w Łopusznie jest 90 –100 dzieci w wieku szkolnym, ale dokładnie zliczyć ich niepodobna. Jest jeden cheder I stopnia – Berka Goldszajda dla dzieci w wieku lat 5-8, a potrzebne byłyby trzy chedery. Podobnie potrzeba też trzech chederów II i III stopnia dla dzieci starszych 8-10 i 10-13 lat, tak by na każdy cheder przypadało około 20 dzieci, bo brak jest w Łopusznie bardziej przestronnych pomieszczeń. Rabin Kopel opisał, że konflikt wyniknął z winy Goldszajda, który ponoć chciał otworzyć własny duży cheder i dlatego doniósł od władz, że w Łopusznie nie chcą mełamedzi nauki rosyjskiego. Ponieważ poczuli się zagrożeni, na niego też zaczęli pisać donosy.

Tymczasem prawda jest taka, że w Łopusznie rodzice dzieci są biedni i nie stać ich by płacić osobno mełamedom i osobno i nauczycielowi rosyjskiego. Rabin wnioskował, by otworzyć chedery i by dalej w nich uczył rosyjskiego Goldszajd za niewielką opłatą jak do tej pory. Prosił o szybkie otwarcie chederów, bo młodzież wałęsa się po ulicach i nie ma co robić, a mełamedzi zostali bez środków do życia.

Po mediacji rabina Berek Goldszajd oświadczył, że nie chce otwierać żadnego dużego chederu i nadal będzie uczył rosyjskiego. Konflikt zażegnano, a rabin zobowiązał się pilnowac by nauka rosyjskiego odbywała się w chederach według planu, a mełamedzi za nią płacili Goldszajdowi.

Jak widzimy Żydzi z Łopuszna przywiązywali wagę do nauki dzieci, przynajmniej na elementarnym poziomie. Utrzymywali kilka chederów posyłając tam dzieci po naukę. Była to jedyna możliwość kształcenia dzieci, bo w Łopusznie nie było szkoły elementarnej . Szkoła taka powstała dopiero w roku 1910.

Prośba o miasteczko

Druga połowa XIX wieku to czas rozwoju Łopuszna. Przybywa tu coraz więcej kupców i rzemieślników, a miejscowość staje się centrum życia okolicy. W księdze ludności stałej Łopuszna zapisanych zostało 351 mieszkańców żydów (173 mężczyzn i 178 kobiet) oraz 225 katolików ( 110 mężczyzn i 115 kobiet).

Opis statystyczny Łopuszna z roku 1877 podaje, że było tu 55 domów, w tym jeden kamienny i 54 drewniane, kryte gontem. Był też kościół i drewniany dom modlitwy. We wsi było 4 piekarnie, 14 składów z różnym towarem w tym trzy z kaszą i mąką, a także zajazd i karczma.

Sprawozdanie, jakie władze gminy Łopuszno sporządziły dla Naczelnika powiatu kieleckiego z 1883 roku wymienia wszystkie istniejące w gminie Łopuszno przedsięwzięcia handlowe i przemysłowe. Jest to bardzo interesujący materiał statystyczny. Wszystkie bowiem przedsięwzięcia, oprócz młynów należących do dziedzica Dobieckiego prowadzili kupcy żydowscy.

Największym i najbardziej dochodowym przedsięwzięciem był prowadzony przez Eliasza Dutkiewicza sklep z tkaninami z Łodzi. Właściciel miał w nim około 8 tysięcy rubli obrotu i 800 rubli rocznego dochodu . ( To jak pamiętamy wartość około 40 krów). Podobny obrót i dochód ze swojego sklepu miał Eliasz Manela, także handlujący tkaninami z łódzkich fabryk.

