« Previous Page Table of Contents Next Page »

{418}

Rodzina Szpiro

Błogosławionej pamięci reb Józef Hersz Kahan Szpiro

Reb Józef Hersz Szpiro przyjechał do Zgierza z Aleksandrowa w latach 50. XIX wieku. Był kupcem drzewnym na wielką skalę. Wszystkie lasy między Zgierzem a Aleksandrowem należały do niego. Był chasydem cadyków z Kocka, Aleksandrowa i Góry Kalwarii.

Przy pewnej okazji wspomniał rabinowi, reb Heneszowi z Aleksandrowa, że z trudem wiąże koniec z końcem. Rebe powiedział: „Mówi się, że zarabiasz nieraz 100 000 Karvonim [1] na raz, a ty powiadasz, że brak ci środków do życia?”. Reb Józef odpowiedział: „To prawda, ale cóż mam robić, jeśli nie mam drobnych na codzienne utrzymanie?”… Kiedy w szabat zasiedli przy świętym stole, rebe zaczął: „Słyszałem od kohena ze starego rodu, że jeśli ktoś zarabia naraz dużo pieniędzy – nawet, jeśli jego fortuna rośnie – nie uważa się tego za środki utrzymania. Stąd możemy wysnuć naukę, że nie spełniamy dobrych uczynków dla nagrody, lecz raczej po to, aby nasza fortuna rosła”…

Podczas polskiego powstania przeciwko rosyjskiemu rządowi w roku 1863 (5623) uwięziono reb Józefa Cwi pod pretekstem, że udzielił swoich pieniędzy rządowi na stłumienie powstania. Skazano go na śmierć przez powieszenie. Wzniesiono szubienicę na Starym Rynku w Zgierzu i przygotowywano się do egzekucji. Jego wnuczka Hena Glicka ze łzami w oczach odprowadziła go na miejsce kaźni. W ostatnim momencie pojawił się ksiądz zgierski i poświadczył, że reb Józef Cwi został zmuszony do przekazania pieniędzy rządowi wbrew swojej woli i to uratowało go od śmierci.

Reb Józef umarł w dzień po Jom Kipur roku 5639 (1878). Ponieważ zbudował pomnik nagrobny staremu rabinowi, reb Szalomowi Cwi Ha-Kohenowi, zasłużył, by pochowano go obok niego.

Dziećmi jego byli: reb Rafael Jakub, Rojza Eidel żona reb Sendera Landaua z Krakowa, a także trzech innych synów i dwie córki. Reb Sender Landau był działaczem społecznym i członkiem Chewra Kadisza (Bractwa Pogrzebowego). Pochowano go obok teścia.

Dzieci reb Sendera Landaua zostały wypędzone ze Zgierza do Austrii przez władze rosyjskie. Wysiedlenie objęło chasydzkiego pisarza błogosławionej pamięci reb Aarona Markusa, autora książki „Chasydzi”. Wówczas mieszkał on w Zgierzu. Prawnuczka reb Sendera Landaua jest żoną admora reb Izraela Altera z Góry Kalwarii, oby długo żył, z Jerozolimy.

Błogosławionej pamięci reb Rafael Jakub Szpiro

Reb Rafael Jakub był najlepszym studentem reb Henecha z Aleksandrowa do czasu, gdy został ukoronowany jako admor. Ojciec jego, reb Józef Hersz, zapytał raz reb Henecha o postępy syna w nauce, a on odpowiedział: „Pochłania wiedzę starannie”.

Reb Rafael Jakub był zdecydowany ukończyć studia pod okiem swojego rebego. Kiedy po jego śmierci udał się na jego grób, nie pozostawił na nim karteczki, jak to czynią chasydzi. Powiedział: „Czuję się, jakbym był z nim w domu, dlatego nie zostawię na grobie kartki”.

Dziwna rzecz przydarzyła się reb Rafaelowi Jakubowi 19 maja 1894 roku. Będąc w Warszawie przechodził obok banku narodowego i przez ostrożność schował jeden z pejsów pod kapelusz (w tym czasie Rosjanie karali z długie pejsy). Policjant zatrzymał go i ukarał grzywną pięciu rubli. Na mandacie napisał: „Otrzymano sumę pięciu rubli od reb Rafaela Jakuba Szapiro za noszenie jednego pejsa”…

Reb Rafael Jakub zwykł zapraszać do swojego domu wszystkich gości i przyjezdnych, którzy w szabat pozostawali w sztibł, a także tych, których inni chasydzi nie chcieli zapraszać, na przykład dlatego, ze byli ubodzy i brudni. Dawał im jedzenie i picie, na ile tylko pozwalała mu zasobność jego domu.

{Fotokopia str. 420: kopia mandatu za noszenie pejsów (1894)}

Powiada się, że w tygodniu, kiedy żenił swojego syna Józefa Hersza z córką chasyda radzińskiego, reb Rafael Jakub otworzył przed nim swój sejf mówiąc: „Bierz, ile chcesz, byle byś nie zwrócił się do innego rebego”…

Reb Rafael Jakub zmarł 28 szwat 5661 (1901) i został pochowany obok swojego ojca reb Józefa Hersza i jego szwagra reb Sendera Landaua. Z powodu braku miejsca grób jego znajduje się w odległości 0,5 metra od tamtych dwóch grobów. (Umarł latem – powiedzieli członkowie Chewra Kadisza – niemożliwe byłoby pochować go pomiędzy tamtymi).

W zamian za opłatę za grób rodzina Szpiro zapłaciła za pierwszy legalny eruw w mieście. Kosztowało ich to kilkaset rubli. Eruw był zaczepiony na drutach telefonicznych (oczywiście władze nie wydały zezwolenia za darmo).

Żona reb Rafaela Jakuba, Ryfka Szpiro znana była jako Rojcza Di Sfirita (piękna [2]). Tak jak jej mąż, celowała w przyjmowaniu gości (praktykowaniu dobroczynności); kiedy w Zgierzu nie było jeszcze żadnej restauracji, przyjezdni wiedzieli, że dostaną dobry posiłek u „Sfirity”, oczywiście za darmo. Niektórzy goście czuli się tym skrępowani i wciskali jej zapłatę na siłę, ale „Sfirita” była uparta i nie można jej było przekonać.

Urodziła piętnaścioro dzieci. Wśród jej synów byli reb Józef Hersz, reb Mosze i reb Abraham Izaak Szpiro. Niech pamięć jej będzie błogosławiona.