Judka Wajsblum , handlujący narzędziami gospodarczymi wyrabianymi w pobliskiej Rudzie Malenieckiej , miał w swoim składzie żelaznym obrót 6 tysięcy rubli i dochód 600 rubli rocznie. Artykułami żelaznymi ( lemiesze, widły, grabie, widły, kosy) z huty w Rudzie Malenieckiej handlował także Rywen Manela. Wartość obrotów jego sklepu wynosiła około 5 tysięcy rubli. Po 4 tysiące rubli obrotu i około 400 rubli dochodu rocznego mieli Moszek Waldsztajn, Izrael Albert , sprowadzający towar także z Warszawy) i Perec Rozenberg. Wszyscy trzej prowadzili składy z towarem spożywczym, sprzedawali m.in. świecie, herbatę, tytoń i cukier. Towar sprowadzali głównie od hurtowników z Kielc. 3 tysiące obrotu miał w swoim sklepie spożywczym Abram Kotlicki. Były też mniejsze sklepy jak kantorek drugiego mieszkającego w Łopusznie Izraela Alberta, handlującego szuwaksem ( czernidłem do butów i do wąsów) oraz świecami, który zarabiał na czysto w swoim sklepiku około 60 rubli rocznie. Według sprawozdania wszystkie sklepy mieściły się w domach właścicieli, zajmowały jedno tylko pomieszczenie i miały jedno wejście. Jak widzimy przynosiły one dochód w wysokości około 10 procent obrotu, co świadczy iż stosowane marże handlowe były bardzo umiarkowane.

Kolejne sprawozdanie z 1891 roku wymienia już 24 punkty handlowe, w tym piekarnię Abrama Zylberberga, z bardzo niewielkim dochodem 20 rubli rocznie. Sklepy prowadzili: Berek Dutkiewicz, Nuta Manela, Eliasz Manela, Judka Wajsblum, Moszek Herszlikowicz, Herszla Strawczyński, Moszek Goldmer, Majer Gołębiowski, Moszek Albert, Herszel Dutkiewicz, Łaja Urlecht, Chaskiel Blumenson, Chawa Gołębiowska, Abram Zylberberg, Szaja Fridman, Josek Gołębiowski, Moszek Waldsztajn, Moszek Manela, Fajwel Gołębiowski, Perec Rozenberg, Zysma Gutman, Szyja Segal, Rywen Manela, Lejzor Waldsztajn.

To sprawozdanie wymienia znacznie mniejsze kwoty obrotów sklepów. Największy sklep - Judki Wajsbluma miał w tym roku tylko 1300 rubli obrotu i dał 130 rubli dochodu. Można wysnuć więc dwa wnioski: albo właściciele celowo podali znacznie mniejsze obroty ze względów podatkowych, albo też z powodu ubożenia okolicznej ludności. znacznie spadały obroty sklepów. Wydaje się, że ten drugi wniosek jest bardziej uprawniony. Aż 24 sklepiki z drobnym handlem w niewielkiej miejscowości , w której jak pamiętamy jest w tym czasie 55 domów, świadczą także o braku możliwości znalezienia innego źródła dochodu jak tylko drobny handel towarami kupowanymi przez okoliczną ludność.

Warto dla porównania podać, że dwie karczmy w Łopusznie, należące do Eustachego Dobieckiego miał obrót około 4 tysiące rubli rocznie. Prowadził je dzierżawca Zysman Walc. Karczmy dawały czystego dochodu około 180 rubli rocznie.

W 1892 roku istniały w Łopusznie dwie wytwórnie oleju jadalnego, tłoczonego ze lnu. Jedna z wytwórni należała do Abrama Kotlickiego, który do niedawna jeszcze prowadził sklep z drobnym towarem. W olejarni produkował rocznie 264 pudy oleju, sprzedawanego po 6 rubli za pud. Nabywcą oleju była okoliczna ludność. Abram Kotlicki rocznie kupował ziarno za 726 rubli rocznie, zatrudniał dwóch robotników. Jego dochód z olejarni wynosił około 300 rubli rocznie i można sądzić, że to więcej niż przyniósłby mu sklep skoro zdecydował się na zmianę branży.