{421}

Rodzina Eigerów

Inżynier Abraham Eiger

(Zdarzenia z domu)

O życiu i latach młodzieńczych mojego błogosławionej pamięci ojca reb Mosze Cwi (Hersza) Eigera nie da się mówić nie wspominając jego wuja reb Josela Rubensztejna i jego całej rodziny.

{Fot. str. 421: Mosze Eiger i jego żona Miriam}

Mosze Eiger urodził się w Zgierzu 18 lipca 1859 (5619) roku. Ojciec jego, reb Eliezer, mógł zostać rabinem, otrzymał był bowiem odpowiedni certyfikat, gdyby nie umarł młodo w czasie epidemii cholery. Moszełe wychowywała matka, Zysełe z bratem Joselem Rubensztejnem. Cała nasza rodzina – Wagmanowie, Lesmanowie i Grynfarbowie - zajmowała wówczas dwa domy przy ulicy Żydowskiej. Mieszkała tam także ich ciotka, wdowa Frejda Rachel, energiczna kobieta, która prowadziła własne przedsiębiorstwo włókiennicze. W tamtych czasach do Zgierza napływało wielu niemieckich tkaczy i w mieście roiło się od drobnych przemysłowców ze Śląska; ciotka Frejda Rachel kupowała od nich towar. Niemieccy rzemieślnicy mieszkali głównie przy Herrenstrasse i Gluckstrasse. Żydom nie wolno było natomiast osiedlać się za „szlabanem”, czyli za bramą miasta. Dalej mieściła się domena Niemców. Mieszkały tu bardzo później znane niemieckie rodziny Ramischów, Achertów, Binderów, Krusche, Lorenzów, Mierhoffów, Bretscheiderów, Ernstów i inni.

Josele Rubensztejn z pomocą Niemca, który kupował materiały chemiczne w sklepie Wagmanów jako pierwszy w Zgierzu otworzył dwa warsztaty. Ten sam Niemiec informował go o wszystkim, co działo się w cechu tkackim, a także dostarczał mu potrzebną literaturę. Rubensztejn nauczył się mówić płynnie po niemiecku tak samo szybko, jak przyswoił sobie tajemnice nowego fachu. Utrzymywał nawet kontakty z niemieckimi przemysłowcami z Sudetów i wkrótce stał się specjalistą w przemyśle włókienniczym. Przyjeżdżano do niego w interesach nie tylko z pobliskich miast jak Łódź i Ozorków, ale i z Litwy, Podola i innych miejsc. Znani tkacze, tacy jak Busak, Aronson, Pruszynowski, Epsztejn, Sawelson, Horowic, Gold i inni byli wszyscy jego uczniami. Stworzył on pierwszą szkołę włókienniczą w okolicy. Przyjmował uczniów do terminu na dwa lata, przez które z pomocą żony Malkałe roztaczał nad nimi pełną opiekę. Poza wyżej wspomnianymi do uczniów jego należeli jego właśni synowie, Meir i Lejzer, a także jego zięciowie Abraham Zylberszac i Lejzer Sztachelberg oraz Mosze Eiger.

Mosze Eiger, zdobywszy certyfikat u Rubensztejna, zatrudnił się jako projektant w jednej z największych łódzkich fabryk żydowskich, w firmie „Mosze Aaron Wiener”. Miał wówczas siedemnaście lat i szybko dał się poznać jako pierwszej klasy fachowiec. W wieku dwudziestu dwóch lat poślubił swoją kuzynkę Miriam, ładną i wykształconą kobietę, której nauczycielem był jej ojciec Dawid Fuerszter. Dawid Fuerszter nazywany był „dziedzicem kamieńskim”, ponieważ był administratorem wielu majątków w okolicach Radomia i Kamienia. Dzieci wychowywał w duchu religijnym, ale także w duchu polskiej kultury. Sam wziął udział w polskim powstaniu roku 1863 i został uratowany przez swoich chłopów. Starszymi siostrami Miriam były: pani Hendeles, pani Bornsztejn (jej mąż, Dawid Bornsztejn, pochodził z Tomaszowa) i pani Hamburger z Sosnowca.

W Zgierzu, ze względu na rozliczne kontakty handlowe i przemysłowe z Niemcami, Żydzi mówili głównie w języku niemieckim, ale także i w rosyjskim. W tym czasie wielu Polaków się dość dokładnie zgermanizowało, niektórzy nawet żenili się z Niemkami, jak Rudowski, Marczewski (browarnik), Pawiński, Pieńkowski i inni; wychowywali oni dzieci w duchu niemieckim. Takie były początki zgierskich folksdojczów, podobnie zresztą działo się w całej Polsce.

Po ślubie Mosze i Miriam Eiger zamieszkali w Łodzi. Jednak po nieszczęśliwym wypadku ich pierwszego dziecka Lejzera, który spadł z trzeciego piętra domu, w którym mieszkali, pogrążony w bólu i rozpaczy Mosze Eiger zrezygnował z posady w firmie Wienera i wrócił do rodzinnego Zgierza, gdzie mógł znaleźć pocieszenie wśród bliskich.

W Zgierzu natychmiast wziął się do pracy, ale szczęście mu nie sprzyjało. W owym czasie mieszkał w Zgierzu pewien bardzo czcigodny komisjoner, reb Szlomo Sirkes, przybysz z Podola. Wkrótce nawiązała się między nimi współpraca i tak, z energią, rzetelnością i poświęceniem założyli razem firmę „Sirkes i Eiger”. Przedsiębiorstwo szybko się rozwijało i w krótkim czasie obaj wspólnicy dorobili się niemałego majątku. Firma zakupiła i rozbudowała fabrykę Filipa Margoliesa przy Nowym Rynku. Z czasem stała się największą żydowską fabryką w Zgierzu, a marka „Sirkes i Eiger” stała się znana nie tylko w Polsce, ale i w dalekich zakątkach Rosji.

Teraz, kiedy rodzina miała zapewnioną egzystencję, Moszel Eiger mógł znów poświęcić się swoim ulubionym zajęciom – językowi hebrajskiemu i literaturze. Nie tylko prowadził szeroką korespondencję z hebrajskimi pisarzami tego czasu z Odessy, Petersburga i innych miast, ale i sam zajął się pisaniem i opublikował pewną liczbę artykułów w hebrajskich periodykach. Zaprzyjaźnił się ze starszym od siebie maskilem, reb Towią Lipszycem, a także z Izucherem Szwarcem. Ta trójka stała na czele haskali i idei narodowej emancypacji w zgierskiej społeczności. Trzeba powiedzieć, że nie była to praca łatwa, większa część młodzieży zgierskiej pochodziła bowiem z domów chasydzkich, w których potrzeba wykształcenia i wiedzy w ogóle nie była artykułowana. Nasza trójka zaaranżowała w sobotnie wieczory „dyskusje szabatowe”, w których brała udział znaczna część młodzieży; po tych wieczorach młodzi ludzie wracali do domów wzbogaceni Torą i wiedzą. Spotkania te odbywały się w domach wszystkich trzech maskilów w każdą sobotę. Na początku uczestniczył w nich także Dawid Friszman, zanim nie wyjechał do Warszawy.

Do ich osiągnięć zaliczyć należy także sprowadzenie do Zgierza hebrajskiego pisarza i maskila reb Beniamina Kacenelsona (ojca Izaaka Kacenelsona), założyciela Nowoczesnego Chederu (chederu Metukan) w Zgierzu, gdzie w nauczaniu Biblii i przedmiotów świeckich używano języka hebrajskiego. Do południa uczono przedmiotów żydowskich, a po obiedzie przedmiotów świeckich (matematyki, rosyjskiego itp.). Te ostatnie wykładał H. Wachtel, nauczyciel szkoły publicznej. W chederze Metukan uczyli się między innymi: Jakub Kahan, Szmul Szwarc, Arie (Leon) Lipszyc, Abraham Eiger, Weiss, Szlumiel, Fabian Grynberg. W czasach, kiedy większa część młodzieży z zamożnych domów edukowana była w duchu asymilacyjnym lub pod wpływem antysyjonistycznego Stowarzyszenia Niemieckich Żydów, zgierska młodzież z żydowskich klas średnich skoncentrowała się wokół wyżej wspomnianych działaczy syjonistycznych, którzy szerzyli ideę syjonistyczną w zorganizowany sposób (choć dyskretnie, ponieważ zorganizowana działalność polityczna nie była dozwolona w czasach caratu).

W roku 1898 otwarta została w Zgierzu pierwsza szkoła kupiecka w rodzaju tych, które działały w Rosji. Jak wiadomo, Żydów przyjmowano do rosyjskich szkół rządowych na zasadzie numerus clausus. Nowo otwarta szkoła kupiecka w Zgierzu miała wszystkie prawa szkół rządowych, ale nie obowiązywał w niej numerus clausus. Nic dziwnego, że Żydzi ściągali do niej ze wszystkich części europejskiej Rosji. Tylko niewielu z nich miało korzenie syjonistyczne. Największą część stanowili socjaliści. Nawet pierwsi dyrektorzy, Siniawski i Gołowodzki, mieli poglądy lewicowe. Mosze Eiger organizował w swoim domu dyskusje ze studentami w każdy szabat (mieszkaliśmy w domu Eberlinga i dwa pokoje od podwórza przeznaczone były właśnie na ten cel), ale bez wielkiego sukcesu. Młodzież ta należała do PPS-u, Bundu, SD i nie miała inklinacji w kierunku syjonizmu. Do późniejszych aktywistów, którzy odebrali edukację w Szkole Kupieckiej, należeli m.in. Czerniochow, dr Jakub Eicjner, Ajzensztadt, Weiss, Michal Grynberg, Bryn, Pacanowski, którzy już wtedy rozpoczęli działalność na terenie szkoły.

Mosze Eiger wybrany został na delegata na Drugi Kongres Syjonistyczny w Bazylei w roku 1898. Wygłosił tam nawet mowę.

Należał także do założycieli tzw. Stowarzyszenia Eiger (obejmującego rodziny pochodzące od rabbiego Akiwy Eigera[3]). Na spotkaniu Stowarzyszenia w Berlinie w roku 1913 Moszel Eiger w obecności siedmiuset członków rodu Eigerów wzniósł powszechnie chwalony toast po hebrajsku.

Po pierwszej wojnie światowej Eiger zaczął przygotowywać się do wyjazdu do Kraju Izraela. Później jednak porzucił ten plan (pod wpływem doktora Nordaua, który uważał, że Kraj wymaga raczej „muskularnych Żydów” [zdolnych do ciężkiej pracy fizycznej; por. rozdział o klubie Makabi – Z.O'R.]. Przy jego pomocy do Kraju wyjechał natomiast w roku 1921 wielki zgierski przemysłowiec i syjonista, Wolf Reichert. Był on dyrektorem pierwszej kompletnie zautomatyzowanej fabryki włókienniczej (do kolejnych należała między innymi fabryka braci Sirkes).

Po latach pobytu w Zgierzu, po śmierci żony w roku 1930, Moszel Eiger przeniósł się do domu swojej córki w Łodzi. Nadal odgrywał ważną rolę w instytucjach syjonistycznych i zgierskich oddziałach narodowych funduszy Keren Ha-Jesod i Keren Kajemet.

W roku 1913 opublikował zbiór pieśni hebrajskich i jidysz pt.: „Leben Lebat („Dla Syna i Córki”) – antologia pieśni Mosze Cwi Eigera”. Antologia ta jest oknem, przez które zajrzeć możemy do duszy wielkiego Żyda reb Mosze Cwi Eigera.

Jego szlachetny duch uleciał z niego w roku 1935. Pogrzebany jest na cmentarzu łódzkim obok swojej drogiej towarzyszki życia Miriam.
Niech dusza jego związana będzie w węzełku życia.

Inżynier Abraham Eiger

(Uwaga: uznałem za niezbędne dodać do tego artykułu krótki opis rodziny i list od Karola Eigera. Przełożył i opracował W. Fiszer)

Dzieci:

  1. Błogosławionej pamięci inż. Abraham Eiger
  2. Błogosławionej pamięci dr Salomon (Szlomo) Eiger – członek zarządu ORT[4]. Zaangażowany w syjonizm socjalistyczny. Zamordowany w getcie warszawskim. Żona jego dr Charlotta Eiger została zamordowana w Auschwitz.
  3. Błogosławionej pamięci Karol (Akiwa) Eiger, działacz społeczny. Z nazwiskiem jego związane są początki i działalność Organizacji Sportowej Makabi. Zmarł w Tel Awiwie.
  4. Błogosławionej pamięci córka Rozalia Levenson–Eiger – zamordowana w Auschwitz
  5. Druga córka Rota Eiger mieszka w Ameryce.
(Fot. str. 426: błogosławionej pamięci Abraham Eiger)

Kilka słów o błogosławionej pamięci Abrahamie Eigerze:

Autor tego artykułu, inżynier Abraham Eiger, był najstarszym synem reb Moszela Eigera. Urodził się 14 maja 1886 roku w Zgierzu. Pobierał nauki w chederze, a potem w chederze Metukan reb Beniamina Kacenelsona. W roku 1898 przeniósł się stamtąd do nowo otwartej szkoły kupieckiej, gdzie żydowscy studenci (nierzadko przybyli z dalekiej polskiej prowincji, a nieraz nawet z Litwy) cieszyli się niespotykaną gdzie indziej swobodą pod liberalnym kierownictwem dyrektora – judeofila Gołowodzkiego. Abraham Eiger ukończył tę szkołę w roku 1905.