Drugą, nieco mniejszą olejarnię prowadził Izrael Albert. Były to dwa najpoważniejsze zakłady w całej gminie, bo obok olejarni istniały tu jeszcze tylko trzy młyny należące do dziedzica Dobieckiego. Świadectwa handlowe miało wykupione 29 osób tylko narodowości żydowskiej - przy czym nikt nie znalazł się w tzw. I gildii – najzamożniejszych, tylko dwóch zmieściło się w II gildii, a 27 zajmowało się drobnym handlem. W gminie Łopuszno było kilkudziesięciu rzemieślników, m.in.: 26 szewców, 16 krawców,, 4 stolarzy, 3 kołodziejów, 8 kowali, 1 ślusarz, 2 malarzy. Targi w Łopusznie stały się centrum handlu zbożem w całym powiecie. Miejscowość rozwijała się, a jej mieszkańcy mieli coraz większe aspiracje.

Żydzi od połowy XIX wieku stanowili znaczącą większość mieszkańców Łopuszna. Nic więc dziwnego, że przez lata sołtysem Łopuszna był Żyd – Izrael Weltman, którego poznaliśmy na początku naszej opowieści. Swój urząd pełnił starannie i cieszył się poparciem ludności żydowskiej i polskiej. Między ludnością żydowską i polską nie dochodziło do większych incydentów i życie na ogół toczyło się spokojnie, zakłócone tylko dwoma większymi incydentami. We wrześniu 1884 roku Herszel Weltman w imieniu Żydów Łopuszna złożył do władz skargę na wikarego Ludwika Rusina o to, że podburza ludność chrześcijańską przeciw Żydom. Wikary miał jakoby rozpowiadać po wsi, że niedługo wszystkim Żydom będą obcinać nosy, a on sam dostał pismo od starszego rabina, który to potwierdził. Jak się skończyła sprawa nie wiadomo, więcej jednak skarg na wikarego nie było.

Kolejny incydent był o wiele bardziej znaczący. Oto w czwartek 17 kwietnia 1886 roku, w dzień targowy felczer Mordka Krajskopf obił na ulicy strażnika ziemskiego Wasyla Opielczyna. Jak zeznał Antoni Mróz:” Krajskpof walnął Opielczyna pięścią, zerwał pagon i szablę i krzyczał, że go zabije, za to, że chciał zgwałcić jego córkę””. Berek Weltman zeznał z kolei,, że potem Opielczyn udzerzył Krajskopfa pałką, a potem szablą, nie wyjmując jej z pochwy. Lejb Aleksander , Kalma Wikiński i Lejzor Rachman zeznali, że Opielczyn przy tym krzyczał „bij żyda”, a Szaja Miodownik, Berek Weltman i Jankiel Sosnowski i Izrael Borensztajn dodali, że słyszeli jak Opielczyn wołał że z żydami można zrobić to co w Warszawie i Kijowie (było to nawoływanie do pogromów.. Pisarz gminny zeznał : „ wpadła do gminy siła narodu, strażnicy i Krajskopf, który krzyczał „ Ja ciebie, sobacza krew, ubiju”.

Sprawa zaszła na tyle daleko, że zajęła się nią żandarmeria. Już tydzień później strażnik Opielczyn i strażnik Onyszczenko zostali decyzją gubernatora wydaleni ze służy w Straży Ziemskiej za to, że kazali katolikom bić Krajskopfa, od czego mogłyby zacząć się zatargi. Równocześnie trwało śledztwo w sprawie próby gwałtu na 15 letniej Chawie Krajskopf. W styczniu 1887 roku sąd okręgowy umorzył śledztwo przeciw Onyszczence z powodu braku dowodów winy.

Incydenty powyższe świadczą, że ludność żydowska traktowała Łopuszno jako swoje miejsce na ziemi, nie zamierzała biernie poddawać się jakimkolwiek szykanom i walczyła o swoje prawa.

Wyrazem społecznych aspiracji stały się starania o przekształcenie wsi Łopuszno w miasteczko lub osadę, co dawało zamieszkałej ludności większe prawa m.in. wybór samorządu i burmistrza.