W roku 1906 wyjechał do Moskwy studiować na Imperatorskiej Moskiewskiej Uczelni Technicznej, którą opuścił w roku 1910 z dyplomem inżyniera – technologa. Tam też podjął pracę w włókiennictwie. Do Zgierza powrócił z wybuchem pierwszej wojny światowej w roku 1914.

W roku 1921 przeprowadził się do Łodzi, gdzie ożenił się z Maszą (Elanią) Rozental, córką znanego łódzkiego przemysłowca i działacza społecznego Jankiela (Juliusza) Rozentala.

Do Izraela przyjechał przez Rumunię w roku 1942.

Abraham Eiger żywił zawsze ciepłe uczucia dla zgierskiej społeczności, a później dla rozbitków holokaustu. Przez pewien czas był członkiem zarządu Organizacji Zgierzan w Izraelu.

Zmarł 21 czerwca 1970 roku. Niech pamięć jego będzie honorem.

{Fot. str. 427: reb Moszel Eiger przemawiający na uroczystości z okazji dwudziestej rocznicy powstania klubu Makabi (od tłumacza (J.L.): na fotografii widać daty: 1912 – 1932)}


{428}

Przemysłowiec – Poeta

Z. Fiszer i I.A. Malchielli

Parę wierszy o osobie błogosławionej pamięci reb Moszela Eigera

„Kiedy zastanawiałem się, skąd przyszedł do mnie ten duch, brodzący poprzez wiersze, przypomniałem sobie, że Zgierz to miasto, które rodzi poetów” (z listu do Abrahama Chaima Michaelsona).

Wśród ludzi, którzy pobłogosławieni zostali niezwykłym duchem, którzy dodawali miastu koloru i chwały, wyróżniała się jedna osoba. Był to niewielkiej postury, lecz wielkiego ducha znany syjonistyczny przemysłowiec reb Mosze Cwi, powszechnie nazywany reb Moszelem Eigerem.

Urodził się w Zgierzu w roku 5619 (18 lipca 1859) i wcześnie został osierocony przez ojca. Ojciec jego, reb Eliezer Eiger, kandydat na krzesło rabina zgierskiego, umarł w epidemii cholery, która szalała wówczas po polskiej prowincji. Sierotę Moszełe wychowywała matka Zysełe pod przewodnictwem i według wskazówek wuja chłopca, brata matki reb Josela Rubensztejna, człowieka czynu. Był on pierwszym, który otworzył w Zgierzu ręczny zakład tkacki. Utworzył on także szkołę włókienniczą i był nauczycielem i mentorem wszystkich najbieglejszych tkaczy w mieście.

Młody Moszełe, w szóstym pokoleniu potomek świętej i błogosławionej pamięci poznańskiego rabbiego Akiwy Eigera wzrastał i rozwijał się pod duchowym przewodnictwem wuja, który poświęcał się przede wszystkim jego edukacji duchowej, nauce judaizmu i przedmiotów świeckich. Kiedy zauważył wyjątkową pracowitość i wykraczające poza jego wiek zdolności siostrzeńca, zdecydował się także uczyć go włókiennictwa w swojej szkole.

Jak widać, rodzina Eigerów została nie tylko pobłogosławiona mądrością i Torą, ale także wiedzą i kompetencją potrzebną do sukcesu w sprawach życia codziennego. Moszełe szybko przyswajał sobie zawiłości rzemiosła tkackiego i projektowania. Po otrzymaniu od wuja dyplomu rzemieślniczego zatrudnił się jako ekspert i projektant w znanej łódzkiej firmie tekstylnej „Mosze Aaron Wiener”. Jednocześnie ożenił się ze swoją kuzynką Miriam.

Parę lat później reb Moszel powrócił do Zgierza. Już wtedy uchodził za pierwszorzędnego specjalistę w produkcji tekstylnej. Wkrótce nawiązał współpracę z jednym z najznakomitszych profesjonalistów zgierskiego włókiennictwa, reb Szlomo Sirkesem. Tak powstała znana firma „Sirkes i Eiger”, która była największą firmą w Zgierzu, a z czasem zdobyła sobie renomę za granicą. Wyjątkowe miejsce, jakie reb Moszel zajmował w życiu miasta, nie polegało jednak wyłącznie na jego zasługach dla zgierskiego włókiennictwa, które dzięki niemu zyskało sobie dobre imię w Polsce i na rynkach rosyjskich. Rzadkie cechy charakteru reb Moszela, które odbijały się w jego duchowości, wynoszą go spośród innych obywateli i stawiają w jednym szeregu z najznakomitszymi osobowościami rozświetlającymi horyzont duchowy społeczności zgierskiej, których blask przyciąga dusze z najdalszych stron. Był on jedną z nici owego potrójnego sznura[5], jaki splatał wraz z Towią Lipszycem i Izucherem Szwarcem, którzy z dumą i mocą wznieśli sztandar narodowego odrodzenia żydowskiego w naszym mieście.

Sama istota reb Mosze Eigera promieniowała miłosierdziem i wielkodusznością. Jak kiedyś zauważył reb Izucher Szwarc, reb Moszel kochał każdego Żyda nie mniej niż reb Mosze Lejb z Sasowa[6]. Nie tylko osobowość jego była „wzorowa” w wąskim tego słowa znaczeniu; jego szlachetny sposób bycia wskazywał, jak w soczewce, na arystokratyzm jego duszy. Zwłaszcza widoczne to było w jego osobistych relacjach z innymi, zawsze bowiem przyciągał do siebie uwagę i sympatię ludzi.

Jego maniery i sposób postępowania z ludźmi sprawiały, że ogólnie postrzegany był jako wzór do naśladowania, wspaniały następca mędrca halachicznego z Poznania, którego portret ozdabiał ścianę każdego Żyda entuzjastycznie oddanego Torze w Polsce. Jego stosunek do innych był pełen wielkoduszności i prostoty. W biurku zawsze trzymał małą marmurową tabliczkę z wyrytym w niej wersem z Księgi Przysłów: „Złość spoczywa na łonie głupców”[7], aby nigdy nie dać się zaskoczyć emocjom pośród swoich licznych interesów.

Moszel Eiger powszechnie uchodził za mędrca i uczonego. Graniczy z cudem, że podczas, gdy fabryki jego pracowały bez ustanku, by zapełnić głodne rynki wielkiej Rosji, kiedy tkalnie dniem i nocą wypuszczały świeży towar, gdy tysiące robotników tkwiło przy warsztatach, a całe miasto rozbrzmiewało potężną symfonią pracy, jeden z naszych największych przedsiębiorców, niski i szczupły reb Mosze Eiger, odwracał się od wielkiego biznesu by pisać poezje. Był on dzielnym przemysłowcem i zarazem poetą; wydawało się to nieprawdopodobne. Z logicznego, praktycznego punktu widzenia te dwie rzeczy nie chodzą w parze.

Jakub Kahan sprawozdaje w swoich pamiętnikach (Ha-Boker, 23 stycznia 1953) wydarzenia roku 5655 (1895):

„Z końcem kislew 5655 wyższe klasy w naszej szkole miały egzaminy; w wieczór chanukowy nastąpiły ostatnie egzaminy ustne; odbyło się to w świątecznej atmosferze, w obecności zgromadzonych rodziców. Pamiętam, że przepytywano mnie z Izajasza i z historii powszechnej i historii Rosji. Mówiłem z pamięci balladę Puszkina „Pieśń o Olegu Mądrym” Obok mojego ojca siedziała ciotka, ich twarze promieniały dumą. Wygrałem wówczas główną nagrodę: „Utwory wybrane Jehudy Ha-Lewiego” wspaniale wydane przez „Achiasaf”.

W pamięci mojej pozostał zwłaszcza jeden moment tego wieczoru. Jeden z ojców, z kręgów maskilów zgierskich, a przy tym potomek rabbiego Akiwy Eigera, uznał za stosowne ułożyć wiersz na pamiątkę tej uroczystości i przeczytać go uczniom na zakończenie egzaminów. Tematem tego wiersza były historyczne wydarzenia związane ze świętem Chanuki i był on przeznaczony dla młodszego pokolenia”.

I rzeczywiście, reb Moszel Eiger komponował wiersze na cześć każdej nadarzającej się okazji – na święta, rocznice, uroczystości publiczne i rodzinne, a także na każdy rozpoczynający się Nowy Rok. Część tych wierszy była w jidysz, a część po hebrajsku. Niektóre łączyły w sobie luźno oba języki. Część z nich ukazała się w niewielkiej książeczce wydanej w roku 5684 (1924) pt.: „Dla Syna i Córki: Zbiór wierszy Mosze Cwi Eigera”. Na stronie tytułowej znalazła się następująca dedykacja: „Mojemu drogiemu i nieocenionemu synowi Abrahamowi Eigerowi, ten zbiór poświęcam jako memento od ojca Mosze Cwi Eigera, Łódź, 24 nisan 5686”.

Przytoczę tu dwa wiersze z jego skarbca, z których wyłania się dusza ich autora.

W wierszu napisanym na powitanie nowego roku 1924 zapytuje nadchodzący rok:

„Powiedz, czyjąś ty córką, o Nowy Roku, czyś ty córką piekła, czyli nieba?
Czy przynosisz dobre wieści, czy kłopoty, i co spadnie z twoich ust, żółć czy nektar?
Kogo z sobą przyprowadzisz do tej doliny płaczu, anioły pokoju czy zniszczenia?
Czy nam podasz kielich pocieszenia i błogosławieństwa, czy kielich gniewu i przekleństwa?
Siostra twoja 5682, rok przeklęty i nieszczęsny, napełnił nas tylko goryczą, złem i niepokojem;
Powalił nas tak, że nie możemy powstać, czy Bóg nas przeklął? Czy tego nie dosyć?”

W innym wierszu, powstałym w Łodzi w roku 5655, poeta płacze nad swoim życiem w diasporze. Tytuł tego wiersza brzmi: „Głos do mnie woła…”.

„A teraz, czy tak miałem drżeć w zimnie, bez powietrza, bez słońca i światła?
Żyjąc wśród strachu i lęku, byłeś jak cierń dla twych sąsiadów, na nienawiść i upodlenie…
I nie ma nadziei, że gniew ten minie, czemu więc mam żyć tutaj, stary i bez powodu?
Dosyć! Dosyć skarg i lamentów, weź swą laskę i węzełek i idź do swego Kraju!”

Czuje się, jak poeta – przemysłowiec walczy tu ze sobą. Pozostawia jedna wolną linię na refleksję i kończy ze zdziwieniem i bólem:

„Rok za rokiem mija, a ja ciągle tutaj
Siedzę i żyję w marzeniach…”

W liście do pana Abrahama Chaima Michaelsona Eiger pisze:

„Na cześć męża Tory, zagłębionego w studiach, który jest jak kosz napełniony Sifrą[8], Miszną i Gemarą; działacza społecznego, godnego czci, męża zaufania organizacji dobroczynności. Pokona on największe trudności, reb Abraham Chaim syn Michała;

Kreśliłem te linie w sobotę wieczorem, chciałem bowiem przyjechać do ciebie do Zgierza na uroczystość Keren Kajemet i przeczytać je przy zapalaniu świec. Szatan się jednak wtrącił i nie mogłem udać się w podróż, tak że pieśń ta pozostaje „nieusprawiedliwiona”. Ale, póki jeszcze nie jest za późno, wysyłam ci je teraz. Być może będziesz miał sposobność i ochotę przeczytać je młodzieży naszego miasta, aby wiedzieli, czego oczekuje się od pionierów Ludu Izraela, a zwłaszcza od mieszkańców Zgierza, wiernego bastionu syjonizmu.

Kiedy zastanawiałem się, skąd przyszedł do mnie ten duch, brodzący poprzez wiersze, przypomniałem sobie, że Zgierz to miasto, które rodzi poetów. Tu przyszedł na świat Dawid Friszman, Jakub Kahan, Izaak Kacenelson i wreszcie ja – jak galbanum w kadzidle[9]”.

Na marginesie listu pozdrawia wszystkich znajomych, zwłaszcza Izuchera Szwarca i Józefa Meira Haruna.

Pod koniec życia upadł w nim duch, czuł bowiem, że praca jego życia okazała się bezużyteczna. Nie udało mu się nawet zaspokoić swego największego pragnienia – pragnienia Syjonu.