W 1904 roku Berek Goldszajd i Szlama Gołębiowski wystosowali pierwszą petycję do władz gubernialnych z prośbą o formalne przekształcenie Łopuszna ze wsi w miasteczko lub osadę. . Argumentowali, że Łopuszno ma charakter miasteczka, jest tu gmina, parafia, okręg bóżniczy, poczta, i bardzo dobrze rozwinięty handel. Pisali, że mieszkańców chrześcijan jest tu 321, a Żydów 1115. 70 rodzin utrzymuje się z handlu, 60 z rzemiosła, a 30 z wynajmu mieszkań. Obroty łopuszańskich czwartkowych targów wynoszą 50 tysięcy rubli rocznie, a obroty sklepów i handlów – 40 tysięcy. Rzemiosło miało 10 tysięcy rubli obrotu. W Łopusznie było 8 piekarni, apteka, karczma, piwiarnia. To wszystko zdaniem wnioskodawców stwarzało możliwość przekształcenia Łopuszna w miasteczko. Ponieważ jednak prośby nie poparł wójt Łopuszna – sprawa pozostała bez odpowiedzi.

W sierpniu 1913 roku żydzi z Łopuszna napisali kolejną petycję o nadanie wsi praw miasteczka. Argumentowali, że Łopuszno to centrum targowe, gdzie jest prowadzonych 45 różnych handli i są takie instytucje miasteczka jak gmina, sąd gminny, poczta, apteka , karczmy. Na tygodniowe targi przyjeżdżają do Łopuszna rzemieślnicy i handlarze z kilku miast. Argumentowano, że żydom nie wolno mieszkać na wsiach i podlegają ograniczeniom , a w miasteczku mieliby większe możliwości rozwoju i przekształciliby je w większy ośrodek gospodarczy. Pismo podpisali m.in: Abram Płuciennik, Chaskiel Blumenson, Aron Dutkiewicz, Berek Albert, Szlama Pakuł, Berek Cukier, Herszel Wikiński, Josek Amburski, Dawid Borensztajn, Chaim Gancarski, Izrael Rajzman, Mendel Dutkiewicz, Izrael Aleksander, Zajnwel Wajnsztok, Moszek Aleksander, Abram Luftman.

Wysuwano przede wszystkim argumenty natury ekonomicznej. Łopuszno było wsią kupców i rzemieślników. Istniało tu już trzy olejarnie, wytwórnia wody gazowanej, farbiarnia, dom zajezdny, karczma, winiarnia i apteka. Było też aż 6 piekarni, cztery masarnie i 45 różnych sklepów. Swoje wyroby wytwarzało m.in. 27 szewców, 30 krawców, 6 stolarzy , 2 czapników , 2 kołodziejów, głównie Żydów.

Petycję Żydów władze odrzuciły , ponieważ obawiano się dominacji żydowskiej i tego, że Żydzi będą się mogli w Łopusznie swobodnie osiedlać. W lutym 1914 roku petycję Żydów jednak poparli włościanie - Polacy, przede wszystkim dlatego, że w miasteczku łatwiejszy byłby obrót ziemią pod budowę domów.

Na decyzję władzy mieszkańcy Łopuszna czekali nadaremno. Wkrótce wybuchła I wojna światowa.

 

Table of Contents Next Page »


This material is made available by JewishGen, Inc. and the Yizkor Book Project for the purpose of
fulfilling our mission of disseminating information about the Holocaust and destroyed Jewish communities.
This material may not be copied, sold or bartered without JewishGen, Inc.'s permission. Rights may be reserved by the copyright holder.


JewishGen, Inc. makes no representations regarding the accuracy of the translation. The reader may wish to refer to the original material for verification.
JewishGen is not responsible for inaccuracies or omissions in the original work and cannot rewrite or edit the text to correct inaccuracies and/or omissions.
Our mission is to produce a translation of the original work and we cannot verify the accuracy of statements or alter facts cited.

  Łopuszno, Poland     Yizkor Book Project     JewishGen Home Page


Yizkor Book Project Manager, Lance Ackerfeld
This web page created by Max G Heffler

Copyright ©1999-2014 by JewishGen, Inc.
Updated 28 Jan 2012 by MGH