Na zakończenie tomu „Do Syna i Córki” pisze (siwan 5684/ 1924):

„… U progu starości patrząc na swoje życie widzę z przerażeniem, że cała moja praca poszła na marne. Wojna światowa i postępująca za nią wielka depresja pochłonęły wszystkie moje wysiłki i cały majątek. Jedynym pocieszeniem dla mnie jest to, że nie zaniedbałem, kiedy jeszcze byliście dziećmi, postarać się dla was o hebrajskiego nauczyciela, tak żebyście mogli studiować język hebrajski i historię naszego ludu. Jednak i to okazało się płonnym wysiłkiem, kiedy bowiem wyrośliście na tyle, aby o sobie decydować, wyparliście się wszystkiego i niemal usunęliście Torę z waszych serc. Dlatego postanowiłem zebrać wszystkie fragmenty mojej poezji, które jeszcze są przy mnie i ułożyć z nich książkę. Przyjdzie czas, że wasze dzieci spytają was, co to za książka, a wy im odpowiecie: „To niewielki zbiór wierszy, które dziadek wasz pisywał w różnych momentach swojego życia – studiujcie je i czytajcie w Ziemi Świętej”, i to będzie dla mnie nagrodą. Wasz ojciec, Mosze”.

Na pierwszej stronie tomu wypisanych jest ołówkiem kilka zdań, które stanowią rodzaj przesłania dla tych, którzy nadejdą później:

„Nie jestem ani poetą ani synem poety; zajmowałem się moją fabryką i spędzałem moje dnie wśród robotników, sam bowiem byłem majstrem i kierownikiem. Kiedy jednak miałem czas, pisałem, zarówno w jidysz jak i po hebrajsku. Teraz, kiedy jestem stary, nadszedł czas rachunku: co mi przyszło z tej pracy, którą trudziłem się przez wszystkie dni mojego życia?

Już dawniej spisałem testament, a potem majątek mój jeszcze wzrósł. Zrozumiałem, że to, co mogę pozostawić po sobie dla moich dzieci, jest darem Boga. Teraz jednak wojna 1914-1918 położyła kres mojej pracy i szczęściu w interesach i dziś bardzo niewiele mogę pozostawić swoim dzieciom. Nic nie pozostało z całego mojego majątku. Z całej mojej nadziei, wszystkich starań… nie pozostało nic, tylko świadomość, że prowadziłem interesy uczciwie i nigdy…”

(Wstęp ten został przepisany z oryginału przez pana Zewa Fiszera; w miejscach wielokropków tekst był nieczytelny)

Był niezwykłą osobowością. Nie ma już jego cielesnych szczątków, jego imponujące materialne osiągnięcia rozpadły się w proch, ale jego wielki duch pozostał. Przekazał go swoim dzieciom, ale także współmieszkańcom swojego miasta.

Reb Mosze Cwi Eiger zmarł jako człowiek dobrego imienia w roku 1935 w Łodzi. Złożono go na spoczynek obok jego towarzyszki Miriam.

Niech pamięć jego będzie błogosławiona.

Z. Fiszer i I. A. Malchielli


{432}

Błogosławionej pamięci Akiwa (Karol) Eiger

I. L. Weinstein i W. Fiszer

Akiwa, najmłodszy syn przemysłowca i maskila reb Mosze Eigera, był jedną z najpopularniejszych osobowości żydowskiego życia społecznego Zgierza. Od wczesnej młodości wykazywał tendencje do pracy społecznej, zwłaszcza na rzecz nacjonalistycznych grup młodzieżowych.

Będąc synem gorącego syjonisty i uczniem hebrajskiego pisarza i nauczyciela Beniamina Jakuba Kacenelsona, wcześnie poczuł w sobie silną żydowską tożsamość i zaczął identyfikować się z ideą narodowej emancypacji. Później, jako uczeń Szkoły Kupieckiej, nieraz miał okazję posłyszeć strzępy rozmów starszych studentów, w tym swoich starszych braci, Abrahama i Salomona, na tematy najwyższej wagi dla ówczesnej młodzieży żydowskiej Europy Wschodniej. Fakt, że większość jego kolegów skłaniała się ku socjalizmowi i agitowała na rzecz rozmaitych grup lewicowych żydowskiej ulicy, nie miał wpływu na formację ideologiczną Akiwy. Na odwrót, wzmocniło to jeszcze jego przekonanie do idei wszczepionych mu przez ojca – idei odrodzenia narodu, żydowskiego przebudzenia narodowego.

{Fot. str. 433: błogosławionej pamięci Akiwa (Karol) Eiger jako oficer armii Andersa}

Dla syjonistycznych działaczy kulturalnych było jasne, że wraz z odrodzeniem żydowskiego ducha nastąpić musi odrodzenie czy odbudowanie żydowskiej fizyczności, zaniedbanej przez pokolenia. Młody, zdrowy, silny Żyd z dumną głową i muskularnym ciałem; dzielny, śmiały, zdolny do heroicznych czynów dla swego ludu i swego kraju – według syjonistów tylko tacy Żydzi mogli odbudować ojczyznę.

Reb Mosze Eiger, ojciec Akiwy, nieraz odwoływał się do bohaterów starożytnej historii żydowskiej, epoki Machabeuszy. W każdej swojej mowie z wielkim entuzjazmem przywoływał heroiczne wydarzenia z czasów Hasmoneuszy jako przykład na to, jacy Żydzi potrzebni będą do odbudowania naszego Kraju i powstania jako naród równy innym narodom.

Ideał ten, wcześnie zaszczepiony młodemu Akiwie przez ojca, nie dawał mu spokoju; toteż nie przepuścił pierwszej okazji do jego realizacji, jaka się nadarzyła. Przy pomocy paru przyjaciół, w tym energicznego i gorącego syjonisty Leona Rusinowa, utworzył przed pierwszą wojną światową pierwszy żydowski lub sportowy. Stanowił on gałąź organizacji kulturalnej Ha-Zamir, której Akiwa był aktywnym członkiem. Hojnie zaspokajał wszystkie potrzeby klubu. Dzięki swym zdolnościom organizacyjnym i sile charakteru, ciężką pracą i oddaniem udało mu się stworzyć zdrową i giętką oś nowoczesnego klubu sportowego, który szybko się rozwijał i wkrótce przerodził w szeroko rozgałęzioną organizację turniejową, która zdobyła sobie znaczne uznanie wśród żydowskich sportowców całej Polski. Po przystąpieniu do światowej organizacji Makabi zgierska organizacja turniejowa skupiała znaczną część młodzieży żydowskiej miasta, nie tylko ze względu na kulturę fizyczną, ale bardziej jeszcze dla jej narodowo żydowskiej kultury duchowej. Tak Akiwa stworzył sobie możliwość choć częściowej kontynuacji idei ojca.

Akiwa był bardzo lubiany przez zgierską młodzież. Nie zważając na swój status, był bratem i kompanem swoich towarzyszy i wielu z nich pomagał finansowo. Był prawdziwym i oddanym opiekunem swojego tworu – żydowskiej organizacji turniejowej Makabi. Stał na jej czele aż do czasów destrukcji Zgierza.

Był także przewodniczącym Unii Zgierskich Przedsiębiorców i założycielem banku żydowskiego. Nieraz reprezentował drobnych przemysłowców i rzemieślników przed urzędem podatkowym lub w sprawach kredytów i pożyczek bankowych.

Akiwa – Karol Eiger był dumnym Żydem i wzorowym obywatelem. W czasie pierwszej wojny światowej wstąpił do miejscowej milicji mającej za obowiązek utrzymywanie w mieście porządku. Wiele lat później został członkiem straży pożarnej. Innych zachęcał, aby szli za jego przykładem. Demonstrował miejscowym Polakom i Niemcom, że Żydzi się nie separują, ale że wypełniają swoje obywatelskie obowiązki.

Po zajęciu Zgierza przez hitlerowców Akiwa został aresztowany i zesłany do obozu w Radogoszczu, gdzie cierpiał fizyczne i duchowe męki. Cudem udało mu się uciec i po serii niebezpiecznych przygód przedostał się do Rumunii, stamtąd zaś na Cypr. Tam wstąpił do armii generała Andersa do Trzeciej Brygady Karpackiej gen. Kopańskiego jako oficer do spraw kultury i edukacji. Następnie znalazł się pod Tobrukiem, gdzie wziął udział w bitwie przeciwko armii Rommela. Po bitwie, wziąwszy urlop, wyjechał z całą brygadą do Kraju Izraela. Później losy rzuciły go na pustynię iracką, gdzie wciągnął do armii kilku ziomków ze Zgierza. Wraz z przyjacielem, byłym sekretarzem Makabi, Mosze Jakubem Grandem (który później przybliżył nam detale służby A. Eigera w armii Andersa w swych pamiętnikach) wziął udział w dalszych bitwach, aż do Monte Cassino.

Jako ekspert do spraw Żydów na Bliskim Wschodzie w drugim oddziale armii Andersa, w którym (do przybycia do Kraju Izraela) było około 5000 Żydów, Akiwa znacznie przyczynił się do poprawy ich warunków życia w obozach wojskowych zdominowanych przez Polaków, tak, by nie doświadczali antysemityzmu. Należy mu się także wdzięczność i cześć za jego wysiłki zmierzające ku temu, by dowództwo armii wydało rozporządzenie oficjalnie zezwalające Żydom noszącym chrześcijańskie nazwiska do powrotu do swoich żydowskich nazwisk i żydowskiej wiary – akt najwyższego żydowskiego idealistycznego patriotyzmu, niewystarczająco dotąd znany, by być należycie doceniony.

Po wojnie, około roku 1952, Akiwa Eiger wrócił do Izraela, tym razem – aby tu osiąść. Interesował się zgierzanami w Izraelu i zaofiarował się wstąpić do zarządu Organizacji Zgierzan w Izraelu. Niestety, nagle złożyła go poważna choroba, z której nigdy się nie podniósł. Zmarł 19 kislew 5714 (26 listopada 1953) w 63 roku życia.

Z łoża boleści napisał te oto słowa na dzień pamięci Zgierza, poświęcone destrukcji miasta:

„Żałuję, że nie mogę być dziś z wami, by uczynić zadość pamięci naszych pomordowanych ziomków; moje serce jest jednak przy was! Niech to spotkanie połączy nas, którzy przeżyliśmy, braterskimi więzami i wzajemną pomocą, podczas gdy wspominać będziemy ich pamięć. Bądźcie silni!”

Tak Akiwa pożegnał się ze zgierzanami, którzy przeżyli holokaust.

I. Sz. Ha-Kohen


{436}

Reb Jakub Beniamin i jego syn Izaak Kacenelson

Cypora Kacenelson Nachumow

Reb Jakub Beniamin Kacenelson

Nasz ojciec reb Jakub Beniamin Kacenelson urodził się w Kopylu, a jako dziecko przeniósł się z rodzicami do Bobrujska, jednego z większych miast guberni mińskiej Bobrujsk jest kolebką naszej rodziny, która zrodziła sławnego Bukki syna Jogliego[10] (dra Kacenelsona) i naszego kuzyna wodza Izraela Berla Kacenelsona. Także Izaak Tabenkin, przywódca Achdut Ha-Awoda (Unii Robotniczej) jest synem siostry naszego ojca.

Jako jeden z najlepszych studentów jesziwy w Wolożynie ojciec otrzymał ordynację rabinacką jeszcze przed swoją bar micwą.

We wczesnej młodości interesował się językiem rosyjskim i literaturą. Wraz z innymi wstąpił na ścieżkę haskali.

Przystąpił do ruchu Chowewej Syjon i Chowewej Sfat Ewer[11]. Kiedy zakładano dziennik hebrajski Ha-Eszkol, został zaproszony do Warszawy, by objąć jedno z ważnych stanowisk w wydawnictwie. Z powodu różnicy zdań z wydawcą Nachumem Sokołowem zrezygnował jednak z tej posady i został nauczycielem. Znani maskilowie i obywatele Zgierza (Izucher Szwarc, Towia Lipszyc) zaprosili go do poprowadzenia Nowoczesnego Chederu.

Działo się to u końca XIX wieku, kiedy wciąż jeszcze uważano Zgierz za starszą siostrę Łodzi, ponieważ to tu najpierw rozwinął się przemysł włókienniczy.

Jako nauczyciel w Nowoczesnym Chederze w Zgierzu miał dwóch sławnych uczniów – poetę Jakuba Kahana i własnego syna. Był kochany i poważany przez każdego, kto szanował jego pracę wychowawczą.

Osiedliśmy w Zgierzu wkrótce po Jom Kipur roku 1884[12], z początkiem semestru. Najznakomitsi obywatele miasta niecierpliwie oczekiwali znanego maskila Beniamina Jakuba Kacenelsona, który miał otworzyć nową erę w żydowskiej edukacji nacjonalistycznej na ziemiach polskich. Spośród nich najbardziej interesował się nowym chederem Izucher Szwarc. Był on ojcem znanego malarza Marka Szwarca i naukowca – badacza historii portugalskich maranów, inżyniera Szmula Szwarca.

Najznakomitsze rodziny, także z pobliskiej Łodzi, wysyłały swoje dzieci do zgierskiego chederu reb Kacenelsona. On jednak spędził tu mniej niż dwa lata. Ciągnęło go do wielkiej, rosnącej metropolii przemysłowej, która powoli wchłaniała pobliskie wioski i do której napływał strumień Żydów z całej Polski i szerokich ziem rosyjskich[13].

Ojciec zbliżył się wtedy do żargonu i napisał kilka wierszy w jidysz o krwawych pogromach Petlury po pierwszej wojnie światowej.

Poza „Olelot Efraim” (wyd. 1889) napisał także „Chazon Ben-Jamini”, „Judę Machabeusza” i „Gedalię Draga”. Jego pseudonim literacki brzmiał „Ben-Jamini”.

Izaak Kacenelson

Kiedy rodzina jego przeniosła się z Karelicz do Zgierza, Izaak nie miał jeszcze ośmiu lat.

Zgierz, prozaiczne, zadymione miasto kominów fabrycznych, niezbyt wyraźnie odcisnęło się w życiu Izaaka. Jedyną dobrą rzeczą, jaką o nim napisał, było, że tu narodził się jego talent poetycki. Być może wpłynął na niego starszy przyjaciel i uczeń ojcowskiego chederu, poeta Jakub Kahan, którego hebrajskie wiersze wzbudzały podziw szerokich kręgów hebrajskich i dumę naszego ojca.

{Fot. str. 438 po prawej: Jakub Beniamin Kacenelson}

{Fot. str. 432 po lewej: Izaak Kacenelson}

Ambitny Izaak był świadkiem sukcesu przyjaciela, który w wieku dziesięciu lat pisał swoje pierwsze hebrajskie, młodzieńcze lecz soczyste, czarujące pieśni, które przenikały czytelników i stały się klasyczną piosenką dziecięcą:

„Na oknie, na oknie
Stoi śliczny ptaszek…” itd.

W roku 1896 rodzina Kacenelsonów przeniosła się ze Zgierza do Łodzi, gdzie ojciec Izaaka otworzył Zreformowany Cheder. Izaak powrócił jednak do Zgierza dziewięć lat później, tym razem, aby uczyć się fachu tkackiego od swego wuja, brata matki, Mordechaja Gerszona Horowica, przemysłowca. Było to w roku 1905, roku pierwszej rewolucji rosyjskiej. Izaak znalazł się u szczytu działalności rewolucyjnej, strajków i demonstracji. Wuj nie był zadowolony z faktu, że siostrzeniec zadaje się z „ludźmi z Achdut[14]”; obawiał się, że będzie to miało poważne konsekwencje i wreszcie odesłał chłopca do rodziców.

Izaak Kacenelson był w Zgierzu bardzo popularny i lubiany. Kiedy prowadzony przez niego teatr szkolny w Łodzi wystawiał dziecięce przedstawienie kostiumowe, wielu zgierzan pojechało, by obejrzeć spektakl. Kacenelson często przyjeżdżał do Zgierza zapraszany przez rozmaite instytucje kulturalne do wygłaszania odczytów o hebrajskiej sztuce i literaturze.

Fragmenty książki „Izaak Kacenelson” Cypory Kacenelson – Nachumow wyd. w Buenos Aires w roku 1948

.
« Previous Page Table of Contents Next Page »



  1. tłumacz angielski uważa, że jest to jakaś nieznana mu waluta – być może chodzi o „czerwone” (złote) (przyp. tłumacza – Z.G.)  Return
  2. wydaje się, że „Sfirita” to gra z nazwiskiem „Szpiro”. Chociaż „Szpiro” prawdopodobnie pochodzi od żydowskiej społeczności w Spirze, brzmi podobnie do hebrajskiego słowa „Szapir” (piękny). Return
  3. znany rabbi z Poznania (1761-1837) (J.L.) Return
  4. ros. Obszczestwo Rasprostranienija Truda sredi Jewrejew w Rosiji (Organizacja Rozwoju Twórczości Przemysłowej Rzemieślniczej i Rolniczej wśród Ludności Żydowskiej w Polsce) (Z.O'R.) Return
  5. por. Eccl. 4,12: „a sznur potrójny nie tak szybko się zerwie” (przyp. tłumacza - Z.G.) Return
  6. Mosze Lejb z Sasowa (1745-1807) - cadyk; słynął z dobroczynności, czym zaskarbił sobie tytuł „ojca wdów i sierot” (przyp. tłumacza - Z.G.) Return
  7. nie znalazłam tego wersu w Księdze Przysłów (przyp. tłumacza - Z.G.) Return
  8. Sifra - komentarz do Księgi Kapłańskiej z ery misznaicznej Return
  9. Galbanum (chelwona) - jeden ze składników kadzidła Return
  10. Bukki syn Jogliego był księciem klanu Dana, wspomnianym w Księdze Liczb 34,22. Nie jestem pewien, co oznacza to zdanie. Wśród wymienionych w Księdze Liczb słowo „Nasi” („książę” lub „przywódca”) nie odnosi się do pierwszych kilku imion – Bukki syn Jogliego jest pierwszym, którego określa się tym mianem (J.L.) Return
  11. Miłośnicy Języka Hebrajskiego (Z.O'R.) Return
  12. z „Pamiętników Jakuba Kahana” (patrz wyżej) wynika, że stało się to w roku 1894. Rodzina Kacenelsonów przeniosła się do Łodzi po dwóch latach, w roku 1896 (Z.O'R.) Return
  13. ewidentnie chodzi tu o ŁódŸ (J.L.) Return
  14. „Achdut” oznacza „federacja” lub „unia”. Być może chodzi o lewicową partię Hitachdut lub o jakąś inną grupę socjalistyczną (Z.O'R.) Return


This material is made available by JewishGen, Inc. and the Yizkor Book Project for the purpose of
fulfilling our mission of disseminating information about the Holocaust and destroyed Jewish communities.
This material may not be copied, sold or bartered without JewishGen, Inc.'s permission. Rights may be reserved by the copyright holder.


JewishGen, Inc. makes no representations regarding the accuracy of the translation. The reader may wish to refer to the original material for verification.
JewishGen is not responsible for inaccuracies or omissions in the original work and cannot rewrite or edit the text to correct inaccuracies and/or omissions.
Our mission is to produce a translation of the original work and we cannot verify the accuracy of statements or alter facts cited.

  Zgierz, Poland     Yizkor Book Project     JewishGen Home Page


Yizkor Book Director, Lance Ackerfeld
This web page created by Osnat Ramaty

Copyright © 1999-2019 by JewishGen, Inc.
Updated 24 Mar 2007 by MGH